<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Porno Blog &#187; Erotyczne opowiadania</title>
	<atom:link href="http://pornoblog.mojacipka.pl/category/erotyczne-opowiadania/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://pornoblog.mojacipka.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Fri, 26 Feb 2010 20:50:30 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Spotkanie z Agatką</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/spotkanie-z-agatka/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/spotkanie-z-agatka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:50:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=274</guid>
		<description><![CDATA[Monotonna melodia stukotu kół pociągu i kropli deszczu uderzających o szybę a także pustka zajmowanego samotnie przedziału zachęcały do myślenia. Po co ja właściwie to robię? – pytanie to kołatało się w głowie ubranego w białą, rozpiętą pod szyją koszulę i czarny garnitur mężczyzny, patrzącego się przez okno na mijane drzewa.
Jego życie było uporządkowane. Praca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Monotonna melodia stukotu kół pociągu i kropli deszczu uderzających o szybę a także pustka zajmowanego samotnie przedziału zachęcały do myślenia. Po co ja właściwie to robię? – pytanie to kołatało się w głowie ubranego w białą, rozpiętą pod szyją koszulę i czarny garnitur mężczyzny, patrzącego się przez okno na mijane drzewa.<br />
Jego życie było uporządkowane. Praca na renomowanej uczelni, duży dom z ogródkiem, wypróbowana, choć nieliczna grupa przyjaciół. Znak rozpoznawczy – brak dziewczyny. Od kiedy przeżył w młodości zawód miłosny, postanowił już nigdy się nie zaangażować w żaden związek. Jego relacje z kobietami ograniczały się do tych czysto przyjacielskich i… czatów.<br />
W samotne wieczory otwierał butelkę dobrego wina, włączał laptopa i oddalał się w świat fantazji. Raz był namiętnym, doświadczonym kochankiem, innym razem – nieśmiałym młodzieńcem. Czasami opiekuńczy, czasami szukający opieki. Żelazną zasadą tych rozmów było nie podawanie danych o sobie, a tym bardziej jakiegokolwiek kontaktu. Do czasu…<br />
Tego wieczoru to ona pierwsza zaklikała do niego. Miała na imię Agata, tak jak jego wielka, niespełniona miłość. Sześć lat młodsza, o całkiem innym charakterze. On ułożony i stateczny, ona – wulkan pomysłów i energii. On raczej nieśmiały a ona czasami wręcz prowokująca. Uparła się, że chce mu przesłać zdjęcia i nie zastanawiając się podał jej adres email. Tak pękła jego pierwsza zasada – nie wymieniać się kontaktami.<span id="more-274"></span><br />
Ich internetowe kontakty stały się częste. Rozmawiali czasami o rzeczach błahych, aby w krótkiej chwili przejść do poważnych tematów. Jej temperament powodował, że czasami niewinna rozmowa zaczekała ociekać namiętnością.<br />
Wczoraj to ona zaproponowała spotkanie. Na początku protestował, ale w końcu uległ, jak zawsze zresztą, gdy go o coś prosiła. Dlatego siedzi dziś w tym pociągu. Tak pękła druga jego zasada – żadnych randek.<br />
Z zamyślenia wyrwał go charczący głos megafonu stacyjnego. Był u celu. Wstał, wziął z półki teczkę i ruszył do wyjścia z wagonu. Czekała na peronie, ubrana tak, jak mu wcześniej pisała. Wiązana na szyi bluzka nie pozostawiała wątpliwości, że pod spodem nie ma stanika. Krótkie dżinsowe szorty i japonki dopełniały jej wizerunku młodej, pełnej energii dziewczyny. Rozpoznała go od razu, podbiegła i radośnie rzuciła mu się na szyję. Lekko zaskoczony nie wiedział jak się zachować, przytulił ją nieśmiało i wyszeptał krótkie „cześć”.<br />
- Idziemy tam gdzie się umawialiśmy, Jacku – jej wesoły głos spowodował, że mimo ogarniającej go termy uśmiechnął się. Nie protestował, gdy wzięła go za rękę. Wyszli z budynku dworca. Ulica tonęła w słońcu. Deszczowe chmury, które towarzyszyły mu w pociągu znikły gdzieś, jakby to Agata odstraszyła je swoim dziecinnie słodkim uśmiechem.<br />
Szli rozmawiając o wszystkim i o niczym. Jego skrępowanie ustępowało, z minuty na minutę stawał się całkiem swobodny. Zdjął marynarkę i przerzucił ją przez ramię. Po chwili doszli do nadrzecznego parku. Agata puściła jego dłoń, śmiejąc się zdjęła japonki i wbiegła boso na trawę.<br />
- Na co czekasz, ściągaj buty! Obiecałeś mi przecież bosy spacer – zawołała w jego kierunku.<br />
Stanął jak wryty. Co innego pisać na czacie o bosym spacerze, a co innego ściągnąć buty w miejskim parku, gdzie przecież mogą ich widzieć jacyś ludzie. Popatrzył na nią i zobaczył w jej oczach zachętę. „A co mi tam, jestem w obcym mieście” – pomyślał i siadając na ławce zaczął rozsznurowywać buty. Po chwili poważny doktor poważnej uczelni i szalona młoda dziewczyna szli już razem na bosaka trawiastą ścieżką, prowadzącą nad rzekę.<br />
Doszli do niewielkiej, dzikiej plaży. Miejsce to, choć uroczo piękne, było rzadko odwiedzane przez ludzi. Podeszła do niego i objęła go za szyję. Zbliżyła się do jego ust i delikatnie musnęła wargami jego wargi.<br />
- Od kiedy cię poznałam, chciałam sprawdzić, jak smakują Twoje usta – jej ściszony głos jeszcze bardziej pobudził jego zmysły.<br />
Nie odpowiedział, tylko przywarł do jej ust. Dotknął językiem jej warg, ale chciała czegoś więcej. Delikatnie otworzyła usta i wpuściła go do środka. Miała już chłopaków, którzy całowali lepiej, ale podniecało ją to, że jest pierwszą, z którą ten mężczyzna się całuje od wielu lat. Ich języki zaczęły taniec.<br />
To on przerwał ten pierwszy pocałunek. Bała się, że przestraszył się jej bezpośredniości i ucieknie, ale gdy spojrzała w jego oczy ujarzła w nich blask pożądania.<br />
- Stań do mnie tyłem, Agatko – pokornie wykonała jego polecenie czekając na to, co wymyślił jej internetowy przyjaciel.<br />
Czuła jak dotyka dłonią jej kruczoczarnych włosów odsłaniając jej szyję. Nachylił się i zaczął delikatnie całować. Wędrował ustami po gładkiej skórze szyi i ramion, sprawiając jej przyjemność. Zbliżył się do ucha i wyszeptał:<br />
- Pięknie pachniesz, kochanie.<br />
Agatę przeszedł dreszcz. Po raz pierwszy ją tak nazwał. Po chwili jeszcze mocniejszy, gdy zaczął czule brać pomiędzy wargi jej lewe ucho. Uwielbiała takie pieszczoty.<br />
Jacek nie wiedział, skąd wzięła się w nim ta odwaga. Po raz pierwszy robił z kobietą to, o czym dotychczas tylko pisał na czacie. Rozwiązał pasek jej bluzki i zdecydowanym ruchem ściągnął ją z ciała Agaty. Chciała obrócić się twarzą do niego, ale jej nie pozwolił. Znów deszcz pocałunków spłynął na jej szyję. Jego dłonie dotknęły po raz pierwszy jej piersi. Miała mały, ale jędrny biust. Dotykał go początkowo nieśmiało, ale z każdą sekundą nabierał wprawy. Masował piersi ruchami okrężnymi, a ona coraz głośniej oddychała. Czując to wziął jej sutki pomiędzy palce i zaczął nimi przesuwać. Jęknęła z rozkoszy i poczuła, że teraz to ona chcę przejąć inicjatywę.<br />
Odwróciła się gwałtownie i pchnęła go z całych sił. Zaskoczony stracił równowagę i upadł na trawę. Agata klęknęła nad nim i zaczęła rozpinać guziki jego białej koszuli. Każdy dotyk jej czułych palców sprawiał, że przechodził go dreszcz. Szczególnie mocny wtedy, gdy rozpięła pasek, by wydobyć część koszuli wpuszczoną w spodnie. To, o czym dotąd tylko marzył stawało się rzeczywistością.<br />
Jej dłonie spoczęły na obnażonej klacie Jacka, zaczęła ją powoli głaskać. Zbliżyła swe usta, i zaczęła go całować. Schodziła coraz niżej, drażniąc języczkiem okolice pępka. Rozpięła mu rozporek a on uniósł nieco swoje pośladki, by ułatwić jej zdjęcie spodni. Zsunęła mu je z bioder i uśmiechając się, wstała i pobiegła do jego stóp. Chwyciwszy za nogawki pozbawiła go kolejnego elementu garderoby.<br />
Jacek usiadł i obserwował jej zachowanie. Ona jakby zupełnie nie przejmując się jego obecnością rozpięła szorty i pozwoliła im opaść na trawę. Wpatrywał się teraz w jej koronkowe, czerwone majtki. To jednak nie był koniec. Agata zaczęła tańczyć zmysłowy taniec, tak jakby słyszała gdzieś niesłyszalną dla innych muzykę. Powoli wsuwała palce pod gumkę stringów, cały czas patrząc na jego rosnące podniecenie. W końcu nadszedł ten moment. Jeden szybki ruch i majteczki dołączyły do reszty ciuszków. Była naga. Patrzył na nią rozkoszując się widokiem jej cudownego ciała, a ona znów zbliżyła się do niego. Widząc wybrzuszony materiał bokserek nie mogła się powstrzymać i pozbawiła Jacka ostatniego elementu garderoby.<br />
Klęczała nad nim i dotykała dłonią jego męskości. Z każdym dotykiem czuł falę ciepła przechodzącą przez jego ciało. Mimo młodego wieku umiała dawać rozkosz. Nachyliła się głęboko. Poczuł na podbrzuszu ciepło jej oddechu. Po chwili leciutko pocałowała główkę stojącego na baczność kutasa. Odpływał w rozkosz, a ona widząc to, jeszcze zintensyfikowała pieszczoty. Zaczęła lizać coraz bardziej twardy narząd, od dołu aż do samej końcówki. W końcu otworzyła usta i powolutku pozwoliła mu zanurzyć się w nich. Jacek zamknął oczy. Czuł, że jeszcze moment i dojdzie w jej ustach.<br />
Agata też to wyczuła i zaprzestała oralnych pieszczot. Była gotowa połączyć się z nim tak, jak najbliżej połączyć się może kobieta i mężczyzna. Usiadał na nim i powoli zaczęła wsuwać kutasa do swojej myszki. Teraz oboje czuli przemiłe dreszcze rozkoszy. Po chwili był już w środku. Zaczęła rytmicznie poruszać biodrami, z początku powoli, później coraz szybciej. Wygięła swoje ciało, a on chwycił ją dłońmi za piersi i mocno zacisnął. Jęknęła z bólu i podniecenia. Jej ruchy były teraz mocne i za każdym razem dawały obojgu kochankom ogrom doznań.<br />
Postanowiła lekko się z nim podroczyć i na moment zaprzestała jakichkolwiek ruchów, bezwładnie opadając na jego ciało. Leżeli tak dłuższą chwilę, nic nie mówiąc. On czuł, jak ściany jej mysi zaciskają się na jego kutasie, ona zaś pulsującą w nim krew.<br />
Jacek poczuł chęć przejęcia inicjatywy. Wykonał szybki obrót i teraz to ona była pod nim. Popatrzył jej w oczy i zobaczył w nich ogień pożądania. Wykonał mocne, gwałtowne pchnięcie biodrami. Jego kochanka zajęczała z rozkoszy. Z każdym ruchem orgazm był bliżej. Wiła się i jęczała, aż nagle jej ciało wygięło się w łuk a nad plażą uniósł się kobiecy krzyk. Była w niebie rozkoszy. W tym momencie on także doszedł. Rozpaloną mysię Agaty wypełnił lepki i biały nektar Jacka.<br />
Leżeli teraz nadzy na trawie i trzymali się za ręce. Zmęczeni, ale szczęśliwi. Obrócili się tak, aby leżąc na boku móc patrzeć sobie w oczy.<br />
- Kocham Cię – wyszeptał cicho<br />
- Ja Ciebie też – odpowiedziała i delikatnie pocałowała jego usta.<br />
Zapadał ciepły, letni wieczór. Pachnący niedawnym deszczem, trawą i zapachem ich nagich ciał…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/spotkanie-z-agatka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pamiętna środa</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/pamietna-sroda/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/pamietna-sroda/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:40:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=261</guid>
		<description><![CDATA[Wszedłem do ciotki załamany, lekko rzuciłem plecak na podłogę przy drzwiach. Dwie godziny wcześnie przeżyłem swój pierwszy raz i poniosłem klęskę, parę ruchów wystarczyło, aby uciekać z powodu braku gumy z wnętrza Eli &#8211; mojej starszej o rok koleżanki z liceum, z którą ostatnio kręciłem. Jakoś nie chciała poczekać kilku chwil na moje dojście do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wszedłem do ciotki załamany, lekko rzuciłem plecak na podłogę przy drzwiach. Dwie godziny wcześnie przeżyłem swój pierwszy raz i poniosłem klęskę, parę ruchów wystarczyło, aby uciekać z powodu braku gumy z wnętrza Eli &#8211; mojej starszej o rok koleżanki z liceum, z którą ostatnio kręciłem. Jakoś nie chciała poczekać kilku chwil na moje dojście do siebie&#8230; trudno. Ciotka, jak to w czerwcowe ciepłe popołudnie, siedziała w domu w zwiewnej sukience, przez którą widać było majtki i nie widać było biustonosza, ale docenianie tego faktu nie było mi teraz w głowie. Wróciła z pracy kilkanaście minut temu i zdążyła tylko się przebrać w coś, w czym po domu wygodniej się poruszać i zjeść jakiś, najprawdopodobniej odgrzany, obiad sądząc po świeżym brudzie na talerzu widzianym z przedpokoju w zlewozmywaku i braku garnków w polu widzenia.<br />
- Cześć – bąknąłem.<br />
- Cześć, jednak jesteś? – powiedziała pytająco ciotka.<br />
- Czemu jednak?<br />
- Tata ci nic nie mówił?<br />
- Nie&#8230;<br />
- Bo rozmawiałam z nim dzisiaj i przez niego chciałam cię poprosić o wymianę opon w rowerze. Przebiła się gdzieś – kiwnęła głową w stronę koła – kupiłam od razu dwie nowe, bo i tak obie są już łyse. Ale&#8230; – zawiesiła na moment głos – mówił, że jedziesz w góry i wracasz dopiero w niedzielę wieczorem.<span id="more-261"></span><br />
Usłyszałem w na końcu tego prostego zadania oznajmującego wielki znak zapytania nie wróżący świętego spokoju, spojrzałem więc na wysłużonego „Jubilata” stojącego opartego o ścianę w jedynym wolnym miejscu przedpokoju, sflaczałe przednie koło dodawało tragizmu i tak smutnie wyglądającemu rowerowi.<br />
- A mogę się tym zająć jutro? I tak jutro nie mam nic do roboty, a dzisiaj nijak nie mam nastroju. W góry miałem jechać, ale nie wyszło – mruknąłem.<br />
- W sumie jutro to i tak wcześniej niż w poniedziałek, wszystko mi jedno. Stało się coś?<br />
- Nic – odpowiedziałem mało przekonywująco – wpadłem posiedzieć.<br />
Z ciotką w zasadzie byłem zaprzyjaźniony, miała 39 lat i strasznie mnie lubiła od zawsze, chyba dlatego, że sama nie miała dzieci, którym bardzo się chciała oddać bez reszty, a jej małżeństwo trwało pół roku i skończyło się rozwodem z powodu pijaństwa jej męża. Potrzebowała ciepła i bardzo chciała je również dawać, zwłaszcza, że to już było na początku lat siedemdziesiątych. Trochę mnie czasami wnerwiało, że (z całkowitym według moich norm bezwstydem) okazywała mi uczucia jakbym miał cztery lata. Na dodatek tak się zdarzyło kilka razy przy kolegach i musiałem znosić ich głupkowate komentarze, ale taki miała sposób bycia i chyba nic tego już nie mogło zmienić – dla osiemnastoletniego chłopaka takie zachowania to jednak była męka, ale znosiłem to dzielnie, ponieważ z ciotką mogłem spokojnie zapalić &#8211; niejednokrotnie na sępa, bo nie zawsze miałem na fajki.<br />
Nie chciałem też wracać do domu wiedząc, że szlag mnie tam trafi od masochistycznych rozmyślań, odwlekanie od siebie tego momentu bycia samemu ze swoimi smutnymi myślami było moim podświadomym sposobem na osłabienie poczucia przegranej. A tu mogłem spokojnie posiedzieć przy herbacie i jarać jednego za drugim. Poza tym dobrze się czułem w jej jednopokojowym mieszkanku.<br />
- Plecak jednak spakowany – drążyła temat wpatrzona w plecak.<br />
- Nie, nigdzie nie jadę, miałem taki zamiar, ale nie wyszło – trochę tylko skłamałem.<br />
W rzeczywistości, spakowany na kilka dni plecak, miał stanowić<br />
kamuflaż dla mojej nieobecności w domu, podczas gdy miałem mile spędzać czas w wolnej chacie Eli.<br />
Ale spostrzegawczości ciotki nie doceniłem pomimo mojego udawania, że wszystko jest w porządku – po chwili zapytała:<br />
- Co się stało? – zawsze była taka dociekliwa, „cholera, z tą babską ciekawością” – pomyślałem.<br />
Ledwo dostrzegalnie wzruszyłem ramionami i minimalnie wydymając wargi cicho powiedziałem:<br />
- Przecież mówię, że nic.<br />
- I tak widzę&#8230; – nic nie odpowiedziałem – nie chcesz, to nie mów – dodała i wzruszyła ramionami i poszła do pokoju.<br />
W normalnych warunkach coś bym na poczekaniu wymyślił, ale teraz mój mózg nie był w stanie wyobrazić sobie nic ponad to, co mnie rzeczywiście męczyło. Wszedłem więc z przedpokoiku do kuchni, wstawiłem czajnik z wodą na gaz i poszedłem do pokoju usiąść w fotelu przy ławie. Pokój miał jakieś 16 metrów kwadratowych, jego wyposażenie stanowiła ława, dwa fotele, rozkładana kanapa i niewielka meblościanka, na której stał wciśnięty w róg malutki telewizor „Junost” w czerwonej obudowie z plastiku. Na jednym z dwóch dostępnych wówczas państwowych programów jakiś partyjniak gadał o możliwości zakończenia stanu wojennego.<br />
- 22 lipca chcą znieść stan wojenny – powiedziała ciotka siedząca już w fotelu przy drzwiach prowadzących na malutki balkon. Firana zalana słońcem lekko się poruszała w otwartych drzwiach balkonowych podkreślając nastrój sennego popołudnia. Cholera – pomyślałem – przecież ja ten widok powinienem podziwiać z łóżka Eli. Jeszcze silniejsze przypomnienie niedawnych wydarzeń spowodowało u mnie ssanie w żołądku.<br />
- Świetnie – odpowiedziałem, chociaż stan wojenny wcale mnie w tej chwili nie obchodził i nawet nie obchodziło mnie, że mnie nie obchodzi. Usiadłem w wolnym fotelu i zapaliłem aby pozbyć się ssania.<br />
- To znaczy mówią, że zniosą, jeśli społeczeństwo będzie grzeczne – kontynuowała ciotka.<br />
- Taaa&#8230; to mi nie zniosą, bo byłem dzisiaj bardzo niegrzeczny.<br />
Pojęcia nie mam czemu to powiedziałem, ale chyba odczuwałem chęć<br />
ulżenia sobie przy pomocy dwuznacznych tekstów.<br />
- Czyli jednak&#8230; z Elą się pokłóciłeś? Ciotka jednak się domyśliła, że moja kontynuacja rozmowy na tle politycznym z polityką nie miała nic wspólnego.<br />
- Gorzej, to całkowity koniec. Całkowity &#8211; wypowiedziałem to zdanie jak prawdziwy twardziel.<br />
- A o co poszło?<br />
- Nigdzie nie mieliśmy wyjeżdżać, ten plecak to działania dezinformujące starych. Miałem u niej siedzieć do poniedziałku, bo ma wolną chatę.<br />
- Eee&#8230; – zaciągnęła z podziwem ciotka – kociątko sobie poczyna&#8230;<br />
Od zawsze mówiła do mnie „kociątko”, ale nawet, kiedy używała tego publicznie, nie miałem jej tego za złe, wiedziałem, że to objaw sympatii i nie ma nikogo innego na świecie, kto by mi gadał tak całe życie.<br />
- Kociątko sobie, niestety, nie poczyna – powiedziałem cicho gapiąc się na jakiegoś idiotę w telewizji – i zaraz od niej musiałem wyjść – dokończyłem jeszcze ciszej.<br />
Ciotka milczała kilka sekund i sięgnęła po papierosa. Niebieski kłąb dymu oświetlony słońcem powoli rozłaził się po pokoju. Gwizdek czajnika mnie wybawił od męczenia się tą ciężką atmosferą, więc wstałem i wyszedłem do kuchni, zalałem dwie herbaty i wniosłem do pokoju ze wzrokiem przesadnie wbitym w poziom cieczy w szklankach &#8211; herbatę „Popularną” trudno było nazwać inaczej niż cieczą. Teraz jednak nie zajmowałem się dywagacjami na temat jej jakości, ponieważ narastała we mnie wściekłość na samego siebie: „Po cholerę się odkrywasz debilu?” Wiedziałem, że ciotka jest jak studnia i nic na ten temat od niej nie wyjdzie na zewnątrz, ale właśnie sam dobiłem obcasem swoją dumę: „Kretyn, zwykły kretyn” – darłem się w myślach na siebie samego. Postawiłem szklanki na ławie.<br />
- Głupia pinda i tyle, ja bym ci nie pozwoliła wyjść. Tylko mi nie mów, że jeszcze się śmiała, bo pójdę i ją zatłukę – zaskoczył mnie wyraźny gniew w jej głosie – nie zasługuje na ciebie i tyle – dodała łagodniej.<br />
- Łatwo ci mówić&#8230;<br />
- Nie wiem, czy to cię pocieszy, czy nie, ale nie tylko faceci muszą się sprawdzić. Kobiety też zdają takie egzaminy, a gdybyś przypadkiem wiedział, co przeżywa dziewczyna przy swoim pierwszym razie, to pewnie pękłbyś ze śmiechu. A to był też jej pierwszy raz? – spytała.<br />
- Raczej&#8230; raczej nie – odpowiedziałem pocierając ręką szyję próbując tym tanim gestem zatrzeć swoje zmieszanie tą sytuacją.<br />
- Głupia cwaniara. Wielce doświadczoną zgrywa.<br />
- Może, ale ja mam swój problem i muszę go przemyśleć, więc skończmy już – powiedziałem cicho, ponieważ miałem wrażenie, że jestem obdarty ze skóry i chłostany batem po gołej tkance.<br />
- Dobra, rozumiem. Ale jakby nie patrzeć to poważne przeżycie i doświadczenie w życiu młodego kociątka – trochę się nabijała, ale wiedziała, że już może aby jeszcze bardziej rozładować mój stres – to oblejemy ten sukces – dodała i wstała aby z barku wyciągnąć pół litra wódki i szklaneczki.<br />
- Sukces? – spytałem ze zdziwieniem.<br />
- Zawsze będziesz odbierał to jako porażkę i pewnie nigdy nie dotrze do ciebie, jaki on był wielki. Moje zdanie może za bardzo się nie liczy i pewnie myślisz, że przesadzam, ale musisz mi uwierzyć na słowo, że był wielki. Polej, idę po kompot, zrobimy sobie drinki. Szkoda, że nie mam wina, ale nie przewidziałam wizyty mężczyzny i okazji do wypicia, na dodatek taaaakiej – wyolbrzymiła okazję przeciągając znacząco ostatnie słowo.<br />
- Dobra, dobra &#8230; – zamamrotałem.<br />
Nalałem do każdej szklanki po dwa centymetry wódki, której nie cierpiałem. Ogólnie nie piłem alkoholu, ponieważ mi nie smakował. „Druga wódka w życiu” pomyślałem, bo pierwsza była dwa lata wcześniej w parku z dwoma kumplami wypita z ciekawości i poprzez dźwięki stukających słoików w kuchni wsłuchiwałem się we własne myśli, które już były nieco oswojone. Po chwili usłyszałem dochodzący z kuchni bulgot i weszła ciotka z dzbankiem pełnym słodkiego kompotu. Dolała kompotu do szklanek aż były pełne, wyciszyła całkowicie dźwięk w telewizorze i usiadła obciągając sukienkę. „Strasznie kobieco to robi” – pomyślałem i dotarło do mnie, że wcześniej nie wkładała w ten odruch takiego napięcia, a może mi się zdawało.<br />
- Nie za mało nalałeś? – usłyszałem.<br />
- Chyba nie, jeszcze muszę wrócić do domu i lepiej będzie, jeśli nie będę chuchał.<br />
- Plecak masz spakowany i możesz wrócić do domu w niedzielę, rodzice nie będą nic podejrzewali, że zmieniłeś plany, a tymczasem możemy poimprezować, bo dawno nie miałam okazji wypić w spokoju. Prześpisz się tutaj, korona ci z głowy od tego nie spadnie, bo w spaniu na podłogach jesteś wprawiony – nawiązywała do moich schroniskowych noclegów – twoje zdrowie i za przyszłe sukcesy.<br />
Wyczuła moje zmieszanie i dodała:<br />
- Nie gniewaj się, że tak gadam ale z pewnością nie chcę cię ranić i nie o to mi chodzi, a takie przeżycia są, niestety, normalne i należy mówić o nich naturalnie. A im więcej tej naturalności, tym lepiej dla własnego zdrowia psychicznego, nie ma co w sobie tego tłumić, trzeba się podnieść i wierzyć, że następnym razem będzie lepiej. I uwierz mi: nie jesteś ani pierwszy, ani ostatni, któremu się tak stało za pierwszym razem i nie jesteś ani pierwszy ani ostatni, któremu za drugim razem pójdzie lepiej. Chcę tylko, aby dotarło to do ciebie jak najszybciej. I musisz wiedzieć, że są na świecie większe dramaty, a ty niedługo sam będziesz się z tego śmiał.<br />
- Też bym chciał – powiedziałem i wypiłem pół szklanki duszkiem.<br />
Drink był ciepły, i tak ale przyjemnie chłodził w ten gorący dzień. Herbaty stały na ławie nietknięte i jeszcze parowały a ja, wpatrzony w tę leniwie unoszącą się i znikającą parę stwierdziłem, że wcale nie poczułem smaku alkoholu. Ochoczo więc wypiłem resztę drinka nie spodziewając się, że za moment poczuję gorąco rozlewające się we krwi.<br />
- Dobre – powiedziałem. Drink to jednak nie sama wódka popijana ciepłą herbatą.<br />
- Lepiej już?<br />
- Nie wiem, czy lepiej, nie za bardzo czuję. A po drinku robi się lepiej?<br />
- Pewnie, zobaczysz jak za chwilę cię rozluźni, ale bardziej mnie interesuje czy jest ci lepiej po wyżaleniu się? – odpowiedziała ciotka i szybko dokończyła swojego drinka. Odkładając swoją szklankę pogoniła mnie jeszcze do ponownego nalania:<br />
- Ale pół na pół tym razem. Nie będzie taki słodki i szybciej się przyjmie.<br />
- Jakby lepiej – odpowiedziałem na zaległe pytanie.<br />
- No, widzisz&#8230;<br />
Nalałem więc po pół szklanki wódki i dopełniłem kompotem. Na dnie dzbanka zostało parę truskawek, które po karkołomnym waleniu ręką w dzbanek udało mi się wytrzepać do swojej szklanki nie zachlapując serwety na ławie.<br />
- Przyniosę jeszcze kompotu – powiedziała ciotka i zniknęła w kuchni.<br />
Znowu usłyszałem stukot słoików wyciąganych z szafki i bulgot przelewanego kompotu, po których to dźwiękach doszły do mnie jeszcze jakieś chrzęsty i stuki. Ciotka weszła z kompotem do pokoju, w dzbanku pływały kostki lodu – „a, to lód tak chrzęścił” – pomyślałem a ciotka postawiła dzbanek na ławie i z osobnej szklanki wsypała nam do drinków następne kostki.<br />
- Będzie chłodniejsze – powiedziała.<br />
Odczekaliśmy chwilę aż lód schłodzi troszkę zrobione już drinki i wypiliśmy po pierwszym łyku. Ten był mocniejszy i bardziej wyrazisty, a z lodem wręcz cudowny. Ogólnie zrobiło mi się przyjemnie, senne, późne popołudnie i zadziwiająca cisza w mieszkaniu mimo otwartego okna w centrum miasta sprawiły, że z wyciszonego telewizora przeniosłem wzrok na ciotkę. Siedziała w fotelu z nogą założoną na nogę, co przy jej sukience do kolan sprawiało, że widać było połowę ud – taki mały i zwyczajny kawałek kobiety sprawił, że ponownie zacząłem myśleć o niej, jak o kobiecie. Ponownie, ponieważ zdarzało mi się to częściej w przeszłości, a zaczęło się, kiedy zostawałem z nią na noc w wieku 10-12 lat z powodu nieobecności starych. Spała wówczas u nas i wcale się nie przejmowała, że gówniarz patrzy na nią pod prawie przezroczystą koszulę nocną. A kilka lat później, kiedy wiedziałem już jak można wykorzystać takie widoki, wykorzystywałem je w swoich fantazjach dość często. Teraz dojrzałem również, że na luźnej sukience pięknie odciskają się brodawki. Wypity drink zaczął już działać a ja, chcąc być miły, wypaliłem:<br />
- Pięknie wyglądasz w tym słońcu, szkoda, że nie zabrałem aparatu, bo to słońce od tyłu bardzo nastrojowo oświetla włosy i mogłabyś mieć całkiem fajne zdjęcie – powiedziałem.<br />
- Pięknie?<br />
- A uważasz, że nie możesz wyglądać pięknie? – spytałem najzupełniej naturalnie.<br />
- W tej szmacie i z tym diabłem na głowie???!!! – w głosie ciotki niedowierzanie osiągnęło zenit.<br />
- Hahahaha&#8230; z diabłem&#8230; hahaha – rozbawiło mnie to określenie – a wiesz, że ten diabeł&#8230; hahahaha&#8230; dodaje ci nieprawdopodobnego uroku – dokończyłem już bez śmiechu.<br />
- Przestań – żachnęła się, ale wyczułem, że ją zaskoczyłem.<br />
- Ciocia&#8230; – słowo „ciocia” celowo powiedziałem z wyczuwalnym politowaniem – czy ty myślisz, że pięknie się wygląda tylko na balach sylwestrowych po godzinnych przygotowaniach?<br />
- No, ale co? Chyba mi nie powiesz, że wyglądam lepiej, niż na balu?<br />
- Właśnie powiem. I to zdjęcie naprawdę byłoby super.<br />
- Ty i te twoje zdjęcia&#8230; – ucięła ciotka i wypiła troszkę ze swojej szklanki – na żadnym nie wyglądam dobrze.<br />
- Ciocia, &#8211; dalej ciągnąłem z politowaniem – nikt nie lubi siebie na zdjęciach, a te, które ci zrobiłem, są świetne nie tylko według mnie. Twoje zdjęcie na rowerze zdobyło tytuł zdjęcia miesiąca na naszym kółku fotograficznym – zresztą byłem z tego dumny, bo miałem wtedy „Smienę”, a inni fotografowali jednak lepszym sprzętem.<br />
- Wiem, ale nie rozumiem, przecież ja tam spocona byłam&#8230; i w ogóle – zapatrzyła się w milczący telewizor.<br />
- Ale bardzo kobieca i szanowne grono sędziowskie uznało, że to spocenie bardzo dodaje uroku&#8230; – ciotka na to nic nie odpowiedziała więc patrzyłem się na nią nadal.<br />
Piękne miała te swoje ciemne włosy do połowy ramion, teraz upięte na czubku głowy z powodu letniego gorąca. Kilka kosmyków wyłaziło na boki spod spinki i kilka cieńszych opadało na kark, ponieważ nie był to klasyczny kok – takie tam zwykłe upięcie, żeby włosy nie grzały szyi. Tak ułożonych włosów nie nosiło się na ulicy, zresztą pierwszy raz w życiu widziałem tak niedbałą i jednocześnie tak <a href="http://sexstrony.pl"><strong>sex</strong></a>owną fryzurę, przy której jej twarz bez żadnego makijażu wydawała się drobniejsza niż zazwyczaj. Taksowałem ciotkę wzrokiem pilnując, aby nie wyłapała tych spojrzeń. Piersi zakończone sztywnymi, od pocierania luźnego materiału sukienki, brodawkami zwracały szczególną uwagę, a najwyższy, rozpięty guzik powodował, że <a href="http://pornowrota.pl"><strong>sex</strong></a>appeal ciotki osiągał swoje wyżyny. Dotarło do mnie, że guzik chyba był zapięty przed jej wyjściem do kuchni, ale nie wyciągnąłem z tego faktu żadnych wniosków. Wlepiłem wzrok w jej dłoń trzymającą szklankę z drinkiem i, gapiąc się na piękne paznokcie pociągnięte perłowym lakierem, już nie musiałem się przejmować że się na nią gapię – teraz mogłem się ewentualnie wymigać, że ze szklanki powoli ubywa i , że to jest właśnie spojrzenie pełne troski. Dłoń ze szklanką trzymała przy brzuchu, który na materiale sukienki odciskał się jedną małą fałdką tłuszczu. Ciotka po rozwodzie trochę się roztyła, ale od dwóch lat nabrała strasznie ponętnych kształtów ponieważ wszędzie jeździła na rowerze i sporo schudła. Czasem jej ten rower naprawiałem i kilka razy nawet pokazałem jej ciekawe trasy wokół miasta, dając jej przy okazji niezły wycisk – przy jednej z tych wypraw zrobiłem właśnie swoje zwycięskie zdjęcie. W każdym razie fałdka ta też mnie mocno podniecała, ponieważ podświadomie kierowała wzrok na biodra. Ciotka nagle wstała przerywając bezlitośnie moje podziwianie jej ciała.<br />
- Grzeje mnie tutaj za bardzo. Kładę się na kanapę –powiedziała i dała głośniej telewizor. Kończył się właśnie dziennik, a Chmurka zapowiadała na jutro cudowny dzień.<br />
- Zaraz będzie film, to sobie obejrzymy. Przestaw ławę bliżej kanapy, bo zazwyczaj oglądam na leżąco.<br />
Znowu dopadły mnie smutne myśli, ten jutrzejszy dzień miałem spędzić cudownie z Elą. Ciotka położyła się na kanapie, pod głowę wsunęła sobie jaśka w poszewce z grubej włóczki a ja stałem i zastanawiałem się, gdzie postawić fotel tak, aby nie grzało mnie słońce i przy okazji nie odbijało się od ekranu. Drinkowe stanowisko dowodzenia też przy okazji chciałem mieć pod ręką.<br />
- Nie rozwalaj mi pokoju – powiedziała ciotka patrząc na moje przemeblowania.<br />
- Tak, sama położyłaś się wygodnie, a mi to słońce albo w oczy, albo w ekran. Szukam dobrego miejsca – odpowiedziałem.<br />
- To siadaj obok na kanapie i podaj mi szklankę – to mówiąc zgięła nogi w kolanach robiąc mi miejsce.<br />
Usiadłem i zauważyłem, że to faktycznie najlepsze wyjście. Na moment zobaczyłem fragmencik zielonkawych bawełnianych fig, ale ciotka zaraz wyprostowała nogi i figi zniknęły. Jej stopy wylądowały mi bezceremonialnie na udach – paznokcie na palcach stóp też pomalowała perłowym lakierem.<br />
- Ale luksus – powiedziała ciotka.<br />
Zaczynał się film, siedziałem na kanapie, na kolanach miałem ciotki nogi, w jednej ręce drinka, a drugą (z braku lepszego pomysłu) położyłem na stopach ciotki. Przez chwilę się na nie patrzyłem zafascynowany – widać było od razu, że o nie dba – śliczne były i fascynowały mnie od zawsze w przeciwieństwie do większości stóp widzianych przeciętnie na ulicy, albo brudnych od kilkudniowego brudu, albo z paznokciami poobcinanymi jak popadło, albo z popękaną skórą, w której lągł się brud – stopy ciotki były gładkie w każdym miejscu. Po kilkunastu minutach filmu stwierdziłem ze zdziwieniem, że moja szklanka jest pusta, a druga ręka głaszcze bezwiednie stopy ciotki. Zatkało mnie i spojrzałem z przerażeniem na ciotkę, jej szklanka stała na ławie pusta, a ja nie zauważyłem nawet kiedy ją odłożyła, miała zamknięte oczy i wbite w sukienkę wielkie sutki. Słońce już chowało się za sąsiednim blokiem.<br />
- Nie przerywaj, to cudownie relaksuje – powiedziała ciotka otwierając oczy.<br />
Odłożyłem pustą szklankę i wolną już rękę również zaangażowałem w ten delikatny masaż. Zresztą to było bardziej głaskanie niż masaż. Ekran telewizora oświetlał pokój raz jaśniej, raz ciemniej a ja, wśród tego migania, próbowałem zobaczyć twarde sutki ciotki. Na szczęście znowu zamknęła oczy i mogłem sobie popatrzeć bez przeszkód. Poczułem napływającą szybko żądzę na widok dwóch półkul zakończonych twardymi brodawkami a wypite drinki spowodowały, że całkowicie przestałem myśleć o ciotce jako o członku rodziny. Jednak to ciotka, więc postanowiłem nie przeginać, chociaż czułem ogromne podniecenie i dość duży niepokój. Ale jednak to również kobieta z moich częstych fantazji i na dodatek wyglądała na podnieconą. Już wiedziałem, że przed pójściem spać sobie o tych ślicznych stópkach przypomnę i pod prysznicem sobie ulżę. Zacząłem wobec tego się trochę sam nakręcać i moje głaskanie nieco nasiliłem gładząc podbicie jednej stopy a palce drugiej ręki delikatnie wpychałem między palce drugiej stopy. Przenosiłem te czynności z jednej stopy na drugą wśród migania telewizora.<br />
- Fajnie? – zapytałem.<br />
- Bardzo – odpowiedziała ciotka nie otwierając oczu.<br />
Poprzez dialogi w filmie, na które już dawno przestałem zwracać uwagę, usłyszałem nagle przyspieszony i nierówny oddech ciotki – nie wierzyłem – zobaczyłem jej lekko odchyloną głowę i zaciśnięte uda. Po chwili wszystko ustało, a ja ośmielony tym, że ciotka czasami bywała w stosunku do mnie wybitnie czuła, pocałowałem każdą stópkę z osobna. Usiadła na kanapie i, nie zdejmując nóg z moich kolan, pocałowała mnie w usta – króciutko. Dobrze, że się odezwała pierwsza i się wytłumaczyła:<br />
- Od pieszczenia stóp&#8230; kobiety dostają&#8230; czasem orgazmu i ja tak właśnie mam. Cudownie mi było. Nikt dotychczas mi tak nie zrobił, więc nie mogłam się opanować&#8230; i chciałam zobaczyć&#8230; jak to jest&#8230; w wykonaniu&#8230; mężczyzny – popatrzyła mi w oczy, a ja zastanawiałem się nad formą, jakiej użyła do powiedzenia tego. Pocałowała mnie znowu.<br />
O takich bajerach nigdzie wcześniej nie czytałem – orgazm od masowania stóp! W szoku byłem, strefy erogenne – owszem, znałem, ale na stopach??? Jak to się między nami w ogóle stało? A fakt, że mówiła o tym najnormalniej spowodowało, że całkowicie miałem mętlik w głowie.<br />
- A&#8230; twój mąż? – zapytałem niepewnie.<br />
- Jego interesowały tylko szybkie numerki, nie było ich zresztą wiele bo rzadko bywał trzeźwy. Miałam też dwóch narzeczonych, ale to gamonie były wybitne – mówiła to cicho i natychmiast było widać, że jej żal tych lat bez ciepła i zainteresowania.<br />
- Połóż się, zrobię to znowu – odpowiedziałem.<br />
- Ooo? Chcesz? – zapytała zaskoczona patrząc się spod wysoko uniesionych brwi.<br />
- Pewnie – wyszeptałem.<br />
Pocałowała mnie ponownie i położyła się na kanapie, i już miałem zacząć głaskanie na nowo, gdy ciotka nagle wstała.<br />
- Moment – powiedziała i wyłączyła telewizor.<br />
W pokoju zapanował zupełnie inny nastrój – zimne światło z telewizora zastąpiło ciepłe z zachodzącego za blokiem słońca, a w ciszy, która zapanowała słychać było nawet oddechy. Ciotka przymknęła drzwi od balkonu, zasłoniła okna brązowymi zasłonami potęgującymi ciepło światła ale też mocno je tłumiącymi i położyła się z powrotem na swoim miejscu nie poprawiając już sukienki. Zamknęła oczy, a ja zacząłem głaskanie od nowa, gapiąc się w wyraźnie widoczną ciemniejszą plamę na figach ciotki i kilkanaście czarnych włosów wychodzących na boki spod materiału majtek. Jej sutki znowu zaczęły rosnąć, miałem przed sobą wspaniały widok, a po głowie szalały radosne myśli, że dojrzała kobieta przeżywa orgazm dzięki mnie i to bez stosunku. Taka reakcja kobiecego ciała była dla mnie sporym zaskoczeniem sama w sobie, a do tego dochodził jeszcze fakt, że to przecież moja – od tego momentu – już nie ciotka tylko ciocia. Bezwiednie zacząłem myśleć o niej bardziej czule. Głaskałem ją tak, jak poprzednio, zastanawiając się czy można te pieszczoty ulepszyć i po kilku chwilach postanowiłem te stópki głaskać i całować. Jedną stopę delikatnie głaskałem rękoma podczas gdy drugą spokojnie pocałowałem patrząc się na jej reakcję – nie było żadnych protestów, więc delikatnie zacząłem przygryzać wszystkie paluszki najszczęśliwszy na świecie, że mi pozwoliła i wyglądało na to, że sama tego chciała. Po minucie zamieniałem stópki i po kilku takich zmianach usłyszałem zbliżający się orgazm cioci. Zbliżał się powoli, sposób oddychania cioci i jej westchnienia spowodowały, że stał mi już na całego. Pieszcząc jej stopy starałem się nimi ruszać tak, aby czasami dotknęły mnie przez spodnie – nic dziwnego, że byłem bliski wybuchu, a wsłuchiwanie się w ciocię powodowało, że coraz bliżej do spełnienia było tak samo jej, jak i mi. Ciocia zacisnęła nagle uda, zaczęła głęboko oddychać i chwilami cicho krzyczeć. Znowu wygięła głowę do tyłu i oddychała ciężko.<br />
- Mój słodki – wyszeptała.<br />
- Gosia moja – cicho odpowiedziałem nie wypuszczając jej obu dużych palców, które trzymałem w ustach.<br />
Postanowiłem nie przerywać, ale podstępnie przeniosłem swoje pocałunki na łydkę, a rękoma gładziłem drugą nogę kilka centymetrów wyżej, niż byłem z ustami na pierwszej. Powoli wędrowałem ustami wyżej – do kolana i osiągnąłem pozycję, w której nie było mi za wygodnie. Klęknąłem więc przy kanapie nie odrywając ust od kolana cioci, aby się nie rozmyśliła przez tak krótką przerwę, jaka mogłaby się zdarzyć przy zmianie pozycji. Ale ciocia chyba nie chciała się rozmyślać, ponieważ zgięła nogi w kolanach i nie reagowała nawet na to, że sukienka sama zsunęła się na jej biodra. Od kolana zacząłem więc podchodzić z pocałunkami do połowy uda, gdy poczułem, że na drugim udzie dojechałem palcami do krawędzi majtek, a pod przedramieniem czułem gładki materiał sukienki. Całymi dłońmi więc objąłem pupę cioci przez majtki całując cały czas udo, aż doszedłem ustami do krawędzi sukienki na udzie, którym się z takim zapałem zajmowałem. Powoli, w miarę pocałunków, podsuwałem krawędź sukienki nosem, aż całe majteczki, wciśnięte w pachwinę, były odsłonięte. Wsadziłem głowę pod zgięte kolano cioci i zacząłem całować udo od wewnątrz mając okazję do zajęcia się również drugim udem. Poczułem cudowny zapach wydobywający się spod jeszcze większej mokrej plamy na majtkach cioci. Był to ostry zapach dnia rozproszony słodkim zapachem soczku – poczułem drżenie, jakie mnie ogarnęło kilka godzin temu u Eli, ale już nieco słabsze „O rany! Gdzie ja trzymam łeb?” – pomyślałem i skończyłem delikatne pocałunki aby coraz silniej wpijać się ustami w miękkie i ciepłe uda. Schodziłem z tym obślinianiem coraz niżej, czując pod językiem włosy rosnące tuż przy słodkiej tajemnicy na wewnętrznej stronie ud. Ciocia nie reagowała i bardzo się cieszyłem, że jeszcze nie dostałem po pysku. W końcu dotknąłem policzkiem mokrej plamy i poczułem odruchowe cofnięcie bioder cioci, które po sekundzie wróciły na swoje miejsce. Przyssałem się do pachwiny i lizałem ją wzdłuż krawędzi majteczek coraz silniej napierając policzkiem na buchającą ciepłem twardą górkę skrytą pod majtkami. Ciocia powoli zaczęła ruszać biodrami napierając na mój policzek. Ruchy bioder, początkowo niepewne, stały się po chwili wyraźniejsze i miarowe – cioci najwyraźniej się to podobało! Wbiłem się w drugą pachwinę i rozgarniając językiem włoski łonowe wystające spod majtek napierałem policzkiem na wyczuwalną już łechtaczkę. Szalałem od tego zapachu, Ela pewnie by mi nie pozwoliła na takie coś – „Kretynka” – pomyślałem o swojej byłej już dziewczynie i poczułem na swojej głowie dłonie cioci dociskające mnie do krocza. Po minucie usłyszałem krzyk rozkoszy, a plama na jej majtkach stała się lepka i jeszcze większa. Poczekałem chwilę aż ciocia odetchnie i mocno pocałowałem tę plamę. Ciocia drgnęła, a ja wsunąłem obie ręce pod materiał majtek. Z ustami przylepionymi do plamy, która miała wspaniały smak dotykałem gołej skóry na pupie cioci. Wbiłem język w plamę tak głęboko, że razem z mokrym materiałem wszedł między wargi sromowe, a nos zatrzymał się na łechtaczce. Teraz wiedziałem, że mogę bez żadnych oporów rozebrać ciocię. Zrobiłem to szybko, ciocia nawet wyprostowała nogi, aby mi to ułatwić. Majtki rzuciłem byle gdzie, spojrzałem na ciocię i osłupiałem – w czasie, kiedy lizałem jej uda, rozpięła sobie resztę guzików na sukience i leżała teraz z piersiami na wierzchu. Słabo mi się ze szczęścia zrobiło, piękne piersi i sterczące brązowe brodawki zapraszały do zdjęcia wszystkiego. Podsunąłem dłonie pod sukienkę i zacząłem ją podnosić do góry, ciocia to zrozumiała i uniosła biodra. Przesunąłem materiał wyżej i ciocia usiadła abym mógł przeciągnąć ubranie przez jej głowę. Była naga i siedziała przede mną.<br />
- Co my robimy&#8230;? – usłyszałem wyszeptane pytanie wypowiedziane jednak z wyczuwalną radością.<br />
- Kochamy się – odpowiedziałem i z powrotem zanurkowałem głową między jej uda bojąc się, że skarb błyszczący pomiędzy nimi nagle mi ucieknie z powodu otrzeźwienia cioci.<br />
To, co tam zobaczyłem zwaliło mnie z nóg – wielki gęsty las mięciutkich prawie czarnych włosów błyszczących od wilgoci sprawił, że nie wytrzymałem i poczułem drgania członka zwiastujące nieuchronny wytrysk, którego nie byłem już w stanie opanować. Nie wypadało mi pomóc sobie ręką, więc nie było to całkowite spełnienie, jeden wyrzut spermy w majtki ani na moment więc nie osłabił mojego podniecenia, a członek stał nadal na ile pozwalały mu moje spodnie.<br />
- Ale piękna – powiedziałem podziwiając wielką gęstwinę między nogami cioci poczułem, jak zdejmuje ze mnie koszulkę, szybko więc podniosłem ręce do góry i moja koszulka wylądowała gdzieś koło rzuconych przed chwilą majteczek. Zatopiłem się w jej futerku. Powoli całowałem włosy łonowe napawając się nowym dla mnie zapachem, którego stałem się niewolnikiem – nie chciałem już nic innego. Spośród gęstwiny zaczęła powoli wyłaniać się łechtaczka – wygrzebywałem ją rozgarniając językiem włosy, a jej czerwony i błyszczący czubek wyłaził spod skórki – pocałowałem ją i delikatnie polizałem. Ciocia drgnęła gwałtownie, aż się przestraszyłem, czy jej nie zabolało, ale ułamek sekundy po tym drgnięciu usłyszałem dziwnie wypowiedziane słowo zmieszane z jednoczesnym westchnieniem:<br />
- Taaak&#8230;<br />
Polizałem ponownie troszkę mocniej, spowodowało to mocniejsze westchnienie – popatrzyłem na ciocię spomiędzy ud – miała zamknięte oczy i palce zaciśnięte na narzucie. Popatrzyłem ponownie na cudowny las pod moim nosem i nie sposób było nie zauważyć, że łechtaczka jeszcze się powiększyła. Miała teraz ze dwa i pół centymetra, a na jej końcu błyszczała mokra purpurowa główka. Dorwałem się do niej językiem. Pojęcia nie miałem, jak to się powinno robić, ale jęki cioci wskazywały, że chyba idzie mi dobrze. Na wszelki wypadek się zapytałem:<br />
- Dobrze to robię?<br />
- Liż ją dookoła – wyszeptała ciocia.<br />
Zacząłem więc regularnie objeżdżać językiem tę cudowną łechtaczkę z częstotliwością zbliżoną do tej, którą tak lubiłem podczas samotnych zabaw z samym sobą. Po dwóch minutach ciocia zaczęła gardłowo krzyczeć i ruszać biodrami w takt mojego lizania. Nie przerywałem, krzyki cioci trwały około trzydziestu sekund, a kiedy ustały przejechałem językiem wzdłuż różowych, nabrzmiałych i gorących warg sromowych. Smakowały wspaniale, a kiedy byłem językiem na samym dole, z pochwy wypłynęła spora ilość ciepłego i lepkiego soczku, w który natychmiast wsadziłem swój język dochodząc nim do wnętrza pochwy. Tego smaku i zapachu nie mogłem porównać do niczego wcześniej znanego, ale też wiedziałem, że niczego lepszego do tej pory w ustach nie miałem. Świdrowałem więc językiem w pochwie wylizując wszystko, co wypływało – ciocia westchnęła i znowu delikatnie zaczęła ruszać biodrami, jej głośny i nieregularny oddech w połączeniu z tym wspaniałym smakiem soczku spowodował, że nie wytrzymałem i drugi raz poczułem drgania doprowadzające mnie do drugiego wytrysku w swoje majtki. Wróciłem więc do ciągle nabrzmiałej łechtaczki aby, co kilka wykonanych obrotów, wracać językiem do pochwy. Ciocia zaczęła krzyczeć i nabijać swoją pochwę na mój język w chwilach, kiedy go tam wsuwałem. Na głowie poczułem dłonie cioci mocno dociskające mi twarz do krocza, jeszcze kilka ruchów bioder wśród rozkosznych krzyków, i z pochwy wytrysnęła mi na język mała fontanna soczku. W życiu nie słyszałem o kobiecych wytryskach, więc strasznie mnie to podnieciło, ponieważ myślałem, że to jakiś wybitny wyjątek ale, nie zważając na orgazm cioci, nie przerwałem ani na chwilę i nie zmieniłem też sposobu lizania, pieściłem dalej z całą mokrą twarzą szczęśliwy, że kobiecie może być ze mną tak szybko dobrze.<br />
Dotychczasowy petting uprawiany z Elą utrwalał mnie w przekonaniu, że trzeba się strasznie natyrać, aby dać kobiecie rozkosz. Teraz widziałem i czułem, że kobieta, musi też chcieć. Ale nie podejrzewałem nawet, że kobiece orgazmy rządzą się różnymi prawami, które miałem za moment zobaczyć i poczuć.<br />
Ciocia bowiem nie przestawała ruszać biodrami, a jej westchnienia już po chwili przerodziły się w ponowny krzyk. Ponieważ przy jej ruchach pupą w górę i w dół niewygodnie mi się lizało dookoła łechtaczkę, postanowiłem nieco sobie ułatwić działanie: zacząłem wkładać język do pochwy a przy wyciąganiu szorować nim w stronę łechtaczki, łapać ją ustami, ssać i szorować językiem z powrotem do pochwy. Jedno wsunięcie języka w gorącą i prawie parującą norkę, jedno wyciągnięcie, jedno ssanie twardej łechtaczki i tak w kółko. Taki sposób uwolnił mnie od niewygodnych poziomych ruchów języka podczas lizania łechtaczki poruszającej się tylko pionowo, ale za to teraz ciche, pojedyncze krzyki przerodziły w jeden krzyk znacznie głośniejszy. Z głową dociskaną do krocza nie mogłem nawet dojrzeć twarzy cioci, ponieważ była wygięta całkiem do tyłu. Nie spodziewałem się, że tak mogę obdarować kobietę i ta myśl napawała mnie wielkim samozadowoleniem. Orgazm cioci trwał już dwie minuty, narzuta pod jej pupą była cała mokra i lepka, a mi na twarz i język wylewały się soczki. Wśród tych doznań poczułem nagle jak na brodzie i szyi ląduje mi jeszcze większa porcja soczku wylatująca z pochwy cioci jak z gejzeru. Po ułamku sekundy nastąpił drugi wystrzał, który złapałem już na język i za chwilkę trzeci – już słabszy. Soczek, którego nie udało mi się połknąć, rozmazywałem językiem po owłosionym wzgórku, ciocia ucichła, tylko łechtaczka jeszcze lekko podrygiwała pośród całkowicie mokrych włosów. Jeździłem spokojnie językiem po wargach sromowych i po chowającej się w skórce łechtaczce, aż ciocia usiadła zakrywając pupą mokrą plamę na narzucie, podniosła mi twarz spomiędzy swoich ud, objęła mnie na siedząco nogami i pocałowała. To nie był szalony pocałunek, był długi ale bardzo spokojny i ciepły, a jej piersi wbijały się w moją, na szczęście gołą, klatkę piersiową. Ciepła, i emanującego z tego przytulenia spokoju, nigdy nie zapomnę. Nasze języki spokojnie i powoli się o siebie ocierały, w pewnej chwili pocałowałem ciocię w szyję i zostałem tam z ustami na kilkanaście sekund, dopóki nie usłyszałem urywanego szeptu:<br />
- Ja&#8230; mnie&#8230; ja nigdy przedtem&#8230; to mój pierwszy w życiu&#8230; orgazm&#8230; z mężczyzną&#8230; – powiedziała to drżąc bardzo wyczuwalnie.<br />
Osłupiałem i pytająco spojrzałem jej w oczy.<br />
- Bo&#8230; widzisz&#8230; ja&#8230; z moim byłym mężem&#8230; nie bardzo&#8230; zawsze myślał tylko o sobie&#8230; i kończył po dwóch minutach. Nawet nie marzyłam, żeby mnie&#8230; tam pocałował – przytuliła swój policzek do mojego i mocno przycisnęła ramionami – tak więc widzisz, że&#8230; nie tylko ty zaczynasz – kontynuowała.<br />
- Gosia, podobało ci się? – zapytałem.<br />
- Jak możesz się jeszcze pytać? Cały oblany jesteś moim szczęściem, o którym od zawsze marzyłam, a ty się jeszcze pytasz. Nawet sama ze sobą nie przeżyłam takiej serii cudownych orgazmów, nawet nie wiedziałam, że istnieją. Nie tylko ty zaczynasz&#8230; – powtórzyła szeptem.<br />
Oszołomiło mnie to wyznanie, szczególnie ta część o samej ze sobą, ale zaraz poczułem jej rękę na moich spodniach, szybko trafiła na wyprężonego ciągle członka.<br />
- Taki się zrobił? Przeze mnie&#8230;?- szepnęła.<br />
- Właśnie&#8230; – wydukałem.<br />
Dość sprawnie rozpięła mi guzik i zaczęła rozpinać suwak. Opornie to szło, więc delikatnie popchnęła mnie do tyłu abym się położył. Na leżąco zamek rozpinał się szybciej, a do mnie dotarło, że chyba ciocia ma zamiar włożyć mi rękę w gacie więc zaraz poczuje moją lepką wilgoć po wytryskach.<br />
- Mi też było cudownie – dyplomatycznie starałem się uprzedzić ewentualne zdziwienie – twoje podniecenie bardzo na mnie zadziałało, a twój zapach i smak pozbawił mnie całkowicie kontroli.<br />
W oczach cioci dostrzegłem blask łez:<br />
- Skąd ty wiesz, łobuzie, że kobieta uwielbia takie wyznania? – spytała wsuwając dłoń pod gumkę od moich majtek. Poczuła tam morą plamę i uśmiechnęła się ciepło.<br />
- Nie wiem, Gosia, powiedziałem tylko to, co myślę.<br />
- Cieszę się, że cię podniecam i bardzo to miłe, czuć tego dowody – dodała, wierzchem dłoni sprawdzając, jak daleko sięga moja plama.<br />
To była właśnie kobieta mądrzejsza od każdej siksy. Świadomość, że perłowo polakierowane paznokcie cioci spokojnie drapały mnie już po włosach przy nasadzie członka czasami drapiąc jądra od dołu, doprowadzały mnie do drgań, więc zamknąłem oczy. Poczułem uwolnienie członka z majtek, leżałem na plecach w rozpiętych spodenkach i czując gumkę od majtek wciśniętą pod jądra, przez moment czułem palce cioci obejmujące dokoła napletek, a po chwili poczułem całą dłoń na mokrym czubku.<br />
- Wspaniałości takie masz i dopiero teraz pokazujesz&#8230; – powiedziała ciocia kładąc mi na brzuchu swoją głowę twarzą zwróconą w stronę członka.<br />
- A kiedy miałem pokazać?<br />
Wystarczyło, że kilka razy ruszyła dłonią w górę i w dół odsłaniając całą napiętą główkę i wystrzeliłem. Ciocia ruszała ręką do końca wytrysku, więc pojawiły mi się z rozkoszy błyski przed oczami.<br />
- Cudownie, że tak szybko. Rzeczywiście jesteś podniecony, to na pewno ja tak na ciebie działam? – zapytała.<br />
- Potwornie cię pragnę i nic na to nie poradzę – odparłem.<br />
Dłoń cioci, oblepiona spermą, chwyciła moje jądra i lekko je pogłaskała, co spowodowało, że wycisnąłem jeszcze kilka kropel spermy, które zawisły na odsłoniętym czubku członka. Nic nie widziałem, bo widok zasłaniała mi głowa cioci, która zbliżyła się do mojego krocza i poczułem, że ciocia te kilka kropel zlizała, a po chwili objęła ustami całego stojącego ciągle członka. Jej język zaczął krążyć po żołędzi wokół napletka – nie dane mi było ochłonąć. Ciocia po chwili przestała, ściągnęła ze mnie spodenki razem z majtkami i wróciła do pieszczot. Kiedy znowu poczułem język kręcący się po skórce wokół żołędzi, nim upłynęła może minuta, zdążyłem tylko jęknąć:<br />
- Juuuż&#8230;<br />
Ale ciocia się nie cofnęła, wystrzeliłem resztą spermy, a ciocia nie<br />
wypuszczała mnie ze swoich ust dopóki nie zacząłem w nich mięknąć.<br />
- A tobie się podobało? – zapytała.<br />
- Bardzo – wyspałem cicho i przytuliłem ciocię. Nawet nie miałem siły, żeby powiedzieć, że to moje najcudowniejsze w życiu przeżycie. Po chwili jednak to powiedziałem, sądząc słusznie, że to sprawi cioci przyjemność.<br />
- Kiedy cię czasami przewijałam, to też cię wszędzie całowałam, nie myśl sobie, że jesteś dla mnie jakąś straszną nowością – powiedziała i puściła mi oczko – zrób drinki wypijemy szybko i pójdziemy się wykąpać – niespodziewanie powiedziała ciocia.<br />
Osłupiałem po tym tekście o całowaniu i nalałem po pól szklanki wódki, zalałem ją kompotem, w którym pływający na wierzchu lód był już ledwo widoczny. Siedzieliśmy nago delektując się chłodem drinków. Ciocia sięgnęła po papierosy, wyciągnęła dwa, włożyła je do ust a ja je przypaliłem. Jednego dała mnie, zachłannie paliliśmy patrząc sobie w oczy i dając sobie buzi co chwilę.<br />
- Jak się czujesz? – zapytałem.<br />
- Przecudownie, nigdy bym się nie spodziewała&#8230;, zresztą nie do końca dociera do mnie, jak to się stało – odpowiedziała.<br />
Sięgnąłem papierosem do popielniczki i strzepnąłem popiół.<br />
- A ty? – ciągnęła.<br />
- Powiedz mi, Gosia, czy ja się choć trochę sprawdziłem? – zmieniłem temat na ten, który mnie w tej chwili bardziej interesował.<br />
- Muszę mówić? Miałam w życiu tylko trzech facetów, ale to były zwykłe patałachy, i żadnemu nie udało doprowadzić mnie do orgazmu, pewnie nawet mieli to gdzieś, a do tak wielu, tak szybko i w ten sposób, to nawet nie marzyłam. Mało ci tego, co widziałeś?<br />
- Nie wiem, ale nie będę o tym za bardzo myślał w chwili, kiedy mi tak dobrze – spojrzałem na ciocię i ją pocałowałem. Wbiłem swój język w jej usta i chwilę tak się całowaliśmy.<br />
- Idę się wykąpać, później ty. I nie odważ się ubierać – powiedziała ciocia i wstała. Zgasiła resztkę papierosa i przez tę chwilę patrzyłem na jej futerko jeszcze mokre z pozlepianymi włosami.<br />
- Jak to, później ja? Myślałem, że pójdziemy kąpać się wspólnie – powiedziałem z żartobliwym wyrzutem.<br />
- Nie tym razem – odparła i, zapalając nocną lampkę na półce nad kanapą, wyszła.<br />
Po chwili usłyszałem szum wody lejącej się do wanny pomieszany z<br />
odgłosami prysznica. Siedziałem goły z resztką papierosa w ręce. Zgasiłem go i wziąłem następnego. Dotknąłem całą dłonią mokrej plamy na narzucie, aby się przekonać, że to nie sen. Odłożyłem papierosa na moment, aby wcisnąć twarz w tę plamę pachnącą Gosią, dotknąłem jej językiem i szczęśliwy paliłem dalej. Po skończeniu drugiego papierosa wypiłem chłodną już herbatę i z plecaka zacząłem wyciągać swoje manele w poszukiwaniu ręcznika, mydła, szczoteczki do zębów i przyborów do golenia. Wyciągnąłem wszystko, co za chwilę będzie mi potrzebne i czekałem na koniec kąpieli cioci. Nie kąpała się długo i wyszła zupełnie nago po kilku chwilach, które mi się nawet nie dłużyły, pocałowała mnie w usta przy mijaniu się w przedpokoju i rzuciła z uśmiechem:<br />
- Głupio wyglądasz w samych skarpetkach.<br />
Popatrzyłem w dół i w myślach przyznałem jej rację. Zdjąłem je i rzuciłem w stronę swoich ciuchów. Wlazłem do wanny i biorąc prysznic zastanawiałem się co będzie za chwilę. Wykąpałem się, ogoliłem i umyłem zęby najszybciej, jak potrafiłem – w końcu szkoda czasu na pierdoły. Wyszedłem z łazienki i wszedłem do pokoju. Ciocia leżała nago na pościelonej i rozłożonej już kanapie, która stała się od razu dwa razy większa, wymieniła też narzutę, ponieważ spod prześcieradła wystawała żółta zamiast brązowej, dotarło też do mnie, że pokój jest wywietrzony z dymu. Na ławie stały nowe drinki ze świeżym lodem, pusta butelka po wódce zdobiła telewizor stojąc obok niego, a do mnie dotarło, że wypiliśmy już prawie pół litra i tego wcale nie czuję. Po moim wejściu ciocia podniosła się, wzięła z ławy drinki i jeden dała mi siadając na kanapie w pozycji syrenki z Kopenhagi. Widok ten mnie urzekł bez reszty i mój członek od razu delikatnie się powiększył, co nie uszło cioci uwadze.<br />
- Już chce rozrabiać? Masz jakieś marzenia związane z <a href="http://sexhub.pl"><strong>sex</strong></a>em? –spytała bez wstępów.<br />
- Mam – odpowiedziałem gapiąc się bezkarnie na bujne i suche już teraz włosy łonowe cioci – chcę cię ciągle lizać i smakować – wypaliłem.<br />
- Zaraz możesz je sobie spełnić – odpowiedziała ciocia spuszczając wzrok na prześcieradło i popijając drinka. Na jej policzkach pojawił się rumieniec.<br />
- A ty myślisz o czymś szczególnym? – odwzajemniłem ciekawość.<br />
- Tak, chcę przeżyć orgazm podczas zwykłego kochania się, chcę czuć ciebie w sobie do końca&#8230; nigdy nie miałam orgazmu podczas najzwyklejszego stosunku&#8230;<br />
- Postaram się&#8230; obiecuję, ale to przecież marzenie o zwykłej rzeczy – odpowiedziałem i pocałowałem ją w szyję – marzy się raczej o czymś niespotykanym, czasem nawet o czymś niecodziennym – dokończyłem.<br />
- Czasem marzy się o zwykłych sprawach &#8211; szepnęła.<br />
Była naprawdę spragniona zwykłej miłości. Ciocia przechyliła głowę w<br />
stronę mojej głowy dotykając swoim policzkiem mojego. Usiadłem obok i objąłem ciocię w pasie. Przez uchylone drzwi na balkon wpadało do pokoju wieczorne powietrze i szum wiatru w drzewach rosnących pod blokiem.<br />
- A nie będzie z tego ciąży?<br />
- Nie – szepnęła mi prosto do ucha wstając. Podeszła do drzwi<br />
balkonowych, zamknęła je, poprawiła zasłony aby nie było żadnej szparki i podeszła do mnie. Postanowiłem sobie kiedyś, że lepiej będzie, jeśli nie będę kobietom wierzył w tych kwestiach, ale to była zdecydowanie inna sytuacja.<br />
- Piękna jesteś, naprawdę bardzo piękna&#8230; – powiedziałem patrząc się na jej piersi i czarny trójkąt włosów podczas, gdy robiła tych kilka kroków w moją stronę.<br />
- Chcesz mi powiedzieć, że ci się podobam?<br />
- Bardzo&#8230;, od zawsze. Zresztą bałem się, że to chwilami widzisz.<br />
- Myślałam, że mi się zdaje.<br />
Siedziałem na kanapie i na wysokości twarzy miałem kępę jej włosów łonowych, w którą od razu zagłębiłem się nosem i językiem. Ciocia pchnęła mnie lekko na kanapę i położyła się obok.<br />
- Na przyszłość bardziej będę ufać swoim przeczuciom – dodała radośnie kładąc się na przy mnie i przylegając swoim ciałem do mojego.<br />
Objęliśmy się i zaczęliśmy się całować. Wyperfumowała się po kąpieli czymś bardzo przyjemnym, ale niezbyt intensywnie, co wróżyło, że jej własny zapach te perfumy niedługo zdominuje. Ucieszyło mnie to, ponieważ jej własny zapach był jednak dużo przyjemniejszy.<br />
- Nie perfumuj się więcej, bo jesteś słodsza bez tej chemii – wyszeptałem jej do ucha – ładnie pachną, ale wolę twój naturalny zapach.<br />
- Dobrze – odpowiedziała cicho.<br />
Leżenie obok siebie stało się okazją do zajęcia się wreszcie jej piersiami, które już twardymi sutkami wbijały się we mnie. Zjechałem więc niżej delikatnie je miętosząc, a nabrzmiałe brodawki rosły pod moim językiem z każdą sekundą. Ciocia oddychała coraz bardziej nieregularnie, zgięła nogi w kolanach i rozsunęła uda robiąc miejsce dla mojej ręki. Zacząłem więc muskać wnętrzem dłoni końce jej włosów łonowych czując na skórze ciepło emanujące spomiędzy warg sromowych. Drażniłem tak chwilę końcówki włosów cioci, gdy nagle poczułem na dłoni zaciskające się uda – zaciśnięcie to spowodowało, że moja ręka dotknęła wzgórka łonowego, a pod palcami poczułem gorąco skóry i wilgoć wzdłuż rowka. Nabrałem trochę tej wilgoci na palec i uda cioci leciutko się rozsunęły, a ja szybko zrozumiałem ten manewr, rozsmarowałem więc tę wilgoć na łechtaczce. Ciocia drgnęła pode mną i zabierając moją głowę ze swojego biustu zaczęła mnie szaleńczo całować. Stał mi na całego, a dotyk biodra cioci powodował, że nie mogłem wytrzymać. Musiałem coś wymyślić, aby nie skończyć za szybko, bo Gosi już nie chciałem zawieść. Bardzo nie chciałem. W końcu jej to obiecałem przed chwilą i bardzo mi na tym zależało. Skupiłem się więc na oddawaniu pocałunków tak namiętnie, jak tylko potrafiłem i na krążeniu mokrym palcem wokół sztywnej łechtaczki co chwilę nawilżając ten palec w mokrusieńkiej i gorącej pochwie. Ciocia nagle przestała mnie całować, uciekła z ustami i zaczęła szybciej i głośniej oddychać, a jej paznokcie wbiły mi się w plecy. Zatrzymałem pieszczoty i przeniosłem rękę na pierś cioci, otworzyła oczy a jej spojrzenie pytało „dlaczego przerwałeś?!!!”. Sprawnie przetoczyłem się pomiędzy jej uda i szepnąłem:<br />
- Włóż go.<br />
Poczułem dłoń na moim członku i po sekundzie byłem w Gosi.<br />
Pozostało mi tylko wepchnąć się do końca, co zrobiłem bardzo powoli bojąc się, że zaraz wytrysnę i będzie tak głupio, jak z Elą. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Poczułem różnicę między ciasną i niezbyt nawilżoną Elą, a luźniejszą i całkiem mokrą pochwą Gosi. Nasze języki szalały bez opamiętania, leżałem jednak spokojnie bez ruchu. Dopiero po minucie odważyłem się na pierwsze posunięcie, Gosia przywarła do mnie bardziej, a ja ruszyłem się jeszcze kilka razy. Poczułem paznokcie cioci na plecach i mój członek zaczął niebezpiecznie drgać.<br />
- Przestań mnie drapać, bo nie wytrzymam – powiedziałem cicho i zamarłem.<br />
Ciocia spojrzała na mnie ze szczęśliwym uśmiechem w oczach i objęła mnie ramionami za szyję. Pocałowałem ją kilka razy, już spokojniej, i po chwili, potrzebnej na ochłonięcie, ponownie zacząłem powolne ruchy. Stwierdziłem, że jest mi niewygodnie, bo prawe kolano mi wpada w zgięcie dwóch skrzydeł kanapy i nie jest to pozycja zbyt fortunna – zgiąłem więc nogę w kolanie, aby oprzeć je na tym samym poziomie, co lewe kolano, przywarłem w ten sposób udem do pośladka Gosi, prawą rękę natomiast położyłem na biodrze cioci i, podpierając się na lewym łokciu obejmując ramieniem jej szyję, zacząłem powoli się poruszać od nowa – sytuacja zmieniła się w sposób, który wprawił mnie w osłupienie. Nie czułem już obezwładniającego podniecenia i miałem wrażenie, że w tej pozycji mogę kochać się dłużej. Nie przypuszczałem nawet, jak długo. Utrafiona cudem pozycja i trochę alkoholu sprawiły, że tarcie w pochwie Gosi nie robiły już na moim członku tak kolosalnego wrażenia. Zacząłem ruszać się nieco szybciej słysząc coraz głośniejszy oddech cioci skierowany prosto w moje ucho, jej ramiona nadal obejmowały mnie za szyję, ale coraz silniej, by po chwili puścić. Poczułem znowu dłonie na moich plecach i wbijane w nie paznokcie, ruchy bioder cioci zgrały się z moimi ruchami i były coraz gwałtowniejsze, ciocia jęczała z każdą chwilą szybciej i głośniej, objęła mnie nagle nogami i zaczęła krzyczeć. Strasznie byłem szczęśliwy, że wystarczyła tylko minuta, już byłem całkowicie spokojny &#8211; „udało się!” – myślałem chaotycznie będąc dumny, że wytrzymałem. Czując, że mogę wytrzymać jeszcze dłużej, nie przerywałem i przebijałem się przez skurcze pochwy co chwilę ściskające mojego członka, Gosia krzyczała coraz głośniej i sprawiało mi to niewypowiedzianą radość mimo wielkiej niepewności, czy dotrwam do końca. Na moich plecach pewnie były już pewnie ślady zadrapań, bo paznokcie wbijała coraz mocniej, ale nagle przerwała i jej obie dłonie zaczęły ściskać i zwijać prześcieradło. Nogi Gosi dalej mnie obejmowały w pasie a ja nadal poruszałem się szybko w cioci ciągle czując, że mój członek jest ściskany i puszczany z tą samą częstotliwością.<br />
- Aaaa&#8230;, aaa&#8230; – krzyczała przy każdym ruchu członka i przy każdym swoim skurczu.<br />
Gdzieś czytałem, że takie skurcze można wyczuć, kiedy ma się już<br />
jakieś doświadczenie, więc dziwiło mnie, że je wyczuwam, ale wykombinowałem sobie, że może Gosia ma te skurcze bardzo silne, skoro je czuję. W każdym razie byłem bardzo zajęty dawaniem rozkoszy kobiecie i tylko to się liczyło.<br />
- O Boż&#8230;, aaaaa&#8230;, jesz&#8230;, taaaaaa&#8230;, głębiej&#8230;, aaa&#8230;, szybcie&#8230;, jeee&#8230;szcz&#8230;e – krzyki zmieniały się w piski i odwrotnie.<br />
Ten orgazm trwał już ze trzy minuty, dłonie Gosi na przemian ściskały to prześcieradło, to moje plecy, jej biodra poruszały się cały czas, a ja wewnątrz niej czułem palące gorąco. Każdy cykl silniejszych skurczów powodował, że mlaskanie dobywające się z cioci pochwy stawało się coraz głośniejsze, a ja z każdą sekundą czułem, że mam więcej łaskocącego mnie miejsca podczas rozkurczów i mniej podczas skurczów pochwy, które ściskały mojego członka to na czubku, to przy drugim końcu. Nasze ciała rozdzielała teraz warstewka potu, który też czasami chlupał przy rozdzielaniu się brzuchów, ale przede wszystkim przełamał wreszcie zapach perfum. Zlizywałem jak oszalały z cioci szyi lekko słoną wilgoć wydającą się najwspanialszą słodyczą, ale było mi jej mało, wsunąłem więc głowę pod pachę Gosi i zacząłem ssać i wylizywać kępkę zroszonych włosów. Tego ostrego smaku i słodkawego zapachu potwornie pragnąłem. Gosia krzyczała, zupełnie nie zważając na to, czy ją sąsiedzi słyszą, czy nie.<br />
- Aaaa&#8230;a, mmmmój&#8230; słooo&#8230;dki – krzyknęła po raz ostatni, zastygła w bezruchu, a jej dłonie unieruchomiły moją pupę.<br />
Klęknąłem między jej udami i wyszedłem z Gosi patrząc, jak z pochwy<br />
tryska soczek prosto na wychodzący z jej wnętrza nabrzmiały czubek mojego członka. Czekałem aż wypłynie na mnie wszystko pocierając jego główką o zalewane wargi sromowe Gosi, spojrzałem przy okazji na pościel, mokra plama wokół Gosi pupy była cudownie duża, a łóżko ogólnie wyglądało, jak po przejściu huraganu. Wszedłem w Gosię ponownie, tym razem już bez jej pomocy. Położyłem się na niej podpierając się już dwoma łokciami zacząłem całować ją w usta. Oddawała pocałunki w sposób, który dobitnie świadczył, że jest szczęśliwa. Byłem w szoku – dałem Gosi orgazm.<br />
- Było ci dobrze? – nawet mi to pytanie wydało się głupie, ale chciałem usłyszeć odpowiedź.<br />
- Szesnaście&#8230;<br />
- Co szesnaście? – spytałem.<br />
- Szesnaście orgazmów pod rząd. Kociątko moje, ale ty szalejesz&#8230; Nie wiem zresztą dokładnie, bo to było jedno wielkie dobrze!<br />
- Jak to szesnaście? – wybałuszyłem oczy.<br />
- Normalnie, kochająca kobieta tyle może, albo więcej&#8230;<br />
- Kochająca&#8230;?<br />
- Bardzo&#8230; – znowu objęła mnie ramionami za szyję.<br />
Gosia to wypowiedziała te zdania wśród głębokich oddechów więc ponownie się w niej ruszyłem.<br />
- Nie&#8230; nie mogę, poczekaj chwilę – szepnęła – wykończyłeś mnie i już mnie boli&#8230;, łobuzie jeden – to zdanie powiedziało mi więcej, niż jakakolwiek odpowiedź na bezpośrednie pytanie.<br />
Najszczęśliwszy na świecie klęknąłem znowu między udami Gosi i<br />
pocałowałem schowaną pod skórką łechtaczkę. Wylizałem cały soczek, jaki mogłem jeszcze znaleźć wśród futerka upajając się jego świeżutkim zapachem i smakiem &#8211; zauważyłem, że po jej kąpieli brakowało mi w tym wszystkim nuty całodziennego potu i śladu tych kilku wysikań się w ciągu dnia, które zostawiły na futerku niepowtarzalny smak. Gosia ujęła moją głowę w dłonie i przyciągnęła do siebie – wsunęła mi język w usta. Po chwili odsunęła się i, trzymając czule moją twarz w obu dłoniach, powiedziała:<br />
- Jeszcze ty&#8230;, wejdź we mnie i skończ szybko. Ciągle pragnę ciepłego wybuchu w środku&#8230; a już nie mam siły na dłuższe kochanie się.<br />
Położyłem się znowu na Gosi i wsunąłem członka do pochwy patrząc<br />
uważnie na jej reakcję: ból już chyba minął, ponieważ zaczęła znowu drapać namiętnie moje plecy i lekko przygryzła mi ucho. Przyssałem się do jej szyi i powoli zacząłem się poruszać w mokrej pochwie. Gosia zaczęła również ruszać biodrami, a jej dłonie zjechały mi po plecach na pośladki, w które wbijała paznokcie doprowadzając mnie do szału. Przypomniałem sobie, że są ślicznie pomalowane i podnieciło mnie to jeszcze bardziej. Wcisnąłem Gosi język w usta i z takimi doznaniami doszedłem po piętnastu sekundach do wytrysku. Gosia się pode mną wygięła i westchnęła, a jej długie i ciche „oooch” odbiło się od sufitu, objęła mnie nogami i ramionami mocno się we mnie wtulając, ale też bardzo delikatnie ruszając przy tym swoimi biodrami. Na członku poczułem kilka powolnych i znacznie już słabszych skurczów. Gosia przestała się ruszać. Leżałem na niej nadal i całowałem szyję dopóki członek nie zmalał tak, że sam się wysunął robiąc miejsce kolejnemu malutkiemu strumyczkowi wypływającemu z pochwy. Pocałowałem ją w usta, a ona chwyciła koniec mojego języka zębami i delikatnie go przygryzała śmiejąc się oczami.<br />
- Kociątko – zaczęła patrząc mi w oczy – to na pewno twój pierwszy raz?<br />
- Teraz już drugi, a co? – zapytałem normalnie, chociaż dumny byłem z siebie, jak nigdy. Najchętniej wyskoczyłbym teraz na balkon i wydarł się na całe osiedle, że „NARESZCIE!!!!!”<br />
- Bo wiesz&#8230;? Ja w końcu&#8230; – zawahała się, ale jednak zaczęła kontynuować – jestem normalną kobietą i daleko mi do zakonnych, że tak powiem, zachowań&#8230; – znowu się zawahała i niedokończone zdanie zawisło w powietrzu.<br />
Wyszedłem spomiędzy ud Gosi, położyłem się obok niej i zewnętrzną<br />
stroną dłoni zacząłem ją głaskać po policzku. Gosia lekko przytuliła policzek do mojej ręki.<br />
- &#8230;wiesz&#8230; jakie jest życie samotnej kobiety? – ciągnęła – nikt nawet nie chce ze mną poflirtować, o romansie nie wspomnę. O kochającym mężu mogę sobie tylko pomarzyć. I właśnie sobie marzę&#8230; z ręką między nogami w długie samotne wieczory – dokończyła jednym tchem i wyglądało, że poczuła ulgę – ale to, co przed chwilą z tobą przeżyłam, daleko przekroczyło te wyobrażanki. Dlatego się zapytałam, czy to na pewno twój pierwszy raz.<br />
- Na pewno pierwszy, bo tego w południe&#8230; to nawet nie będę brał pod uwagę – odpowiedziałem mieląc w myślach jej wyznanie dotyczące samotnych wieczorów. „Ech&#8230; popatrzeć na to choć raz” – pomyślałem.<br />
- Ale za fachowo to zrobiłeś, jak na początkującego.<br />
Zapewniłem Gosię, że to prawda i powiedziałem jej w kilku słowach o wpływie przypadkowego podkurczenia przeze mnie nogi na moją wytrzymałość, która była już na granicy wytrzymałości.<br />
- No&#8230; może&#8230; ale to jedno – ciągnęła Gosia – ale to, jak dałeś mi kilka orgazmów języczkiem powoduje, że takiego sposobu sobie nigdy nie wymyśliłam i nigdy bym nie wpadła na to, że ten sposób może być tak rozkoszny. Myślę, że trzeba mieć spore doświadczenie do takiego wykonania.<br />
Wyjaśniłem więc, że to też przypadek, bo gdyby nie ruszała tak mocno<br />
biodrami, to pewnie też bym na to nie wpadł i te właśnie ruchy same spowodowały taki sposób lizania. Pocałowała mnie gorąco.<br />
- Gosia&#8230;, dziękuję ci – szepnąłem.<br />
- Ja tobie też, naprawdę nawet nie wyobrażałam sobie takiego <a href="http://sex.gix.pl"><strong>sex</strong></a>u&#8230; i nie mam żadnych wyrzutów, że stara baba uwiodła bratanka.<br />
- Wcale nie jesteś stara, a ja od dawna patrzyłem się na ciebie z pożądaniem i często byłaś powodem do&#8230;, do&#8230;, sama wiesz – nie mogłem jednak swobodnie tego z siebie wyrzucić, ale chciałem, żeby o tym wiedziała.<br />
- Myślałeś o mnie podczas&#8230; tego??? – Gosia osłupiała.<br />
Przygarnąłem ją ramieniem do siebie.<br />
- Bardzo często&#8230; – szepnąłem prosto do ucha.<br />
Wyswobodziła się z mojego objęcia i położyła się na boku podpierając<br />
głowę na ręce zgiętej w łokciu. Patrzyła mi oczy i drugą dłonią powoli pocierała mój goły tors.<br />
- Jesteś cudowny&#8230; tak się przyznać&#8230; – pojeździła jeszcze kilka sekund po moim mostku i nagle położyła rękę na leżącym spokojnie członku, potarmosiła go kilka razy otwartą dłonią – palimy, kocią&#8230; mój mężczyzno! – zdanie to zaczęła zdecydowanie, ale dokończyła bardzo miękko.<br />
- Ty też się przecież przyznałaś.<br />
Pocałowałem ją w pierś i usiadłem na kanapie. Sięgnąłem po papierosy,<br />
odpaliłem jednego Carmena i poczułem za plecami siadającą Gosię. Podałem jej i odpaliłem sobie swojego Extra Mocnego.<br />
- Boże&#8230; znowu wszędzie mokro – powiedziała patrząc się na prześcieradło.<br />
- Ale według mnie to cudownie – powiedziałem i pocałowałem drugą pierś Gosi – przecież to jest plama po tobie i to już samo wystarczy, żeby ją kochać i żeby nie zmieniać pościeli.<br />
Gosia uniosła się lekko poprawiając się na kanapie i pocałowała mnie<br />
w kark.<br />
- Plamy po tobie też są kochane, mam nadzieję, że teraz już będzie ich więcej i będę mogła spokojnie w nich zasypiać – powiedziała z iskierkami w swoich brązowych oczach.<br />
- Ile tylko chcesz – odpowiedziałem całując ją w nosek z kilkoma słodkimi, ledwo widocznymi, piegami.<br />
Siedzieliśmy nago, trzymaliśmy się za ręce paląc i nic już nie mówiąc,<br />
aby do maksimum wykorzystać wpływ nikotyny na uspokojenie ciał oraz myśli. Zauważyłem, że Gosia zaciągała się głębiej niż zwykle.<br />
- Nawet nie wiesz, jak mi teraz dobrze – powiedziała w połowie papierosa.<br />
- Ja też nigdy nie czułem się tak, jak teraz i nawet nie potrafię tego opisać – odpowiedziałem.<br />
Skończyliśmy palić, Gosia wstała i założyła szlafrok, którego wcześniej<br />
nie zauważyłem mimo, że leżał na fotelu od czasu, kiedy Gosia się wykąpała. Nie był to szlafrok kąpielowy frotte tylko cieniutki i mięciutki z jakimiś japońskimi znaczkami na plecach. Znałem ten szlafroczek z opowiadań, ponieważ wszystkie baby w rodzinie o nim mówiły z zachwytem. Sięgał Gosi do połowy ud cudownie uwydatniając figurę i widok ubranej w niego Gosi wywarł na mnie potężne wrażenie.<br />
- No i po co się ubierasz? – spytałem z udawanym zawodem w głosie.<br />
- Bo muszę iść do kuchni i zapalić tam światło. Nie chcę, żeby mnie jakiś ciekawski z naprzeciwka oglądał nago. Nago jestem tylko dla ciebie.<br />
Mówiąc to, pochyliła się nade mną, pocałowała w policzek i wyszła zabierając dzbanek po kompocie. Spojrzałem na miejsce, na którym przed chwilą siedziała i na którym zastawiła malutką, podłużną plamę. Obejrzałem się i popatrzyłem na wielką plamę za sobą i znowu zapragnąłem jej dotknąć. Przytuliłem się do niej policzkiem i wdychałem zapach Gosi. Z kuchni dochodziły chrzęsty wyłamywanego z foremki lodu i stukot słoików z kompotami. Po chwili Gosia weszła do pokoju i postawiła dzbanek z kompotem na ławie, otworzyła barek i wyciągnęła następną butelkę z wódką. Podniosłem do góry brwi ze zdziwieniem.<br />
- Wódkę dostaję często w prezencie i nie wiem, co z nią zrobić, ale widać, takie prezenty się czasem przydają – powiedziała uprzedzając moje wszelkie pytania.<br />
Zauważyłem, że kompot tym razem był z czerwonych porzeczek i kilka z nich pływało wśród kostek lodu.<br />
- Nie wiem, jak to się dzieje, ale nie czuję tego, że piłam. Poszła cała butelka, a ja jestem trzeźwa, jak niemowlę – mówiła dalej – poza tym świetnie się rozkręciła ta impreza – dokończyła potrząsając biustem na boki.<br />
- Ja też jestem trzeźwiutki. Nawet, kiedy zaczynaliśmy, nie czułem wpływu wódki – odpowiedziałem.<br />
- No, to pięknie, nie będzie można zwalić na alkohol – powiedziała Gosia stawiając jedną ręką butelkę na ławie, a drugą łapiąc mnie za policzek i potrząsając jak niesfornego dzieciaka.<br />
- A impreza rzeczywiście zrobiła się super – dodałem.<br />
Usiadła w fotelu przy ławie a ja sięgnąłem po butelkę. Nalałem po pół<br />
szklanki i dolałem kompotu starając się, aby do każdej ze szklanek wpadło kilka kostek lodu. Wstałem i obróciłem fotel razem z Gosią frontem do siebie i przysunąłem go bliżej kanapy. Nogi foteli miały podkładki z filcu więc nie było obawy, że porysuję parkiet. Rozwiązałem pasek od szlafroczka i rozsunąłem jego poły na boki.<br />
- Musi być sprawiedliwie – orzekłem stanowczo – skoro siedzę goły, to też chcę oglądać ciebie.<br />
- Niech więc będzie sprawiedliwie&#8230; – powiedziała Gosia przechylając głowę na bok – at pereat mundus – dokończyła każąc mi w ten sposób przypomnieć sobie całość łacińskiego powiedzonka.<br />
- Mam nadzieję, że świat od tej sprawiedliwości jednak nie zginie – ciągnąłem łaciński wątek.<br />
- Na pewno nie, myślę, że wręcz kwitnie – szaleńczo zalotnie powiedziała Gosia.<br />
Pocałowałem Gosię w brązowy sutek, podałem jej szklankę i ze swoim<br />
drinkiem usiadłem na kanapie. Popijaliśmy siedząc naprzeciw siebie a ja gapiłem się z zachwytem na Gosię.<br />
- Chcesz Carmena, czy swojego? – zapytała.<br />
- Swojego.<br />
Gosia sięgnęła w stronę paczki moich Extra Mocnych i po zapalniczkę.<br />
Wzięła jednego do ust i zapaliła. Oblizała cały filtr dokoła parząc się przy tym na mnie prowokująco i podała mi papierosa.<br />
- Teraz ty mi zapal – powiedziała.<br />
Sięgnąłem po Carmeny i po zapaleniu podałem jej papierosa z<br />
obślinionym filtrem.<br />
Oblizała go powoli dokoła patrząc mi w oczy. Paliliśmy te mistyczne papierosy i popijaliśmy powoli drinki.<br />
- Na pewno jesteś głodny – zdanie wypowiedziane zupełnie znienacka, na dodatek całkowicie nie na temat naszych ostatnich przeżyć, sprowadziło mnie brutalnie na ziemię. Gasząc papierosa szczerze zaprotestowałem:<br />
- Nie. Ani trochę. I nie próbuj mi matkować.<br />
- Już dziesiąta – powiedziała Gosia – musisz być głodny. Kiedy jadłeś?<br />
- Przed wyjściem z domu, koło dziewiątej rano, ale nic nie czuję i nic przypadkiem nie rób. Po takich wrażeniach nie da się myśleć o jedzeniu. Chcę być tylko przy tobie, a gadanie o jedzeniu psuje nastrój – dokończyłem.<br />
- W porządku&#8230;<br />
Gosia zgasiła końcówkę papierosa w popielniczce i wypiła resztę<br />
drinka jednym łykiem. Odstawiła szklankę i wsunęła chłodną stopę między moje uda dotykając nią członka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/pamietna-sroda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Na obozie</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/na-obozie/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/na-obozie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:35:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=259</guid>
		<description><![CDATA[Byłam na obozie z chłopakiem(Patrykiem). Pewnego dnia poszłam do jego pokoju bo niestety nie mieszkaliśmy razem. On mieszkał z 3 chłopakami. Gdy weszłam widziałam oprócz Patryka tylko 2 chłopaków(Łukasz i Dawid). Wszyscy wlepili we mnie wzrok, chyba chodziło o mój strój bo byłam ubrana w miniówkę i obcisłą bluzeczkę. Podeszłam do Patryka który leżał na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Byłam na obozie z chłopakiem(Patrykiem). Pewnego dnia poszłam do jego pokoju bo niestety nie mieszkaliśmy razem. On mieszkał z 3 chłopakami. Gdy weszłam widziałam oprócz Patryka tylko 2 chłopaków(Łukasz i Dawid). Wszyscy wlepili we mnie wzrok, chyba chodziło o mój strój bo byłam ubrana w miniówkę i obcisłą bluzeczkę. Podeszłam do Patryka który leżał na łóżku, schyliłam się i pocałowałam go, pewnie chłopaki widzieli mój tyłek bo byłam w stringach. Za chwilę Patryk wstał, wziął mnie na ręce i położył na łóżku, zaraz leżał na mnie i namiętnie się całowaliśmy, podobało mi się to. Po chwili czułam rękę Patryka pod spódniczką na mojej cipce. Odepchnęłam go a on się spytał czy nie chce żeby mnie przeleciał, ja powiedziałam że chcę, a on wtedy spytał się chłopaków czy chcą się przyłączyć, oni od razu się zgodzili. Drzwi były zamknięte, w jednej chwili wszyscy byliśmy nadzy. Siadłam na łóżku a obok twarzy miałam już trzy kutasy, więc od razu wzięłam się do roboty.<span id="more-259"></span> Do ust wzięłam penisa Patryka, a resztę masowałam ręką. Co chwila zmieniałam kutasa w ustach. W końcu Patryk mówi że chce mnie wyruchać, więc on siadł na łóżku a ja nabiłam się na jego penisa a fiutki chłopaków wciąż były w moich ustach. Skakałam na Patryku, że aż jęczałam. Chłopaki też chcieli wsadzić mi członka do cipki więc pierwszy był Dawid. Teraz zrobiliśmy taką pozycje że ja stanęłam, nachyliłam się do penisa Łukasza i znowu go ssałam a Dawid posuwał mnie od tyłu. Patryk też chciał żebym wzięła jego penisa do ust więc znów na zmianę miałam je w ustach. Potem w tej samej pozycji posuwał mnie Łukasz, ja robiłam laskę Patrykowi, a Dawid siedział na łóżku i sobie klepał. Chłopaki chcieli mi nabić dwa fiutki więc Patryk siadł na łóżku, ja na nim nabiłam się na niego i jeszcze Dawid też wszedł we mnie do drugiej dziurki, a Łukasz podstawił penisa bo miał wytrysk. Więc chłopaki równomiernie ale szybko mnie ruchali a Łukasz spuszczał mi się do buzi. Potem Patryk i Łukasz poczuli że zaraz będą mieli wytrysk więc Łukasz siadł, ja na nim skakałam a chłopaki podstawili mi penisy do buzi , ich spermę też połknęłam. Potem położyłam się na łóżku między Patrykiem a Łukaszem, podniosłam nogę i oni znowu wsadzili mi swoje penisy, ale leżeliśmy tak tylko a Dawid poszedł pod prysznic. Potem poszedł Łukasz, a Patryk zaczął mnie ruchać od tyłu. Gdy łazienka się zwolniła poszłam ja z Patrykiem i pod prysznicem Patryk przycisnął mnie do ściany i zaczął całować. Trochę ja poobciągałam Patrykowi i on mi trochę possał cipkę. Na koniec jeszcze mnie wyruchał pod prysznicem. Umyliśmy się i ja poszłam do siebie do pokoju. W czasie obozu przelecieli mnie kilka razy ale nie zawsze był to Patryk.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/na-obozie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Osiemnastka</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/osiemnastka/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/osiemnastka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:33:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=257</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłam urzadzić mojemu chłopakowi ciekawy prezent na osiemnaste urodziny. Choć jestem od niego o rok młodsza to nie stronie od zboczeń. Kochamy sie od jakiegos czasu i wiem że Piotrek wprost uwielbia nowości wiec postanowiłam znaleść kilka osób chetnych na wspólne spotkanie. Wolałam nie szukac wśród znajomych, by uniknąć plotek wiec poszukałam szcześcia na czacie. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Postanowiłam urzadzić mojemu chłopakowi ciekawy prezent na osiemnaste urodziny. Choć jestem od niego o rok młodsza to nie stronie od zboczeń. Kochamy sie od jakiegos czasu i wiem że Piotrek wprost uwielbia nowości wiec postanowiłam znaleść kilka osób chetnych na wspólne spotkanie. Wolałam nie szukac wśród znajomych, by uniknąć plotek wiec poszukałam szcześcia na czacie. Kilka osób mnie zainteresowało, znalazłam dwuch chłopaków z naszego miasta, obaj mieli po 23 lata oraz jednego starszego (36 lat) z położonego 5 km miasteczka. Gorzej było z dziewczynami, wiekszosc osób podoających sie za kobiety po telefonie okazywały sie facetami, jednak po dosc wyczerpujacych poszukiwaniach znalazłam dwie chetne nimfomanki. Wszystko zaplanowałam, domek miałam wolny na weekend, została tylko sprawa prezentu. I wtedy mnie olśniło, Piotrek opowiadał mi ze czasem podoba mu sie moja koleżanka. Nie mówił że ma na nią ochote ale wyczuwałam to w jego głosie i w zachowaniu gdy spędzała z nami czas. Jesteśmy z Asią najlepszymi przyjaciółkami wiec wiem ze jest dziewicą, gdy opowiadam jej co wyprawiamy nocami z Piotrkiem robi sie lekko czerwona i ukratkiem dotyka sie po cipce przez spodnie. Postanowiłam zaryzykować i poszczęściło mi się, na zaproszenie Asia bardzo sie podnieciła.<span id="more-257"></span></p>
<p>Nadszedł weekend.<br />
Zaprosiłam Piotrka na romantyczna kolacyjkę. jednak przed wejściem do domku nałożyłam mu przepaske na oczy. W środku wszyscy już czekali. faceci byli w samej bieliznie a dziewczyny juz calutkie rozebrane. Na środku kanapy lezała Asia, na szyji miała założoną obróżkę z dość dużą rózówą kokardką. Mój prezencik dla Piotrusia. Odłosniłam mu oczy a wszyscy jak na komendę zaczeli spiewać sto lat. Wszyscy oprócz Asi która zdołała już wstać i kleknąć przy spodniach mojego chłopaka. Piotr zaniemówił ale nie protestował gdy jego spodnie opadły na ziemię. Rozejrzałam sie po pokoju i zobaczyłam ze inni zajeli się sobą. Najstarszy już lizał cipke jednej z dziewczyn, pozostali dwaj dogadzali drugiej. Gdy wróciłam wzrokiem na Asie zobaczyłam ze bokserki Piotrka też już opadły na ziemię a jego gruby duży penis który tak uwielbia stoi juz maksymalnie twardy. Asia obciągneła mu skórkę i zaczeła całować główkę. Podnieciła mnie ten widok bo poczułam przyjemne ciepło w kroczu. Szybko zrzuciłam ubranie i pomogłam Piotrkowi zdjac koszulke jednoczesnie lizac mu sutki i mocno całujac z jezyczkiem. Asia w tym czasie zaczeła ssać peniska, włozyła go sobie do ust rączką piesciła jego jądra. Widać ze bardzo sie starała i do tego była ekstremalnie podniecona bo zauważyłam soczki spływające po jej nóżce. Piotrek zaczła dociskać jej głowe do siebie, tak ze prawie całe 20 cm weszło jej do gardła. Gdy zaczał dopychać jej głowe coraz szybciej domysliłam sie ze zaraz się spuści. Nagle Piotrek wygiął głowę w tył i jeknał w ekstazie a gorąca sperma poleciała Asi na twarz i do szeroko otwartch ust. Kleknełam obok niej i pocałowałam z jezyczkiem szukając nim spermy. Zlizałam tez wszystko z jej twarzy. Penis Piotra troszke opadł ale podniusł się gdy zobaczył mnie między nogami kolezanki. Zlizywałam z jej <a href="http://mojacipka.pl">cipki</a> pyszne soczki, było ich sporo wiec pomyslałam że to dobry moment. Położyłam Piotrka na plecach na kanapie i posadziłam Asie na jego kolanach, Aśka momentalnie znowu zaczeła bawić się jego pałą. Szepnełam mojemu chłopakowi na ucho:<br />
-Wszystkiego najlepszego kochanie, mam da Ciebie prezent, Asia jest dziewicą a ja pozwoli Ci ją przeruchać. Będziesz pierwszy w jej cipce a może i nawet w pupie jak chcesz.<br />
Piotrek otworzył usta jakby chciał cos powiedzieć ale nie zdążył bo Asia znudzona bawieniem sie penisem ręką zaczeła go ujeżdzać. Pokój przeszył głosny jęk. To Asia w której wnętrzu znalazł się 20 centymetrowy potwór. Jednak po chwili zaczeła coraz energiczniej unosic się i opadać. Jednocześnie bawiła sie swoimi piersiami. Piotrek też jęczał, mocno sćiskał jej pośladki i dopuchał ją jak najmocniej do siebie. Po chwili Asia wyprężyła się i krzykneła, jej pierwszy orgazm w życiu.</p>
<p>Obudziłam sie rano, wszyscy mocno jeszcze spali. W pokoju pachniało orgią, gorącym <a href="http://sexstrony.pl"><strong>sex</strong></a>em. Piotrek leżał obok mnie a na nim leżała Asia, jego ręka ściskła jej pośladek, a druga pierś. Wstałam by wziąść prysznic i przywołać się do porządku. Weszłam do łazienki lekko przymykając za sobą drzwi. Zchyliłam się by odkręcić wodę w wannie gdy nagle ktoś złapał mnie w pasie, wyprostował i przyciągnał do siebie. Był to Sebastian, najstarszy facet w całym towarzystwie. Mocno ścisnął moje piersi i szepnął do ucha:<br />
-Witaj mała suczko, marnujesz sie przy tym chłopaku, ja bym Cie wytresował.<br />
Na pośladkach poczułam ze coś rośnie, jego penis lekko wchodził mi miedzy nie. Był Prawie tak samo wielki jak Piotrka ale był grubszy. Sebastian złapał mnie za ręce i wygiął tak ze byłam oparta o pralke.<br />
-Lekcja pierwsza, <a href="http://sexhub.pl"><strong>sex</strong></a> analny.<br />
Zanim zdołałam zaprotestowac wepchnął mi go w pupe. Momentalnie poczułam okropny ból, krzyknełam ale on wpychał go cały czas. Trzymał mnie mocno na rece wiec nie mogłam sie wyrwać. Jednak po chwili zamiast bólu przyszła przyjemność. I to taka, że najpierw cicho ale później coraz głośniej prosiłam żeby robił to mocniej. Zaczął przyśpieszać i po chwili poczułam ciepło w sobie i sperme spływającą mi z odbytu. Sebastian szepnął mi na ucho:<br />
-Zdałaś jutro następna lekcja.</p>
<p>Koniec</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/osiemnastka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Moja żona</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/moja-zona/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/moja-zona/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 26 Feb 2010 20:30:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=255</guid>
		<description><![CDATA[Wróciłem do domu jak zwykle, przybiegła do przedpokoju uśmiechnięta i rzuciła mi się na szyję. Uwielbiałem te powroty gdy ona już była, zawsze witała mnie z taką radością.
Byliśmy młodym małżeństwem i nasze uczucia nadal były gorące.
- Kochanie zrobiłam ci obiadek – rzuciła z uśmiechem gdy przestaliśmy się już całować.
- ale zanim pozwolę ci go zjeść [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wróciłem do domu jak zwykle, przybiegła do przedpokoju uśmiechnięta i rzuciła mi się na szyję. Uwielbiałem te powroty gdy ona już była, zawsze witała mnie z taką radością.<br />
Byliśmy młodym małżeństwem i nasze uczucia nadal były gorące.</p>
<p>- Kochanie zrobiłam ci obiadek – rzuciła z uśmiechem gdy przestaliśmy się już całować.<br />
- ale zanim pozwolę ci go zjeść musisz mi obiecać, że spełnisz moje życzenie<br />
No cóż, w całym domy pachniało cudownie a ja byłem piekielnie głodny. Jednak nie mogłem sobie odpuścić okazji podroczenia się z nią.<br />
- no ale co to za życzenie?<br />
- nie mogę Ci powiedzieć, obiecaj że je spełnisz<br />
- ale jak mogę obiecać? przecież to może być coś niemożliwego do spełnienia? – nie dawałem za wygraną<br />
- możliwe, możliwe, ale jak nie obiecasz nie dostaniesz obiadu – szelmowsko się uśmiechnęła<br />
- no dobrze obiecuję, spełnię twoje życzenie.<span id="more-255"></span><br />
Obiad był przepyszny. A po obiedzie moja kochana żona usiadła mi na kolanach i powiedziała<br />
- Kochanie, sam pewnie zauważyłeś, że ostatnio w naszym życiu pojawiła się rutyna. Nie podoba mi się to zbytnio i postanowiłam wnieść trochę świeżości do naszego dnia codziennego – miała rację, ostatnio każdy dzień wydawał się taki sam i zaczęło mnie to już męczyć – w związku z tym oto moje życzenie&#8230;<br />
- chcę abyś na resztę dnia został moim niewolnikiem<br />
Muszę przyznać zaskoczyło mnie to trochę, spodziewałem się że zażyczy sobie masażu albo wspólnego wypadu na weekend. A tu taka niespodzianka.<br />
- Hmm, no dobrze kochanie, skoro obiecałem to nie będę się teraz wycofywał.<br />
- Świetnie! – klasnęła w dłonie – to poczekaj tu na mnie a ja się przygotuję.</p>
<p>Zniknęła w łazience, a ja siedziałem na wersalce i zacząłem snuć domysły co mnie teraz czeka. Że będzie to miało związek z <a href="http://sex.gix.pl"><strong>sex</strong></a>em byłem pewien. Ale co? jak? Trudno mi było sobie coś wyobrazić.<br />
Po kilku minutach usłyszałem, że wychodzi z łazienki.<br />
Kiedy weszła zaparło mi dech. Ubrała się w czarny gorset z lateksu, sznurowany, idealnie opinający jej ciało, lateksowe czarne stringi, czarne pończochy i oczywiście czerwone szpilki.<br />
Zrobiła mocny makijaż, czarnym tuszem podkreślając rzęsy a karminową szminką usta. Włosy spięła z tyłu jakąś spinką. Wyglądała obłędnie i doskonale o tym wiedziała. Wolnym krokiem podeszła do wersalki na której siedziałem.<br />
- Wyglądasz cudownie kochanie&#8230; – tylko tyle zdążyłem powiedzieć, gdyż chwyciła mnie mocno za włosy, szarpnięciem sprowadziła na ziemię – Na kolana niewolniku i MILCZ!<br />
- Co ty sobie wyobrażasz!? jesteś nic nie znaczącym padalcem.<br />
- Ale&#8230; – nie zdążyłem dokończyć zdania gdy znów huknęła – MILCZ!<br />
- Po pierwsze nie masz prawa się do mnie odzywać – chyba że zadam ci bezpośrednie pytanie, po drugie stąd nie ma ucieczki więc nawet nie próbuj, po trzecie jesteś moją własnością.<br />
- Ale po kolei, Mam na imię Amanda. Przysłano cię do mnie abym nauczyła cię dyscypliny, której jak widzę rzeczywiście nie posiadasz. Przejdziesz u mnie przeszkolenie i jeżeli jego efekty będą zadowalające zostaniesz odesłany do odpowiedniego dla ciebie właściciela.<br />
- W tym domu obowiązują następujące zasady:<br />
- to co powiem jest święte<br />
- za odmowę wykonania polecenia lub jakiekolwiek błędy w jego wykonywaniu będziesz karany<br />
- jeżeli nie powiem inaczej, cały czas w mojej obecności masz być na kolanach i patrzeć przed siebie<br />
- nie wolno ci się odzywać, chyba że postanowię inaczej.<br />
- A teraz, ponieważ jesteś moją własnością to nadam ci imię, które będziesz nosić dopóki nie zakończysz szkolenia.<br />
Hmm, jak by cię tu nazwać?<br />
Przyznam szczerze, że byłem w szoku. Moja żona zmieniła się nie do poznania! Wcześniej owszem, jakiś miłe zabawy SM gościły czasami w naszej sypialni, ale było to zwykłe wiązanie rąk, oczu, i klapsy. A tutaj, zapowiadało się na coś o wiele poważniejszego. Trochę się bałem, ale z drugiej strony moja wyobraźnia zaczęła już działać i robiłem się coraz bardziej podniecony.</p>
<p>- Już wiem! Nazwę cię Gnojek – tak, to bardzo dobre imię dla niewolnika.<br />
- A ty masz się do mnie zwracać Pani Amando, lub po prostu Pani. Zrozumiałeś?<br />
- Kiwnąłem głową, za co dostałem policzek! Pierwszy raz mnie uderzyła w twarz!<br />
- Tak Pani Amando, rzekłem natychmiast<br />
- No. Widzę że szybko się uczysz. Dobrze, muszę cię obejrzeć, rozbieraj się do naga.<br />
Kiedy byłem już nagi obejrzała mnie tak, jakby widziała mnie po raz pierwszy.<br />
-Hmm, jajca masz niczego sobie, Tylku chuj cosik malutki – powiedziała po chwili – ale mam nadzieję że jeszcze urośnie – zaśmiała się sama do siebie.<br />
Położyła się na łóżku, rozchyliła nogi i rzuciła.<br />
- A teraz Gnojku zobaczymy czy potrafisz sprawić przyjemność swojej Pani. Masz dać mi orgazm, Tylko nie waż się we mnie wchodzić!.<br />
Szybko ukląkłem między jej udami, odsunąłem majteczki i zacząłem coś co bardzo lubiłem.<br />
Ta niewola nie wydawała się taka zła.<br />
Lizałem powoli jej wargi, omijając na razie łechtaczkę. Mój język buszował w jej cipie a ona zaczynała wzdychać. Widziałem jak się rozluźnia. Językiem zataczałem coraz szybsze kółka, już nie omijając najczulszego miejsca. Zmieniłem rytm, zacząłem lizać z góry na dół. Ona coraz bardziej się rozpalała. Słyszałem jej pojękiwania. Gdy uznałem, że już czas włożyłem w mokrą dziurkę środkowy palec. Przywitała go głośniejszym jękiem. Posuwałem jej cipę, a język zlizywał soczki. Cały czas dbałem by łechtaczka była mocno pobudzana. Po chwili moje starania przyniosły oczekiwany skutek i jej ciałem wstrząsnęły spazmy orgazmu. Nie przestałem jej pieścić dopóki nie zacisnęła ud na mojej głowie.<br />
Gdy uwolniła mnie z uścisku potulnie uklęknąłem obok łóżka. Oczywiście mój kutas prężył się już w całej okazałości. Po chwili ona się uniosła.<br />
Uśmiechnęła się do mnie i powiedziała.<br />
- No jednak nie jesteś jeszcze stracony, i widzę że kutas też lepiej wygląda.<br />
- Chodź.<br />
To powiedziawszy chwyciła mnie za fujarę i poprowadziła w stronę łazienki.<br />
Cieszyłem się że nikt tego nie widzi jak jestem prowadzony za kutasa.<br />
W łazience kazała mi się pochylić, wzięła gruszkę do lewatywy napełniła wodą i wsadziła w mój wypięty tyłek. – Musimy zadbać abyś był odpowiednio przygotowany do dalszego szkolenia.<br />
Kiedy pierwsza gruszka została opróżniona, powtórzyła procedurę, a potem po raz trzeci. Czułem się już pełen, ale ona napełniła czwartą gruszkę!<br />
Po raz pierwszy poczułem się poniżony! Wypinałem swój goły tyłek a moja żona pompowała we mnie wodę. Co dziwniejsze podniecało mnie to!<br />
Czwarta gruszka nie zmieściła się w pełni, woda wypłynęła.<br />
- No dobra wystarczy.<br />
- Wypróżnij się, a jak skończysz to mnie zawołaj – i wyszła.<br />
- Siedziałem na kiblu, i rozmyślałem o całej tej sytuacji. Nie miałem pojęcia co dalej mnie czeka. Ale wyglądało na to że Pani Amanda ma wszystko obmyślone. No cóż trzeba się jej poddać. W końcu obiecałem.<br />
Gdy skończyłem, zawołałem ją jak kazała. Przyszła kazała znów się pochylić. Wlała we mnie kolejne dwie gruszki wody.<br />
-Jak skończysz weź prysznic i przyjdź do pokoju.</p>
<p>Zrobiłem jak kazała. Gdy wszedłem do pokoju, pierwsze co zauważyłem to zestaw naszych erotycznych zabawek ułożony na stole i uzupełniony o kilka innych przyborów. Na stole leżał wibrator, sztuczny penis na uprzęży, korek analny, pasek od spodni, kajdanki, a nawet spinacze do wieszania prania! Ze zdziwieniem zauważyłem pejcz! Musiała to planować od dawna i kupiła go bez moje wiedzy.</p>
<p>Podszedłem do wersalki na której siedziała i od razu wiedziałem że coś zrobiłem nie tak – jej wzrok mówił wszystko.<br />
Chwyciła pejcz i zaczęła mnie okładać. Po plecach, tyłku, udach, brzuchu.<br />
- Co to ma kurwa znaczyć Gnojku,<br />
- Już zapomniałeś że masz przede mną klęczeć!<br />
Darła się i biła, nic nie pomogło że od razu ukląkłem.<br />
Po dłuższej chwili, gdy praktycznie na całym ciele miałem już czerwone ślady po rzemykach przestała.<br />
- Posłuchaj Gnojku, teraz będziesz szkolony.<br />
Jak już się przekonałeś każdy błąd będzie karany. Ale, jeżeli dobrze się spiszesz czeka cię nagroda.<br />
-A teraz wstań i wypnij ten śliczny tyłeczek.<br />
Zrobiłem jak kazała. A ona wzięła korek analny, posmarowała trochę oliwką i bezceremonialnie wcisnęła w mój odbyt.<br />
- Masz go cały czas nosić, a za każdym razem jak wypadnie dostaniesz 5 klapsów.<br />
I dała mi siarczysty klaps aby podkreślić swoje słowa.<br />
- Teraz abyś odpowiednio wyglądał muszę cię przyozdobić.<br />
Wzięła dwa spinacze do ubrań i zacisnęła na moich sutkach – tylko jęknąłem, ale nie odważyłem się zaprotestować.<br />
Następnie wzięła kawałek sznurka, kucnęła i zaczęła obwiązywać moje jaja. Kiedy już owinęła go kilkakrotnie wokół worka, mocno zacisnęła. Moje jądra były teraz doskonale widoczne, moszna mocno je opinała. Nie było to może najprzyjemniejsze uczucie, ale kutas i tak zaczął się podnosić.<br />
Ona klepnęła go lekko i powiedziała – na niego jeszcze przyjdzie czas.<br />
- No dobrze, prawdziwy niewolnik powinien mieć smycz.<br />
Po mówiąc zawiązała mi na szyi czarną, szeroką wstążkę, jej koniec zwisał mi do pasa.<br />
- Prawdziwy niewolnik musi nauczyć się odpowiednio chodzić.<br />
Szarpnęła za moją „smycz” i zaczęła mnie prowadzić po pokoju.<br />
W drugiej ręce trzymała pejcz.<br />
- Wyprostuj się!<br />
- Wyżej kolana!<br />
- Głowa prosto!<br />
Rzucała komendy i biła pejczem – na szczęście niezbyt mocno.<br />
W końcu chyba znudziło się jej prowadzenie mnie bo usiadała i powiedziała.<br />
- A teraz maszeruj.<br />
Zacząłem iść w stronę ściany, a że pokój nie był duży, po kilku krokach do niej doszedłem i się zatrzymałem.<br />
Jakby na to czekała<br />
- Co to kurwa ma znaczyć! Kazałam ci się zatrzymać!?<br />
Przyskoczyła do mnie i zaczęła bić mnie po gołym tyłku ręką.<br />
Po kilkunastu klapsach chyba się zmęczyła. Wzięła pas i przyłożyła mi mocno dwa razy.<br />
Odstąpiła na krok i powiedziała<br />
- W tył zwrot, naprzód marsz<br />
Wykonałem jej polecenie. Gdy doszedłem do drugiej ściany nie popełniłem poprzedniego błędu, tylko dalej maszerowałem &#8211; w miejscu.<br />
- No, dobrze, dobrze<br />
- W tył zwrot<br />
Gdy za którymś razem nie podniosłem wystarczająco kolan do góry, lub nie trzymałem głowy prosto albo coś innego jej nie spasowało dostawałem pejczem. Czasami po nogach czasami po dupie. Skóra piekła mnie coraz bardziej. W tyłku czułem korek. Spociłem się, a ona chyba dopiero się rozkręcała.<br />
- Baaacznośćć!<br />
Zatrzymałem się w miejscu.<br />
- Pięć przysiadów!<br />
Wyciągnąłem ręce przed siebie i zacząłem robić przysiady. Oczywiście przy drugim korek wyskoczył z mojego tyłka.<br />
- Stop!<br />
- I jak ty Gnojku wykonujesz moje polecenia!<br />
- Przecież kazałam ci trzymać korek w dupie!<br />
- Wypnij się!<br />
Zrobiłem to szybko bojąc się ją bardziej zdenerwować.<br />
Tym razem ubrała skórzaną rękawiczkę, i tak jak zapowiedziała wcześniej dostałem 5 potężnych klapsów.</p>
<p>- Zmęczyłam się. Chodź, zrobisz mi masaż.<br />
Położyła się na plecach, ja stanąłem obok wersalki, wtedy oparła swoje stopy (na których ciągle miała szpilki) o moją klatkę piersiową. Zdjąłem ostrożnie jeden bucik (drugi obcas napierał mocno na moje ciało) i zacząłem masować piękną stópkę. Najpierw palcami, potem językiem, dokładnie pieściłem każdy jej paluszek. Po chwili to samo zrobiłem z drugą stopą. Była wyraźnie zadowolona.</p>
<p>- No dobra, idź zrób mi herbatę.<br />
Pamiętając co było wcześniej upadłem na kolana i „poszedłem” do kuchni. Tam niestety musiałem wstać aby nalać wody do czajnika, ale albo tego nie zauważyła albo nie chciało jej się mnie karać. Widziałem że wzięła do ręki jakąś gazetę. Gdy herbata była gotowa, znów na kolanach przyniosłem ją do niej.<br />
Upiła dwa małe łyczki i … skrzywiła się!<br />
- No tak, widzę że wiele przed nami nauki, powiedziała lekko zrezygnowana.<br />
Ale w końcu się nauczysz, ty mały, wredny, do niczego nie przydatny Gnojku – ostatnie słowa wykrzyczała mi prosto w twarz.<br />
Wiedziałem że się zdenerwowała ale nie miałem pojęcia czym.<br />
-CO ty sobie kurwa wyobrażasz! Że ja będę pić gorzką herbatę!<br />
- BACZNOŚĆ<br />
Zerwałem się i stanąłem wyprostowany jak struna.<br />
- Do ściany marsz!,<br />
Gdy stałem już twarzą do ściany powiedziała<br />
- Podnieś ręce do góry i oprzyj o ścianę.</p>
<p>Spodziewałem się że od razu spadną na mnie baty, ale nie.<br />
Ona poszła sobie do kuchni dosłodzić herbatę!<br />
- No tak, muszę cię ukarać – mówiła stojąc już obok mnie i mieszając herbatę.<br />
- Widzisz, musisz zrozumieć że to dla twojego dobra. Im szybciej się nauczysz tym szybciej będziesz pełnowartościowym niewolnikiem.<br />
- Hmm, jak by cię ukarać?<br />
- Wiem!<br />
Za każdym razem gdy dostaniesz w tyłek masz powiedzieć: Dziękuję Pani Amando, Teraz rozumiem swój błąd.</p>
<p>Wzięła pas, stanęła obok mnie i zaczęła<br />
Pierwsze uderzenie było szokiem – pas chlasną mnie w sam środek tyłka, ona wcale nie oszczędzała swojej siły.<br />
- Dziękuję Pani Amando, Teraz rozumiem swój błąd – powiedziałem przez zęby.<br />
Chlast, kolejne uderzenie<br />
- Dziękuję Pani Amando, Teraz rozumiem swój błąd<br />
Uderzała powoli, dokładnie, celując w pośladki lub uda.<br />
Po dziesięciu batach odłożyła pas i usiadła na wersalce. Wzięła do jednej ręki kubek z herbatą a do drugiej gazetę.</p>
<p>Ja oczywiście nie śmiałem się ruszyć, choć ręce mnie już bolały od trzymania ich w górze. Jednak w porównaniu z pośladkami, które paliły mnie żywym ogniem to była pestka.<br />
Mimo wszystko ze zdziwieniem odkryłem, że w trakcie chłosty mój kutas stanął na baczność.<br />
Skóra pośladków i uda piekły coraz mniej i rozlewało się po nich przyjemne ciepło.<br />
Nie wiem jak długo tak stałem, w końcu Pani odłożyła gazetę.</p>
<p>- No dobrze, musisz zrozumieć że cały należysz do mnie.<br />
- Padnij na czworaka.<br />
- Głowa na podłogę, <a href="http://mojapupa.eu">dupa</a> do góry – zakomenderowała.<br />
Gdy już wypinałem swój tyłek wzięła ze stołu dwustronny masturbator, nasmarowała go oliwką i podeszła do mnie.<br />
- Widzisz, mogę zrobić z tobą co tylko zechcę, a żeby ci to unaocznić teraz zerżnę twój tyłek.<br />
Wyjęła korek z mojego odbytu i zaczęła mnie penetrować masturbatorem. Wsadziła we mnie koniec zakończony kulkami o różnej średnicy. Wkładała go i wyjmowała. W pewnym momencie wsadziła do oporu. I zostawiła, sterczał teraz z mojego tyłka jego drugi koniec.<br />
Pani Amanda wsadziła go sobie do cipy i zaczęła się poruszać. Najpierw powoli, potem coraz szybciej. Widziałem że sprawia jej to coraz większą przyjemność. Robiła sobie dobrze używając do tego mojej <a href="http://seiamatorki.pl">dupy</a>!.<br />
Po kilku minutach zsunęła się z mojego tyłka, wyjęła masturbator i kazała mi go wylizać. Było na nim sporo jej soczków.<br />
- Nie ruszaj się Gnojku.<br />
Pozostałem wiec w dość niewygodnej pozycji z wypiętym tyłkiem i czekałem co dalej.<br />
Ona ubrała pas z kutasem, naoliwiła go i bezceremonialnie wsadziła w moją dupę.<br />
- Teraz zobaczysz co to znaczy należeć do prawdziwej kobiety<br />
Zaczęła mnie ostro posuwać, gruby kutas zagłębiał się w moim odbycie coraz bardziej. Było jednocześnie bolesne jak i przyjemne. W pewnym momencie przyśpieszyła swoje ruchy.<br />
Ostro rżnęła mój tyłek niewiele sobie robiąc z moich jęków.<br />
Ta zabawa musiała ją nieźle podniecić bo w pewnym momencie wyjęła kutasa ze mnie, szybko pozbyła się uprzęży i wzięła wibrator.<br />
Rozłożyła się tak abym dokładnie widział jak się zaspokaja.<br />
Mogłem tylko z utęsknieniem patrzeć, jak w jej cipie zamiast mojego chuja zanurza się silikonowa atrapa.<br />
Bardzo szybko doprowadziła się do orgazmu, i to silnego sądząc po reakcji jej ciała.<br />
Niestety to nie mój kutas to sprawił.<br />
Gdy wyjęła wibrator z cipy rzuciła:<br />
- Chodź tutaj i dokładnie wyliż moje soki, nie mogą się zmarnować.<br />
Zrobiłem co kazała z wielką ochotą. Wylizałem zarówno wibrator jak i jej dziurkę.</p>
<p>- No dobrze Gnojku, widzę że coraz sprawniej wykonujesz moje polecenia.<br />
- Teraz idź przygotuj mi kąpiel.<br />
Gdy wanna była już pełna wody i piany, weszła do niej naga, a mi kazała klęczeć obok wanny.<br />
Potem myłem jej włosy, plecy, pomogłem się wytrzeć.<br />
Poszła do sypialni, a ja za nią, na kolanach. Po drodze kazała mi zabrać pejcz i pas.<br />
Wiedziałem że mogę mieć kłopoty!<br />
Kiedy położyła się naga w łóżku, kazała wymasować sobie plecy.</p>
<p>- No dobrze, teraz muszę cię jednak wychłostać. Zbyt długo już tego nie robiłam i pewnie zapomniałeś jak to jest.<br />
- Stawaj pod ścianą.<br />
Zrobiłem co kazała i się zaczęło.<br />
Najpierw chłostała mnie pejczem po plecach, trwało to chyba tak długo aż uznała że nie ma na moich plecach i nogach takiego skrawka skóry który by nie oberwał. Uderzenia nie były bardzo mocne i właściwie mało bolały, jednak zostawiały ślady.<br />
- Odwróć się!<br />
Kiedy to zrobiłem zaczęła chłostać mnie po klacie, brzuchu, nogach.<br />
Oczywiście od czasu do czasu któryś rzemyk dosięgnął kutasa – oj, bolało.<br />
- No, myślę, że wystarczy – powiedziała gdy również od przodu byłem cały czerwony od razów.</p>
<p>- Tak, teraz nadszedł czas wypróbowania twojego chuja.<br />
To powiedziawszy zdjęła z moich sutków spinacze i zaczęła lizać. Lizała i gryzła moje sutki a ja czekałem co będzie dalej.<br />
Uklękła przede mną.<br />
Byłem zaskoczony.<br />
Ledwie jej usta dotknęły mojego kutasa, ledwie dłonią zaczęła pieścić obwiązane sznurkiem jądra, moja pała już stała w gotowości.</p>
<p>- He He He, widzę że bardzo byś chciał się spuścić, co?<br />
Tak Pani Amando</p>
<p>- To za chwilkę, chodź na łóżko.<br />
Tam kontynuowała pieszczenie mojego kutasa a gdy widziała, że zbliżam się do końca położyła się i skierowała mojego chuja na swoje piersi. Kilka ruchów jej dłoni i już eksplodowałem wprost na jej cycki. Gdy skończyła wyciskać mojego chuja, powiedziała:</p>
<p>- A teraz wszystko dokładnie wyliżesz!<br />
Kiedy uporałem się z moimi sokami kazała mi klęknąć na łóżku, oparła moje ręce o jego front i wyszła do drugiego pokoju. Po chwili wróciła z kremem powiększającym penisa i powiedziała.<br />
- Jeszcze moja cipa chce tego kutasa.</p>
<p>Zaczęła znowu go ssać, a gdy się wyprężył nasmarowała kremem. To sprawiło że jeszcze bardziej pogrubiał.</p>
<p>- A teraz wypnij tego kutasa, tylko nie waż się mnie chwytać za biodra, ręce masz cały czas trzymać na oparciu łóżka!.</p>
<p>Zrobiłem co kazała, a ona uklękła tyłem do mnie, powoli nadziała się na sterczącą dzidę.<br />
Bardzo ale to bardzo chciałem położyć dłonie na jej pośladkach, jednak widziałem że pod ręką ma pas!<br />
Więc tylko obserwowałem jak mój kutas znika powoli w jej cipie. I zaciskałem pięści na oparciu łóżka.<br />
Najpierw delektowała się tymi ruchami, gdyż były naprawdę wolne i głębokie.<br />
Jednak po kilku chwilach zaczęła przyśpieszać.<br />
W końcu rzuciła- A teraz zrób to na co tak długo czekałeś, Zerżnij mnie!!!<br />
Nie musiała mi tego powtarzać.<br />
Moje dłonie od razu mocno chwyciły ją za biodra.<br />
Zacząłem z całej siły wbijać się w jej cipę.<br />
Wszystkie emocje, które się we mnie kłębiły znalazły teraz ujście. Teraz to ja rządziłem i chciałem jej to pokazać.<br />
Posuwałem ją szybko i mocno. Jej pośladki obijały się o moje uda i podbrzusze. Cipa pełna soków chlupotała.<br />
Tuż przed orgazmem chwyciła pas i zaczęła mnie okładać po udzie i boku, krzycząc MOCNIEJ, MOCNIEJ<br />
To mnie jeszcze bardziej rozkręciło, Wbiłem się w nią mocniej kilka razy i zacząłem pompować swoje soki.<br />
Wtedy również jej ciało przebiegł potężny orgazm.</p>
<p>Padliśmy wyczerpani na łóżko. Przez dłuższą chwilę nic nie mówiliśmy.<br />
W końcu powiedziała;<br />
- I co kochanie, nie żałujesz że mi obiecałeś?<br />
- Ani trochę, kochanie – odpowiedziałem</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/moja-zona/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wspomnienia dojrzałej kobiety CZ.I</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/wspomnienia-dojrzalej-kobiety-cz-i/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/wspomnienia-dojrzalej-kobiety-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 14:59:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=185</guid>
		<description><![CDATA[Po wejściu do domu nie czuła się najlepiej. Wiedziała, że jedyną rzeczą jak może przynieść jej teraz ukojenie jest gorąca kąpiel. Tak, więc szybko zostawiła zakupy w kuchni i wolnym krokiem powędrowała do łazienki. Napuściła wody do wanny i zaczęła się rozpierać. Na pierwszy ogień poszła zapinana z przodu bluzeczka. Powoli, ze spokojem, zaczęła odpinać [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po wejściu do domu nie czuła się najlepiej. Wiedziała, że jedyną rzeczą jak może przynieść jej teraz ukojenie jest gorąca kąpiel. Tak, więc szybko zostawiła zakupy w kuchni i wolnym krokiem powędrowała do łazienki. Napuściła wody do wanny i zaczęła się rozpierać. Na pierwszy ogień poszła zapinana z przodu bluzeczka. Powoli, ze spokojem, zaczęła odpinać guzik po guziku. Potem już znacznie szybciej uporała się ze stanikiem, następnie przyszła pora na spódniczkę, buty, pończochy i wreszcie została tylko w samych koronkowych majteczkach. Popatrzyła się w lustro i zobaczyła w nim niczego sobie trzydziestopięcio letnią kobietę, która niejedno w swoim życiu przeszła. Ruchem ręki sięgnęła ku kurka od kranu w wannie i zakręciła wodę. Znowu stanęła przed lustrem i przyglądała się swojej sylwetce.<br />
Zawsze podniecało ją patrzenie na swoje ciało. Może było to trochę samolubne, ale uważała się za kobietę naprawdę ładną i miło było jej patrzeć na swoje oblicze. Poza tym usprawiedliwiała takie zachowanie tym, iż każda kobieta ma w sobie trochę „narcyzmu”. Po kilku minutach oglądania się ze wszystkich stron sięgnęła rękoma krawędzi majtek i powoli je zsunęła z siebie. Wtedy w lustrze ujrzała się w całej okazałości. To, że była podniecona było widoczne poprzez sztywne sutki. Czuła także zbierającą się wilgoć pomiędzy nogami. Kiedy znudziło już się jej oglądanie własnej sylwetki, skierowała swoje kroki ku wannie.<br />
Powoli najpierw włożyła jedną nogę do wody potem drugą, aż w końcu zanurzyła się aż po szyję. Leżąc tak w gorącej wodzie zaczęła rozmyślać. Przypomniała sobie jak dzisiaj spotkała swoją dawną koleżankę ze studiów Kaśkę. Minęło sporo czasu, od kiedy się ostatnio widziały i miały sobie wiele do opowiedzenia. Poszły na kawę i nim się obejrzały minęły cztery godziny. <span id="more-185"></span>Wspominając dzisiejsze spotkanie z Kasią, Ala przypomniała sobie pewną przygodę, która wydarzyła się jeszcze, kiedy była na studiach. Mianowicie od pewnego czasu razem z Kaśką uczyły się do wszystkich kolokwiów i egzaminów. Ala mieszkała razem z dwiema swoimi przyjaciółkami, a Kasia mieszkała kilka pokoi dalej w akademiku.<br />
Dziewczyny często razem wychodziły na imprezy, do dyskoteki. Obydwie przyjaciółki Ali zawszy poznawały jakichś chłopaków i szybko znikały z nimi. Ala nie miała ochoty poznawać nikogo nowego, a tym bardziej nie miała ochoty na przypadkowy <a href="http://sexstrony.pl"><strong>sex</strong></a>, po którym mogłaby zajść w ciąże. Kasia zaś nie lubiła chłopaków. Ala chcą być uprzejma nie pytała o powody tej niechęci, jednak, kiedy zaczęły docierać do niej plotki na temat Kasi odważyła się i zapytała o to. Pewnego wieczoru, kiedy jak zwykle zostały same Ala nagle zaczęła rozmowę.<br />
- Kaśka, co jest w końcu z tobą, wszystkie dziewczyny wręcz sikają za chłopakami, a ty jak któryś cię zaprosi do tańca to zaraz go spławiasz?<br />
- Ja po prostu nie przepadam za chłopakami, nie lubię tych napompowanych samców, którym tylko w głowie jedno, poznać i zaliczyć jak najwięcej panienek.<br />
Ta odpowiedź trochę zdziwiła, Ale, lecz postanowiła dać sobie spokój i nie drążyć dalej tematu. Po jakimś czasie odezwała się Kasia.<br />
- A ty, dlaczego nie łapiesz okazji jak reszta dziewczyn?<br />
- Mnie to nie ciągnie, nie potrzebuję <a href="http://sex.gix.pl"><strong>sex</strong></a>u i nie uprawiam go jak jakiegoś sportu. Ja uważam, że do tego potrzebne jest uczucie. Co to za przyjemność, wziąć faceta, żeby ci dwa razy włożył i żebyś go więcej już nie spotkała, to nie dl mnie – Odpowiedziała po krótkim zastanowieniu Ala.<br />
Przez jakiś czas dalej siedziały naprzeciw siebie popijając drinki z małą zawartością alkoholu.<br />
- Wiesz, co, spadamy stąd. Chodź pójdziemy się przejść – Nagle zaproponowała Kaśka.<br />
Ala tylko na nią spojrzała, jednak nic nie mówiąc posłusznie dopiła drinka i obie wstały od stolika i skierowały się ku wyjściu. Idąc powoli w stronę akademika Ala poczuła, że ręka Kasi coraz częściej trąca jej pośladek. Pomyślała jednak, że to przez przypadek i zignorowała zaniepokojenie. Kiedy były w połowie drogi Kasia niespodziewanie chwyciła dłoń koleżanki i złączyła ją ze swoją. Ala spojrzała na nią, a ona jedynie słodko się uśmiechnęła. Tak więc szły teraz trzymając się za ręce. Kiedy dochodziły do akademika Kasia puściła rękę Alicji. Weszły na górę i już miały się pożegnać, kiedy Kasia zapytała czy nie mogłaby wejść na chwilę, argumentując to stwierdzeniem, że szkoda by marnować tak dobrze zaczętego wieczoru. Ala niczego nie podejrzewając zgodziła się ochoczo na propozycje koleżanki.<br />
Kiedy znalazły się w środku Ala spytała Kasi czego się napije, a ta szybki i zdecydowanym tonem odpowiedziała, że najlepiej byłoby gdyby miało to w sobie alkohol, bo ona ma dzisiaj dobry humor i ma ochotę się upić. Ala przystała na tę propozycję i przypomniała sobie, że po ostatniej imprezie zostało jeszcze trochę wina. Wzięła z barku butelkę i dwie szklaneczki. Nalała do obydwu taka samą ilość płynu i podała koleżance. Tak właśnie mijały kolejne minuty. Dziewczyny popijając alkohol stawały się coraz bardziej rozluźnione i coraz bardziej szczere.<br />
- Ciekawi cię dlaczego unikam facetów? – Spytała nagle Kasia<br />
- Wiesz jeśli nie chcesz ni musisz mówić – Odpowiedziała zmieszana Alicja.<br />
- Jestem lesbijką, lubię kobiety, lubię pieścić <a href="http://mojecycki.eu">cycki</a>, <a href="http://sexiamatorki.pl">cipki</a> i lubię się z nimi całować – wypaliła ni z tego ni z owego Kasia.<br />
Alicja siedziała na podłodze zdziwiona wyznaniem koleżanki i już lekko zamroczona alkoholem. Z powodu alkoholu w Ali pojawiła się dziwna chęć dowiedzenia się więcej. Jednak Kasia nie chciała w tej chwili rozmawiać. Zbliżyła się powoli do przyjaciółki i lekko musnęła jej wargi swoimi. Odsunęła się na bezpieczną odległość i obserwowała reakcje przyjaciółki. Jak zauważyła, że nie ma żadnej reakcji, to już bardziej zdecydowanie chwyciła ręką tył głowy Ali i przysunęła ją do swojej twarzy. Wysunęła lekko język i polizała koleżankę delikatnie po policzku. Następnie wykonała gwałtowniejszy ruch, aż w końcu wpiła się swoimi ustami w jej spragnione usta. Podczas pocałunku Kasia brutalnie wsunęła język do ust koleżanki i najpierw zaczęła lizać nim podniebienie, a następnie zaczęła drażnić jej język. W końcu Ala wyrwała się z osłupienia i poczuła, że bezwładnie poddaje się pieszczotą swojej przyjaciółki. Zaczęła nawet odwzajemniać jej pocałunku i to coraz bardziej namiętnie. Język Kasi nie był już osamotniony w swym erotycznym tańcu.<br />
W końcu Ala nie wytrzymała i zaczęła sama przejmować inicjatywę. Oderwała się od przyjaciółki i wstała. Lekko chwiejnym krokiem podeszła do drzwi, które do tej pory ni były zakluczone, tak, że każdy mógł wejść do pokoju i zobaczyć je zabawiające się wzajemnie. Następnie równie chwiejnym krokiem podeszła do wciąż klęczącej na podłodze Kasi, podniosła ją, pokierowała w stronę łóżka i lekko ją na nie popchnęła.<br />
Sama zaś stanęła na środku pokoju i zaczęła się powoli rozbierać. Najpierw zdjęła bluzę, pod którą mała jedynie stanik. Następnie zdjęła buty i skarpetki, no i wreszcie na podłodze wylądowały spodnie. Ala została już w samej bieliźnie. Powolnym krokiem podeszła do łóżka, jedną nogą uklękła na nim i pochyliła się nad leżącą Kasią. Jej twarz znalazła się dokładnie na wysokości twarzy. Najpierw ustami pocałowała podbródek, następnie wpiła się mocnym i namiętnym pocałunkiem w usta swojej kochanki. Jej ręce powędrowały na guziki koszuli Kasi.<br />
Zaczęła guziczek po guziczku rozpinać ją. Kiedy doszła do połowy zdała sobie sprawę z tego, że Kasia nie ma na sobie biustonosza. Pomyślała wtedy, że może nie mieć też majtek, dlatego właśnie szybkim ruchem podciągnęła spódniczkę i co się okazało, że brakowała tam jednej części garderoby, mianowicie zauważyła, że Kasia nie dość, że nie ma majtek, ta jeszcze ma doszczętnie wygoloną cipkę. To podnieciło Ale do końca. Kiedy poczuła zapach dobiegający do jej nozdrzy z sekretnego miejsca jej kochanki nie mogła się powstrzymać i powoli zaczęła całować i pieścić jej cipkę. Poprzez swe pieszczoty spowodowała ciche pojękiwanie wydobywające się z ust Kasi… CDN</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/wspomnienia-dojrzalej-kobiety-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cosmetic Party</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/cosmetic-party/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/cosmetic-party/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 14:58:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=183</guid>
		<description><![CDATA[Hej, mam na imię Monika i chodzę do ostatniej klasy liceum. Chciałabym opisać moją przygodę, która przydarzyła mi się w zeszłym tygodniu. Zacznę może od tego, że są w naszej klasie trzy dziewczyny, które zawsze trzymają się razem: są to Patrycja,  Karolina i Wioletta. Są bliskimi przyjaciółkami, przy czym zawsze wydawało mi się, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Hej, mam na imię Monika i chodzę do ostatniej klasy liceum. Chciałabym opisać moją przygodę, która przydarzyła mi się w zeszłym tygodniu. Zacznę może od tego, że są w naszej klasie trzy dziewczyny, które zawsze trzymają się razem: są to Patrycja,  Karolina i Wioletta. Są bliskimi przyjaciółkami, przy czym zawsze wydawało mi się, że największe wpływy w ich gronie posiada Patrycja. Być może to dlatego, że jej rodzice prowadzą dużą hurtownię kosmetyków, i Patrycja nie dość, że zawsze ma pod ręką pełen zestaw kremów, balsamów, lakierów i Bóg wie czego jeszcze, to dodatkowo rozdaje swoim koleżankom różne nowości i bezpłatne próbki. Oczywiście tylko tym najlepszym, czyli Karolinie i Wioli. Słyszałam też, że czasami dziewczyny urządzają sobie w domu Patrycji, jak to nazywają, &#8220;cosmetic party&#8221;, na których wypróbowywują przyniesione przez Patrycję do domu kosmetyki.<br />
Oczywiście większość dziewczyn z klasy marzyła o tym, żeby zostać zaproszoną na taką imprezę, ale z tego co wiem, żadna nie dostąpiła takiego zaszczytu. Dlatego też byłam bezgranicznie zaskoczona, kiedy Patrycja zaproponowała mi, żebym w poniedziałek wieczorem wpadła do niej do domu na &#8220;cosmetic party&#8221;. Prawda, ostatnio Patrycja miała dużo nieobecności, i pożyczała ode mnie notatki, ale nie sądziłam, że odwdzięczy mi się aż tak hojnie. Powiedziała, że tyle się w jej domu nazbierało różnych próbek, że same z dziewczynami nie dadzą rady tego wykorzystać, więc postanowiły zaprosić dodatkowo mnie. Poprosiła tylko, żebym nie mówiła innym dziewczynom, bo gdyby Kamila się dowiedziała, to nie dałaby im spokoju. Kamila to była dziewczyna, za którą też nie bardzo przepadałam, więc obiecałam zachować rzecz w sekrecie.<span id="more-183"></span><br />
W poniedziałkowy wieczór zawitałam zatem w domu Patrycji. Mieszka ona w dużej willi, i gdy weszłam do środka, okazało się, że Wioletta z Karoliną już są. Patrycja zaprowadziła mnie do salonu, gdzie przy niskim stoliku siedziały dziewczyny; na stoliku stały talerzyki z jakimś ciastem i duża butelka Dorato. Usiadłyśmy, Patrycja zaproponowała mi kawałek ciasta i nalała mi szampana; ciasto było niezłe, ale nie skusiłam się na drugi kawałek, bo gdy Karolina nałożyła sobie ciasta na swój talerzyk, Wiola zaczęła ją strofować, że je za dużo słodyczy. Chyba niepotrzebnie, zważywszy że Karolina nie ma sobie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o figurę.<br />
- To co, idziemy na górę? &#8211; zapytała Wiola, gdy Karolina skończyła swoje ciasto.<br />
- No jasne &#8211; Patrycja wstała i wzięła butelkę z Dorato i swój kieliszek. Zauważyłam, że dziewczyny też zabierają kieliszki ze sobą, więc też wzięłam swój. Weszłyśmy na piętro. Myślałam, że idziemy do pokoju Patrycji, ale za drzwiami, które Patrycja otworzyła, była łazienka. Była to jednak największa łazienka jaką kiedykolwiek widziałam, z dużą narożną wanną i prysznicem naprzeciwko. Wanna była obudowana w taki sposób, że w połowie jej wysokości znajdował się dość szeroki podest, ułatwiający wchodzenie do środka. Pod jedną ścianą ciągnął się blat, w który wpuszczona była spora umywalka; nad nią było duże lustro oświetlone halogenami. Większa część blatu zastawiona  była rozmaitymi kosmetykami.  Stały tam też dwa wiklinowe stołeczki z białymi poduszkami.<br />
- Kto się pierwszy kąpie? &#8211; to pytanie Patrycji zaskoczyło mnie.<br />
- Będziecie się kąpać? &#8211; wyjąkałam niepewnie, patrząc na poczynania Karoliny, która zaczęła już napełniać wannę wodą.<br />
- No pewnie, mamy pełno płynów do kąpieli i musimy je wykorzystać &#8211; odparła Patrycja. &#8211; Jaki chcesz, z brzoskwinią, z mlekiem kokosowym czy wiosenną świeżość? &#8211; zwróciła się do Karoliny.<br />
- Wiosenną świeżość, oczywiście &#8211; zachichotała Karolina, biorąc od Patrycji niewielką buteleczkę. Wlała całą jej zawartość do wanny i zamieszała ręką, robiąc pianę. Po czym zaczęła się rozbierać.<br />
- Pati, wejdziesz ze mną? &#8211; zapytała.<br />
- Jasne &#8211; Patrycja również przystąpiła do ściągania ubrań. Byłam zaskoczona, bo spodziewałam się różnych rzeczy, ale nie wspólnych kąpieli; wszystko wskazywało na to, że znajdę się w wannie razem z Wiolettą. Pomyślałam sobie, że jakoś to będzie, tylko że nie mam ze sobą kostiumu kąpielowego&#8230; i w tym momencie zobaczyłam coś, co zaszokowało mnie do reszty: Karolina bez żadnego skrępowania zdjęła biustonosz, ściągnęła majteczki i naga wskoczyła do wanny. Za chwilę w jej ślady poszła Patrycja. Przestraszyłam się, bo byłam pewna, że nie będę potrafiła tak swobodnie rozebrać się przy dziewczynach i zaczęłam się zastanawiać, co zrobię, gdy przyjdzie moja kolej. Spojrzałam na Wiolę, ale ona zajęta była przeglądaniem kolekcji buteleczek na blacie; całe szczęście, bo musiałam być czerwona jak burak.<br />
- Laski, a może chcecie kryształki z solą morską &#8211; Wiola znalazła jakiś przezroczysty pojemnik, zbliżyła się do wanny i z rozmachem wsypała zawartość do wody, obsypując też Karolinę i Patrycję. Dziewczyny złapały Wiolę za ręce i z piskiem ochlapały ją wodą; gdy Wiolka odskoczyła, zobaczyłam, że całą bluzkę ma z przodu mokrą.<br />
- O kurczę &#8211; zaklęła, i zanim zdążyłam coś powiedzieć, jednym ruchem ściągnęła bluzkę, po czym powiesiła ją na wieszaku na ręczniki. Pod spodem miała granatowy, sportowy stanik. Spojrzała na mnie i zachichotała, po czym popatrzyła na dziewczyny w wannie. &#8211;  Zobacz, co one wyprawiają &#8211; powiedziała.<br />
Widziałam już wcześniej, że Patrycja myła Karolinie plecy, i uznałam to za niewinną koleżeńską przysługę, ale to, co robiła Patrycja teraz, wykraczało według mnie poza te ramy: namydlona i ociekająca pianą Karolina klęczała w wannie z uniesionymi ramionami, a Patrycja, uklęknąwszy za nią, myła jej piersi, masując je energicznie.<br />
- One tak zawsze &#8211; zaśmiała się Wioletta. &#8211; Pati, przestań ją tak miętosić! &#8211; zawołała.<br />
- A co, zazdrościsz? &#8211; zaśmiała się Patrycja i dla podkreślenia swoich słów jeszcze mocniej ścisnęła piersi Karoliny, która najwyraźniej wcale nie miała nic przeciwko temu.<br />
- A skąd, chyba ty zazdrościsz, ja tam mam wszystko na miejscu &#8211; Wiola na moment uniosła dłońmi swoje piersi opięte stanikiem. Faktycznie, Patrycja miała najmniejszy biust z całej trójki, zaś Karolina największy. Z zadowoleniem stwierdziłam, że jestem tylko trochę gorzej obdarzona niż Karolina, nawet biust Wioli był nieco mniejszy od mojego.<br />
- Wiolka, lepiej zobacz czy nie ma tam żelu pod prysznic w takiej różowej butelce? &#8211; zmieniła temat Patrycja. Po chwili Wiola znalazła butelkę z żelem i rzuciła go dziewczynom. Znalazła także dwa inne żele i pokazała je Patrycji.<br />
- Wiem, musimy zużyć je wszystkie &#8211; Patrycja właśnie wylewała cały żel z różowej butelki na ramiona i dekolt Karoliny; gęsty płyn spływał jej po piersiach i plecach, zamieniając się stopniowo w pianę. Karolina, stojąc w wannie, starannie rozprowadzała mydło po swoim ciele, a Patrycja jej w tym ochoczo pomagała, aż w końcu Karola od kolan w górę cała pokryta była mydlaną pianą. Nigdy czegoś takiego jeszcze nie widziałam, i zastanawiałam się, czy ja też zostanę tak gruntownie namydlona.<br />
- No dobra, to teraz mnie opłucz &#8211; zażądała po chwili Karolina, unosząc ramiona w górę. Patrycja chwyciła prysznic, nastawiła dość silny strumień wody i zaczęła spłukiwać całe mydło z ciała Karoliny.<br />
- Wiolka, dawaj szampon &#8211; zawołała po chwili, a gdy Wioletta podała jej żądany kosmetyk, przystąpiła do mycia Karolinie włosów. Potem jeszcze w rewanżu Karolina umyła włosy Patrycji i obie wyszły z wanny, ociekając wodą.<br />
Wioletta podała im ręczniki, a gdy dziewczyny osuszały się, wypuściła wodę z wanny, prysznicem spłukała pozostałości mydła i piany i zaczęła napuszczać świeżej wody.<br />
- No, Monia, rozbieraj się, nasza kolej &#8211; zawołała, wlewając do wanny zawartość kolejnej buteleczki z płynem do kąpieli, sądząc po zapachu była to brzoskwinia. Cóż  mogłam zrobić? Skoro już się tu znalazłam i formalnie brałam udział w party dziewczyn, nie miałam innego wyjścia, niż zachowywać się tak samo, jak one. Zresztą, gdy widziałam jak swobodnie czują się Patrycja i Karolina, paradując nago po łazience i zupełnie się nie przejmując moją obecnością, stwierdziłam, że nie ma sensu się krępować i prezentować jakieś zahamowania. Ściągnęłam bluzkę, dżinsy i skarpetki, rozpięłam stanik i zdjęłam go, a na koniec pozbyłam się majteczek. Wioletta też już zrzucała ubranie, i za moment, rozebrana, wskoczyła do wanny. Weszłam za nią powoli, bo woda była bardzo gorąca. Zanurzyłyśmy się po szyje w wodzie i pianie; wanna była na tyle długa i głęboka, że z lekko ugiętymi nogami mogłyśmy w niej leżeć.<br />
- Uwielbiam leżeć w wannie &#8211; westchnęła Wioletta. &#8211; A ty masz w domu wannę? &#8211; zapytała.<br />
- Mam &#8211; potwierdziłam.<br />
- To fajnie, ja nie mam, dlatego zawsze jak jestem u Patrycji to włażę do wanny &#8211; zwierzyła się.<br />
- Hej, laski, nie lenić się tylko się myjcie! &#8211; Patrycja podeszła i postawiła na brzegu wanny dwie butelki z żelem pod prysznic. &#8211; Macie zużyć to wszystko &#8211; dodała i wróciła do Karoliny, która stojąc przed lustrem, metodycznie smarowała swoje ciało jakimś balsamem, lejąc go prosto na siebie z dużej butelki. Zobaczyłam, że Patrycja stanęła za Karoliną i zaczęła jej pomagać w smarowaniu, szczególną uwagę poświęcając piersiom swojej koleżanki, co doskonale było widać w lustrze.<br />
- No chodź, umyjesz mnie &#8211; Wiola uklęknęła w wannie, odwracając się do mnie plecami. Również zmieniłam pozycję i klęcząc za plecami Wioli, wylałam na jej ramiona prawie pół butelki płynu. Zaczęłam rozprowadzać żel po ciele Wiolki, po jej ramionach i plecach; Wiola dziwnie się kręciła, w końcu wzięła mnie za ręce i nakierowała je na swój biust. Było mi strasznie głupio, bo nigdy jeszcze nie dotykałam piersi innej dziewczyny, a tu nie dość że to robiłam, to jeszcze siedziałam z tą dziewczyną naga w wannie. Piersi Wioli były sprężyste i ich dotykanie wzbudziło we mnie dziwne uczucie podniecenia. Wiolce chyba też się spodobało, jak jeździłam rękami po jej śliskim od żelu biuście, bo zaczęła mruczeć z zadowoleniem. Uniosła ramiona, pozwalając żebym umyła ją pod pachami, a potem wzięła ode mnie butelkę z żelem.<br />
- Odwróć się, najpierw ja cię umyję, a potem dokończysz mnie myć, dobrze? &#8211; szepnęła. Pokiwałam głową i odwróciłam się plecami do Wioli. Domyślałam się, że chce mi pokazać, co powinnam robić, i rzeczywiście, Wiolka zaczęła od namydlenia moich ramion, pleców i piersi.<br />
- Podnieś ręce &#8211; nakazała i przez kilka minut masowała mój pokryty pianą biust, a potem wzięła do ręki gąbkę i nasączyła ją żelem. Starannie myła mi ramiona, szyję i pachy, było to nawet emocjonujące i całkiem przyjemne. Dłonie Wiolki dotykały mnie dokładnie w ten sposób, w jaki sama bym się dotykała i czułam, że robi to z prawdziwym zaangażowaniem.<br />
- Wstań &#8211; szepnęła Wiola po chwili. Usłuchałam jej i poczułam za moment, że wylewa resztę żelu na moją pupę i uda. Namydlała przez chwilę moje pośladki oraz nogi, a potem zaczęła myć je gąbką. Jej dłonie próbowały wślizgnąć się pomiędzy moje złączone uda, więc rozchyliłam je lekko. Wioletta ominęła jednak moje intymne okolice, dokończyła mycia moich nóg i znów poleciła, abym się odwróciła i usiadła w wannie. Zrobiłam to, zerkając jednocześnie w stronę Patrycji i Karoliny, które nadal smarowały się balsamami,  Karolina właśnie nacierała plecy i ramiona swojej przyjaciółki. Wioletta zaś kontynuowała swoje zabiegi, wzięła moją lewą nogę i oparła na swoim kolanie, po czym wylała na moją stopę trochę żelu i dokładnie wymyła ją gąbką, po czym to samo zrobiła z moją drugą stopą. Myślałam, że to już koniec, ale Wiolka znowu kazała mi wstać, a sama wzięła do ręki inną buteleczkę. Zobaczyłam, że jest to żel do higieny intymnej i myślałam, że się spalę ze wstydu, gdy Wioletta delikatnie, ale stanowczo wzięła mnie za nogę i postawiła moją stopę na krawędzi wanny, po czym wycisnęła na dłoń sporą ilość żelu i bezceremonialnie zaczęła myć mnie między nogami. Czułam się odarta z prywatności i wyeksponowana, ale jednocześnie niesamowicie podniecał mnie fakt, że inna dziewczyna dotyka mnie w tak intymnych miejscach. Dłoń Wioletty umiejętnie masowała moją myszkę, jej palce delikatnie wślizgiwały się do środka, ale dzięki dużej ilości żelu nie czułam żadnego dyskomfortu. Spojrzałam na Patrycję i Karolinę, żeby zobaczyć, czy nas obserwują, i doznałam kolejnego szoku: Karola stała za swoją koleżanką, jedną dłonią masowała jej lewą pierś, a drugą trzymała między jej lekko rozchylonymi nogami i poruszała nią rytmicznie, najwyraźniej dostarczając Patrycji sporo przyjemności, co mogłam stwierdzić po jej rozanielonym wyrazie twarzy. Gdy Patrycja zorientowała się, że się na nie patrzę, odchyliła głowę do tyłu i namiętnie pocałowała Karolinę w usta! Ten widok, nasza nagość, gorąca atmosfera w łazience, a przede wszystkim dłoń Wioletty, wciąż pieszcząca moje najczulsze zakamarki spowodowały, że po moim ciele zaczęła rozlewać się gorąca fala emocji i rozkoszy. Chyba jęknęłam cichutko, błagając w duchu Wiolettę, aby nie kończyła &#8220;mycia&#8221; mojej myszki, ale na szczęście Wiola widziała, co się ze mną dzieje i nie przerywała pieszczot. Jak urzeczona patrzyłam cały czas na Patrycję, która w pewnym momencie wstrzymała oddech, a po chwili wydała z siebie długie, rozkoszne westchnięcie. Zrozumiałam, że Karolina doprowadziła ją swoimi pieszczotami do orgazmu, i podziałało to mną tak bardzo, że sama przestałam oddychać, a po chwili było już po wszystkim, westchnęłam cicho, a Wiola wyjęła dłoń spomiędzy moich nóg. Musiałam usiąść w wannie, taka byłam zemocjonowana; Wiola patrzyła na mnie z uśmiechem i satysfakcją. Zupełnie nie wiedziałam, co powiedzieć, gapiłam się tylko na Wiolkę i dziewczyny, które objęte, znów się całowały.<br />
- Podobało się? &#8211; zapytała Wiolka. Pokiwałam głową.<br />
- Pierwszy raz przeżyłam coś takiego &#8211; wyjąkałam. &#8211; Ale było fajnie &#8211; dodałam i w przypływie śmiałości przysunęłam się do Wioli i pocałowałam ją w usta. Jej wargi były miękkie i chętne, całowałam ją agresywnie, chcąc pokazać, że doceniam jej niedawne wysiłki. Wiolka nie pozostała  bierna, jej języczek tańczył w moich ustach, delikatnie pieszcząc od wewnątrz moje wargi.<br />
- Hej, dziewczyny, skończyłyście się myć? &#8211; głos Karoliny wyrwał nas z rozkoszy pocałunku. Wioletta uśmiechnęła się i wręczyła mi gąbkę oraz butelkę z żelem do mycia.<br />
- Jeszcze chwila! &#8211; odkrzyknęła, podsuwając mi do mycia lewą stopę. Starając się robić wszystko tak jak ona, umyłam dokładnie jej obie stopy, a gdy Wiola wstała, zajęłam się jej udami i resztą ciała. Zdecydowana naśladować ją we wszystkim, wzięłam do ręki żel do higieny intymnej i wylałam sporą ilość na dłoń; Wiola domyślnie uniosła nogę i postawiła stopę na brzegu wanny, dając mi dostęp do swoich intymnych miejsc. Namydliłam obficie jej krocze i delikatnie masowałam  jej różowe zakamarki, ostrożnie wsuwając palce do środka. Na szczęście wiedziałam jak to robić, aby nie sprawić jej bólu; sama czasem bawiłam się swoją myszką i starałam się pieścić Wiolkę w ten sam sposób. Chyba sprawiało jej to przyjemność, bo wzdychała cichutko, jednak po chwili wręczyła mi prysznic, przerywając moje zabiegi.<br />
- Spłucz mnie teraz &#8211; powiedziała. Musiałam mieć zawiedzioną minę, bo dodała: &#8211;  Jak wyjdziemy, to dokończymy, dobrze?<br />
- No dobrze &#8211; zgodziłam się, opłukując z piany krocze i uda Wiolki. Wstałyśmy i wypuściwszy wodę z wanny, spłukałyśmy z siebie nawzajem resztki mydła, a Patrycja i Karolina podały nam grube, puchate ręczniki. Gdy osuszyłyśmy swoje ciała, Wioletta odwiesiła ręcznik na wieszak, więc poszłam za jej przykładem, starając się nie przejmować swoją nagością.<br />
- Gdzie macie ten balsam? &#8211; zapytała Wiolka.<br />
- Skończył się, ale macie drugi &#8211; Patrycja podała Wioli butelkę z niebieską zakrętką. Wiolka wzięła butelkę, podeszła do szafki nad umywalką i coś z niej zabrała. Rozejrzała się po łazience, zdjęła z wieszaka swój ręcznik i złożywszy go kilkakrotnie, położyła go na podeście przy wannie i usiadła na nim.<br />
- Chodź, Monika, nasmarujesz mnie &#8211; poprosiła. Wzięłam swój ręcznik, żeby mieć na czym siedzieć, i usadowiłam się obok Wioletty. Wzięłam od niej balsam i polałam białym płynem jej ramiona i szyję, po czym zaczęłam nacierać jej ciało. Spoglądałam przy tym na Patrycję i Karolinę, ciekawa co będą teraz robić; Karolina usiadła na blacie, a Patrycja, siedząc na krzesełku, smarowała jej stopy jakimś kremem. Skoncentrowałam się na Wioletcie, wysmarowałam balsamem jej ręce, szyję i plecy, a gdy uniosła ramiona, natarłam ją pod pachami. Zaaplikowałam sporą ilość balsamu na jej biust i wmasowywałam go okrężnymi ruchami dłoni. Wyczuwałam pod palcami, jak w toku moich zabiegów Wiolce sztywnieją sutki, i bardzo mnie podniecił fakt, że mój masaż sprawia jej taką przyjemność.<br />
- Bardzo lubię jak mnie tak masujesz &#8211; odezwała się Wiolka, jakby na potwierdzenie moich myśli. Potraktowałam jej słowa jako zachętę, i jeszcze raz polałam jej piersi odrobiną balsamu, aby sprawić jej jeszcze więcej przyjemności.<br />
- Wystarczy, teraz nóżki &#8211; poprosiła Wiola po chwili; wmasowałam jeszcze trochę balsamu w jej brzuch i uklęknęłam na ręczniku położonym na podłodze, aby zająć się nogami Wioletty. Zaczęłam od stóp, natarłam je starannie balsamem, a potem przesuwałam swoje dłonie coraz wyżej, smarując nogi i uda Wiolki. Gdy doszłam do jej krocza i chciałam polać jej łono balsamem, Wiola powstrzymała mnie.<br />
- Weź to &#8211; podała mi małą tubkę, którą wzięła z szafki. Myślałam, że to jakiś krem; był to żel nawilżający. Drżącymi rękami otworzyłam tubkę i wycisnęłam trochę przezroczystego żelu na palce. Wiolka rozłożyła nogi i odchyliła się do tyłu, dając mi wygodny dostęp do swojej myszki.<br />
- Śmiało, nie bój się &#8211; wyszeptała. Klęcząc między jej nogami, zaczęłam nakładać żel na jej wyeksponowane krocze, masowałam płatki jej różyczki i delikatną skórę wokół muszelki. Wiola mruczała rozkosznie, z czego wnosiłam, że jestem na dobrej drodze. Przypomniałam sobie o swoich eksperymentach z pieszczotami własnego ciała i postanowiłam skorzystać ze swoich doświadczeń; masowałam jej muszelkę i jednocześnie powoli wsuwałam  dobrze zwilżone żelem palce w jej szparkę, żeby dosięgnąć tych najczulszych punktów na przodzie pochwy. Z satysfakcją patrzyłam, jak Wiola rozkoszuje się moim dotykiem, jej westchnienia i ciche jęki były dla mnie najlepszą nagrodą za moje starania. Gdy dochodziła, wsunęłam w nią palce jeszcze głębiej i poruszałam nimi rytmicznie jeszcze chwilę po tym, jak doszła, przedłużając jej rozkosz. W końcu przestałam i wyjęłam palce z jej pochwy, a ona objęła mnie, oddychając głośno.<br />
- Och, Monisiu, to było świetne &#8211; wyszeptała, głaszcząc moje włosy i całując mnie po twarzy.<br />
- Podobało się? &#8211; zachichotałam.<br />
- No pewnie, Moniu, było cudownie &#8211; Wiolka jeszcze nie mogła dojść do siebie. &#8211; Daj mi chwilkę, zaraz cię nasmaruję balsamem &#8211; dodała. Znów wymieniłyśmy długi, wilgotny pocałunek, po czym Wiolka wstała i zamieniłyśmy się miejscami.<br />
- Jak tam, dziewczyny, dobrze się bawicie? &#8211; Patrycja przerwała swoje zajęcie, którym było malowanie Karolinie paznokci u stóp, i popatrzyła na nas.<br />
- Super, mówię wam co ta Monika ze mną wyprawiała! Zrobiła mi taką palcówkę, że ledwo żyję &#8211; zaśmiała się Wiolka.<br />
- Serio? To ja też tak chcę &#8211; zawołała Karolina. Uświadomiłam sobie, że ze swojego miejsca musiała doskonale widzieć co robiłam z Wiolettą.<br />
- Chwila, muszę ją jeszcze nasmarować balsamem, bo się jej skóra wysuszy po tej ilości mydła &#8211; zaoponowała Wiola.<br />
- No właśnie, a tobie muszą wyschnąć pazurki, więc siedź spokojnie &#8211; dodała Patrycja. &#8211; Możesz przez ten czas posmarować mi stopy.<br />
- Niech ci będzie &#8211; Karolina rozsunęła nogi, żeby Patrycja mogła położyć stopy na blacie, i zaczęła nacierać je kremem. Wiolka tymczasem smarowała moje ciało balsamem, równie starannie jak ja to robiłam przed chwilą. Moje podniecenie nie ustępowało: to co się działo, dotykające mnie wszędzie dłonie Wioli, a przede wszystkim świadomość, że najprawdopodobniej czeka mnie bliskie spotkanie z intymnymi miejscami Karoliny, wywoływały u mnie gorące emocje. Moje sutki sztywniały, gdy Wiolka drażniła je palcami, masując mi biust, ale już nie wstydziłam się tej reakcji, wiedząc, że Wioli sprawia ona przyjemność. Byłam tak naładowana, że gdy Wiolka skończyła nacierać moje stopy, sama zawołałam Karolinę, żeby usiadła na podeście. Podeszła, kołysząc piersiami, i usiadła z rozłożonymi nogami; widać było, że jest mocno rozgrzana, jej ciało pachniało kremem i podnieceniem. Nałożyłam na palec odrobinę żelu i dotknęłam jej myszki, przez kilka chwil masowałam ją na zewnątrz, a potem delikatnie rozsunęłam jej płatki i zagłębiłam palec w środku. Szparka Karoliny była nieco większa niż Wiolki, i znacznie bardziej wilgotna, widocznie gorąca, przesycona erotyzmem atmosfera już wcześniej rozpaliła zmysły Karoliny. Była w środku tak śliska, że nie potrzebowałam więcej żelu, więc masowałam ją ostrożnie wsuwając i wysuwając palec. Drugą ręką zaczęłam drażnić jej muszelkę, pieszcząc ją rytmicznymi ruchami palców. Karolina całkowicie poddawała się moim pieszczotom, siedząc  z półprzymkniętymi powiekami i oddychając głośno przez otwarte usta. Co jakiś czas mruczała z zadowoleniem. Wiolka i Patrycja zaś siedziały obok, Patrycja smarowała kremem stopy Wiolki, ale obie co chwila zerkały w naszą stronę. Pracowałam więc nad Karoliną jak potrafiłam najlepiej, wywołując u niej coraz głośniejsze jęki rozkoszy, i wreszcie moje wysiłki dały efekt, Karolina szczytując westchnęła głośno i odprężyła się.<br />
- Och, Monisiu, jesteś niesamowita &#8211; wyszeptała po chwili i pocałowała mnie. &#8211;  Gdybyśmy wiedziały, że potrafisz takie rzeczy, to byśmy cię wcześniej zaprosiły na naszą imprezkę &#8211; dodała.<br />
- Chyba już to kiedyś robiłaś, nie? &#8211; spytała Wioletta.<br />
- Nie, właściwie nie &#8211; odparłam &#8211; chyba że sama, wiecie co mam na myśli &#8211; zachichotałam.<br />
- No tak, to chyba często to robisz &#8211; stwierdziła Karolina.<br />
- Różnie, to zależy &#8211; powiedziałam. &#8211;  A tak w ogóle, to zawsze się tak bawicie, jak się spotykacie?<br />
- Przeważnie tak &#8211; zachichotała Patrycja. &#8211; No wiesz, kiedyś zapraszałam dziewczyny, żeby sobie wypróbowały kosmetyki, no i rozumiesz: jak miałam sporo płynu do kąpieli to trzeba go było wykorzystać, się zaczęło mycie się nawzajem i tak dalej. Właściwie to Wiolka zaczęła.<br />
- Ja? No coś ty! &#8211; oburzyła się Wiola. &#8211; To ty kiedyś kazałaś nam się rozbierać i kąpać z tobą.<br />
- Ale myślałam, że będziemy się kąpać w kostiumach, przecież miałyście je wtedy ze sobą, a ty się rozebrałaś do naga! I jeszcze chciałaś, żeby cię myć, dobrze pamiętam.<br />
- Bo nie lubię się kąpać w kostiumie &#8211; odparła Wiolka &#8211; a co do mycia, to ja tylko chciałam, żeby mi ktoś umył plecy, a to ty z Karolą zaczęłyście się macać po cyckach&#8230;<br />
- Chyba śnisz! &#8211; oburzyła się z kolei Karolina. &#8211; Ja pamiętam, że to ty koniecznie chciałaś mi smarować piersi kremem.<br />
- To było później &#8211; zaprotestowała Wiola &#8211; a zresztą, co za różnica? Źle ci było?<br />
- Nie no, dobrze było, nawet bardzo &#8211; zaśmiała się Karolina.<br />
- No właśnie, bo ty masz dobre cycki do macania &#8211; Wiola zerwała się i złapała Karolinę za piersi, ściskając je energicznie. Zaczęły się przepychać, aż w końcu ze śmiechem przewróciły się na podłogę i natychmiast się zerwały, bo kafelki były zimne.<br />
- Dziewczyny, uspokójcie się &#8211; strofowała Patrycja. Wiola i Karolina usiadły grzecznie na krzesełkach.<br />
- A czemu właśnie mnie zaprosiłyście? &#8211; chciałam jeszcze wiedzieć.<br />
- No wiesz, jak byłyśmy w trójkę to zawsze jedna była poszkodowana, bo nie miała co robić, no i postanowiłyśmy, że znajdziemy jeszcze jedną laskę &#8211; wyjaśniła Patrycja. &#8211; Wybrałyśmy ciebie, bo uważamy że jesteś najzgrabniejsza w klasie &#8211; uśmiechnęła się.<br />
- O, to miło &#8211; powiedziałam. &#8211; A mogę jeszcze o coś spytać?<br />
- No pewnie &#8211; dziewczyny pokiwały głowami.<br />
- No wiecie&#8230; a czy&#8230; &#8211; trochę się zawstydziłam swoją dociekliwością &#8211; czy robiłyście to ustami, znaczy wiecie&#8230;<br />
- Chodzi ci o minetkę? &#8211; bezwstydnie sprecyzowała Patrycja.<br />
- No, tak &#8211; wyjąkałam.<br />
- Hm, prawdę mówiąc to próbowałyśmy parę razy, ale chyba nie robimy tego zbyt dobrze &#8211; przyznała Karolina.<br />
- Oj Karola, nie bądź taka skromna, jak mnie ostatnio lizałaś, to było mi bardzo fajnie &#8211; stwierdziła Wiola.<br />
- No tak, ale nie doszłaś w ten sposób, musiałam dokończyć cię ręką. A co, Monia, chcesz minetkę?<br />
- Nie, tak tylko pytam &#8211; zawstydziłam się.<br />
- No nie wstydź się, jak chcesz to ja ci zrobię &#8211; zaoferowała się Karolina, wstając z krzesełka i podchodząc do mnie. &#8211; Chodź, pójdziemy do pokoju, będzie nam wygodniej &#8211; dodała, biorąc mnie za rękę. Przeraziłam się, gdy Karolina otworzyła drzwi od łazienki, ale na szczęście dom był pusty i nikt nie mógł nas zobaczyć, gdy przebiegałyśmy do pokoju Patrycji.<br />
- Połóż się &#8211; Karolina delikatnie popchnęła mnie na tapczan, a sama uklęknęła na dywanie pomiędzy moimi udami. Ułożyłam się wygodnie i rozchyliłam nogi, byłam tak podniecona, że nie czułam już wstydu ani skrępowania. Karolina uśmiechnęła się, po czym powoli pochyliła głowę i delikatnie pocałowała mnie prosto w szparkę. Gorąco rozlało się po moim ciele, gdy usta i język Karoliny zaczęły pieścić moje najczulsze miejsca, czułam że robię się coraz bardziej wilgotna, ale Karolinie to nie przeszkadzało, zapamiętale lizała moją muszelkę, aż rozkosz stała się dominującym w moim ciele odczuciem. Przymknęłam oczy, a po chwili poczułam, że palce Karoliny wślizgują się do mojej pochwy. Pieściła mnie przez chwilę jednocześnie językiem i palcami, ale to wystarczyło, żebym doszła do orgazmu. Leżałam potem bezwładnie, a zadowolona z siebie Karolina obcałowywała mnie po brzuchu i nogach.<br />
- Fajnie było? &#8211; zapytała.<br />
- Super &#8211; potwierdziłam.<br />
- No to fajnie, następnym razem ty mi zrobisz minetkę &#8211; stwierdziła Karolina. Wróciłyśmy do łazienki, gdzie zastałyśmy Patrycję i Wiolkę zaangażowane w intensywne wzajemne pieszczoty, tak intensywne, że obie jęczały z rozkoszy. Usiadłyśmy na krzesełkach i obserwowałyśmy ich wysiłki, aż wreszcie dziewczyny doprowadziły się nawzajem do orgazmu i zaczęły się namiętnie całować.<br />
- No, fajna imprezka, co nie? &#8211; podsumowała Wioletta. Nie mogłam się z nią nie zgodzić, chociaż z początku byłam zaszokowana, to muszę przyznać, że zabawy dziewczyn spodobały mi się niezmiernie.<br />
- To co, Monika, przyjdziesz następnym razem? &#8211; spytała Patrycja.<br />
- Bardzo chętnie, o ile mnie zaprosicie &#8211; zaśmiałam się.<br />
- No pewnie, już cię zapraszamy &#8211; powiedziała Patrycja. Dziewczyny zaczęły się ubierać, więc i ja odszukałam swoje ubranie i wciągnęłam je na siebie. Gdy byłyśmy już ubrane, pożegnałyśmy się z Patrycją i wyszłyśmy.<br />
Już następnego dnia w szkole Patrycja zawołała mnie i przekazała wiadomość, że spotykamy się w najbliższą sobotę. Nie mogę się doczekać, a może też to opiszę?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/cosmetic-party/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pierwszy raz&#8230; z Majką&#8230;</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/pierwszy-raz-z-majka/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/pierwszy-raz-z-majka/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 12:37:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=181</guid>
		<description><![CDATA[Z Majką znam się od trzech lat – czyli od pierwszej klasy gimnazjum. Na początku nie zwracałem na nią uwagi – w moich oczach była zwykłą, przeciętną gimnazjalistką. Z czasem jednak piękniała – a może to ja zacząłem uważać ją za ideał? Sam nie jestem zbyt piękny, może dlatego ona naszą znajomość uważała (a przynajmniej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z Majką znam się od trzech lat – czyli od pierwszej klasy gimnazjum. Na początku nie zwracałem na nią uwagi – w moich oczach była zwykłą, przeciętną gimnazjalistką. Z czasem jednak piękniała – a może to ja zacząłem uważać ją za ideał? Sam nie jestem zbyt piękny, może dlatego ona naszą znajomość uważała (a przynajmniej ja tak myślałem) za czysto koleżeńską. Czasem co prawda widziałem, jak na mnie spogląda – uznawałem to jednak za jakiś zbieg okoliczności.<br />
Wszystko zmieniło się w pewien mroźny dzień – prawie dokładnie trzy miesiące temu. Wstałem – jak to w środy – kilka minut przed siódmą. Później poranna toaleta, śniadanie, sprawdzenie jakiś informacji w Internecie i do szkoły. Ten dzień był dla mnie dość szczególny – na polskim przewidziany był bowiem sprawdzian z lektury, który w dużej mierze decydował o ocenie na semestr. Test miał odbyć się na czwartej lekcji. Gdy „przyszło co do czego”, nasza polonistka zadecydowała, że, aby zapobiec ściąganiu – rozsadzi nas według własnego mniemania. I traf chciał, że ja usiadłem obok&#8230; Majki! Sprawdzian okazał się (przynajmniej dla mnie) banalny.<br />
Moja towarzyszka z ławki miała jednak z nim pewne kłopoty (pomimo tego, że jest jedną z najlepszych uczennic w klasie), dlatego też poprosiła mnie o pomoc. „Razem” udało nam się rozwikłać problemy, a na przerwie Majka powiedziała mi magiczne słowo – „Dziękuję”. Po sprawdzianie była już tylko jedna lekcja – biologia. Po dzwonku sala błyskawicznie opustoszała – wszyscy poszli do szatni, a chwilę później na dwór. Gdy już miałem wracać do domu, zaczepiła mnie Majka.<span id="more-181"></span><br />
- Słuchaj, czy mógłbyś mnie odprowadzić do domu? Mam do Ciebie pewną sprawę – powiedziała.<br />
- Oczywiście, nie ma problemu – odparłem.<br />
Po 15 minutach, gdy doszliśmy, w miłej atmosferze, do jej domu, chciałem się pożegnać.<br />
- No, to ja już będę leciał.<br />
- Poczekaj, może wstąpisz na herbatę? Na dworze taki mróz, chociaż się rozgrzejesz – szczególnie zaakcentowała to ostatnie słowo – dopiero później się dowiedziałem dlaczego.<br />
- Okej, to chodźmy.<br />
Okazało się, że w domu nikogo nie było – Majka była jedynaczką, a rodzice akurat byli w pracy.<br />
- Wrócą pewnie koło północy – jak zwykle – powiedziała trochę smutno<br />
- Hehe, no to chata wolna – zażartowałem<br />
Uśmiechnęła się.<br />
- To jak, rozbierz się, a ja zrobię Ci herbaty – zaproponowała.<br />
Usiadłem i czekałem. Po 5 minutach przyszła, przynosząc mi herbatę – jeszcze gorąca – odłożę na biurko, później wypijemy – stwierdziła i usiadła obok mnie, obejmując.<br />
- Co robisz? – spytałem.<br />
- Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć&#8230; Bardzo mi się podobasz!<br />
- Ekhh&#8230; – nie wiedziałem co powiedzieć – Majka! Ja ciebie też! Jesteś przepiękna!<br />
Zaczęliśmy się całować. Trwało to – przynajmniej dla mnie – w nieskończoność. Gdy jednak dobiegło to końca, Majka zaczęła mnie rozbierać. Najpierw pozbyłem się bluzy, później koszulki i spodni. Zostałem w samych majtkach.<br />
- Teraz twoja kolej – powiedziała.<br />
Zrzuciłem z niej sweter, T-shirt i jeansy. Została w samym staniku i stringach. Spojrzałem na biustonosz i spytałem:<br />
- Nie wiem czy mogę&#8230;<br />
- Oczywiście – przecież ma być po równo.<br />
Zdjąłem stanik i mnie&#8230; zamurowało. Duże, chociaż nie ogromne – i bardzo dobrze – piersi, równiutko przylegające do siebie – po prostu coś cudownego. Myślałem, że nie wytrzymam.<br />
- No cóż, trzeba się tobą zająć – rzekła Majka.<br />
Zrzuciła ze mnie majtki i zaczęła bawić się moim – stojącym już na baczność – „ptaszkiem”.<br />
- Czy możesz&#8230; – zacząłem<br />
- Zrobić ci loda? – spytała – No pewnie.<br />
Wystarczyło kilka pociągnięć i eksplodowałem. Takiej dawki nasienia jeszcze nigdy z siebie nie uwolniłem. Majka trochę połknęła, większość jednak spłynęło na jej brzuch.<br />
- Uważaj bo ubrudzisz sobie majteczki! – sprytnie powiedziałem, po chwili zdejmując je z mojej kochanki.<br />
To co widziałem było wprost cudowne. Piękna <a href="http://mojacipka.pl">cipka</a> bez najmniejszych śladów włosów – taka, jakie najbardziej lubię. Szybko „wziąłem się do roboty”. Złapałem Majkę za piersi, przez chwilę je pieszcząc. Mój mały szybko znów gotowy był do akcji. Szybko wszedłem do jej cipki, energicznie posuwając w górę i w dół. Kilka kropelek krwi poleciało na łóżko. Była dziewicą. To był jej pierwszy raz. Gdy już byliśmy blisko, spytałem:<br />
- Mogę w środku?<br />
- Możesz. Dzisiaj mam niepłodne dni.<br />
Ucieszyłem się. Szybko przeżyłem kolejny orgazm – tym razem kilka razy mocniejszy od poprzedniego. Pewnie dlatego, że razem ze mną szczytowała Majka. Razem jęczeliśmy w niebogłosy. Gdyby nie to, że mieszka w domu jednorodzinnym, pewnie zlecieliby się tutaj wszyscy sąsiedzi.<br />
Musiałem chwilę odsapnąć. Zadzwoniłem do rodziców, że „trochę się spóźnię”. Przy okazji wziąłem prysznic. Podobnie jak Majka. Mówiąc inaczej: wzięliśmy ten prysznic razem. Przy okazji cały czas pieszcząc się. Gdy skończyliśmy i ubrałem się, chciałem się pożegnać. Majka jednak wyprowadziła mnie z błędu.<br />
- Nie idź jeszcze. Jestem cholernie napalona.<br />
Rzuciła mi się na szyję. Nagusieńka, jaką ją Pan Bóg stworzył. Zaniosłem ją do pokoju, położyłem na łóżku. Sam się na niej położyłem. Zaczęliśmy się całować. Trwaliśmy tak przez dobre pół godziny.<br />
- To co, jeszcze raz? – spytałem.<br />
- No pewnie – odparła z niesamowitym przejęciem w głosie<br />
Zdjąłem koszulkę i spodnie. Później pozbyłem się majtek. Nie wszedłem w nią od razu. Najpierw postanowiłem poszukać innych miejsc dla mojego małego. Wsadziłem go między jej piersi. Majce się to spodobało. Zaczęła ugniatać swoje piękne cycuszki. Szybko dostałem orgazmu.<br />
- Więcej nie dam rady. To już dzisiaj ostatni raz.<br />
- Trudno – powiedziała trochę zawiedziona – Ale ja nadal jestem gotowa.<br />
Szybko zabrałem się do „penetracji” jej łona. Nie robiłem tego jednak szybko, a powoli. Po to, aby ten dzień trwał jak najdłużej. Najpierw w ruch poszedł język. Odchyliłem jej wargi sromowe, pieściłem łechtaczkę. Gdy już miała dochodzić przerwałem. Powiedziałem, że muszę na chwilę do łazienki. Zasmuciła się. Jednak po chwili powiedziała:<br />
- Masz 5 minut – miało to zabrzmieć jak groźba – efektu jednak nie udało jej się uzyskać.<br />
Wróciłem, trochę na przekór, po ośmiu. Majka – już chyba trochę zdenerwowana założyła stanik i stringi. Szybko jednak pozbyłem się zbędnych rekwizytów. Rzuciłem ją na łózko. Zacząłem lizać jej piersi. Po chwili wróciłem do cipki. Była niesamowicie wilgotna – nie trudno się zresztą dziwić – po takich przygodach. Później w ruch poszły palce. Najpierw jeden, później drugi. W końcu dostała orgazmu. I to jak silnego. Trysnęła sokami prosto na mnie. Jęczała głośno, mało co nie popękały ściany.<br />
- No to ładnie. Teraz będziesz musiała mnie wyczyścić – powiedziałem.<br />
Nie trzeba było dużo czekać. Od razu zabrała się do lizania. Po niecałej minutce byłem czysty. Poczułem nowy przypływ sił. Złapałem ją za ręce i wszedłem w nią. Znów wystrzeliłem. Prościutko do niej. Leżeliśmy tak jeszcze przez chwilę, namiętnie się całując. Później trochę porozmawialiśmy, cały czas będąc nagimi. Gdy na zegarze wybiła dwudziesta, pożegnałem się z nią.<br />
- Majeczko, tego dnia nie zapomnę do końca życia. Kocham cię jak cholera – powiedziałem.<br />
- Ja też nie zapomnę. Kocham cię – odparła.<br />
Od tamtej pory jesteśmy razem. I wiem, że Majka jest „tą” osobą. Tą, z którą chcę przeżyć całe swoje życie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/pierwszy-raz-z-majka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wczasy z Anetką cz. 3</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/wczasy-z-anetka-cz-3/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/wczasy-z-anetka-cz-3/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 04 Nov 2009 12:37:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=179</guid>
		<description><![CDATA[Leżałam na łóżku wyczerpana, a bez satysfakcji. Michał, chłopak Anetki, po niewielu minutach doszedł, pozostawiając mnie z moja nabrzmiałą cipka. On sam po chwili wstał z łóżka, nałożył bokserki i bez słowa wyszedł z domku. Anetka spojrzała na mnie czule, najwidoczniej było jej przykro, ze Misiu mnie tak zostawił. Ale wszystko przede mną, powiedziała, i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Leżałam na łóżku wyczerpana, a bez satysfakcji. Michał, chłopak Anetki, po niewielu minutach doszedł, pozostawiając mnie z moja nabrzmiałą cipka. On sam po chwili wstał z łóżka, nałożył bokserki i bez słowa wyszedł z domku. Anetka spojrzała na mnie czule, najwidoczniej było jej przykro, ze Misiu mnie tak zostawił. Ale wszystko przede mną, powiedziała, i zaczęła tłumaczyć mi, o co chodzi. Dzisiejszej nocy mieli odwiedzić nas wszyscy chłopacy po kolei. My tworzyłyśmy tzw. stacyjki- ja z Anetka w domku, Majka w namiocie i Iwona w przyczepie. Omówili to już przed wyjazdem, stwierdzili, ze fajnie będzie czegoś takiego spróbować. Anetka opowiedziała Michałowi o naszej przygodzie na tarasie i wspólnie doszli do wniosku, ze jestem na tyle „otwarta”, żeby wziąć udział w zabawie. To miało być urozmaicenie- ja i Anetka jako dziewczyny do trójkąta. Nie uprzedzili mnie o tym, pytając, czy chce z nimi jechać- postanowili iść na żywioł już na miejscu&#8230;Udało im się.<br />
Pomyślałam, ze skoro już odważyłam się kochać z chłopakiem przyjaciółki na jej oczach, to nie mam nic więcej do stracenia&#8230;Postanowiłam przyjąć i rozkoszować się tym, co przyniesie ta noc.<br />
Leżałyśmy wiec we dwie na łóżku. Byłam ciekawa, czy Anetka nie jest zazdrosna o Michała. Opowiedziałam jej o tym, co widziałam poprzedniej nocy przed dyskoteka- Iwonke robiącą loda Michałowi. Anetka tylko zaśmiała się i opowiedziała, jak godzinę wcześniej uprawiała namiętny <a href="http://sex.gix.pl"><strong>sex</strong></a> w ubikacji- z Arturem&#8230;Tak wiec sumienie nikogo w tej grupie nie gryzło&#8230;Anetka miała tylko obawy o Łukasza, który pierwszy raz był z nimi na takim urlopie i bywał o swoja Majkę zazdrosny. <span id="more-179"></span><br />
Nasza rozmowę przerwało wejście Artura. Widząc nas na łóżku- mnie nagą, Anetke z nagim biustem wychylającym się znad obcisłej koszulki- uśmiechnął się i zapytał:<br />
- To która pierwsza?<br />
- Monisia jest rozgrzana do czerwoności, aż jej cipka kipi!- powiedziała ze śmiechem<br />
Anetka, gładząc mnie po udach. Miała racje; byłam napalona i pragnęłam, żeby mnie jak najszybciej i jak najmocniej zerznął. To były dokładnie moje myśli- miałam szesnaście lat i minimalne doświadczenie w <a href="http://sexstrony.pl"><strong>sex</strong></a>ie, ale w tym momencie wiedziałam, czego mi trzeba.<br />
- Zejdźcie z łóżka – poprosił Artur. Miał na sobie tylko slipki. Był świetnie zbudowany- szczupły, umięśniony, wysoki&#8230;a w jego kroczu wyróżniał się wypukły kształt&#8230;<br />
Położył się na łóżku, nie ściągnął nawet slipek, tylko wyłuskał z nich swoja męskość. Nałożył szybko gumkę i kazał mi usiąść na sobie okrakiem. Dosiadłam go, jego długi  wślizgnął się bez oporu do mojej szparki. Byłam na to gotowa, moja dziurka była mokra od soków, gdy tylko się na niego nadziałam, zaczęła się mimowolnie kurczyć. Artur chyba odczuwał te skurcze, bo z błogim uśmiechem odchylił głowę do tylu, łapiąc mnie przy tym za biodra. Zaczęłam go ujeżdżać, najpierw powoli, mając na uwadze to, jak szybko doszedł pod wpływem moich dzikich ruchów Michał. Chciałam się napawa jego obecnością we mnie; rozkoszować się każdym pchnięciem.<br />
Tymczasem Anetce najwyraźniej się nudziło, bo nie pytając Artura o zdanie, usiadła okrakiem na jego twarzy, przodem do mnie. Artur miał teraz nad sobą jej wargi sromowe. Anetka spojrzała na mnie porozumiewawczo:<br />
- I co, chyba nie żałujesz tego wyjazdu. Artur, nie możesz zajmować się tylko Monisia, pocałuj teraz moje usteczka, bo inaczej się obrażę!<br />
Artur posłusznie zaczął całować wargi sromowe Anetki. Słyszałam jak cmokał, traktował je jak prawdziwe usta, widziałam, jak jego język zagłębia się w jej różowym wnętrzu&#8230;jego broda była wilgotna od jej soków. Dłonie położył teraz na pupie Anety.<br />
Aneta patrzyła na mnie i postękując mówiła rożne świństewka, które w jej szesnastoletnich ustach brzmiały wyjątkowo nieprzyzwoicie. W końcu złapała brutalnie moje włosy w garść i przysunęła moja głowę do swoich wydętych <a href="http://mojecycki.eu">piersi</a>. Chętnie zajęłam się jej olbrzymimi, naprężonymi sutami. Zasysałam je i ciągnęłam ustami. Anetka jęczała coraz głośniej, ja tez osiągałam już wyżyny rozkoszy. Zaczęłyśmy się namiętnie całować, to nie były pocałunki, tylko dzikie orgie języków. Wreszcie odsunęłam się od jej ust, czując nadchodzący orgazm. Odchyliłam się do tylu i zaczęłam gwałtownie kręcić biodrami.<br />
Czy można opisać orgazm? Czy nie zabrzmi banalnie, ze czułam, jak odlatuję w kosmos, moje ciało było jednym wielkim mięśniem, który kurczył się i rozkurczał, fale gorąca przepływały od głowy do moich stop, na chwile straciłam świadomość rzeczywistości.<br />
To był pierwszy „prawdziwy” orgazm w moim życiu. Nie licząc masturbacji.<br />
Nie wiem kiedy doszedł Artur, w każdym razie gdy się ocknęłam, czułam, jak z mojego wnętrza wysuwa się sflaczały fiutek. Osunęłam się na bok i leżałam tak parę chwil zdyszana i zarumieniona. Anetka w tym czasie pozwalała Arturowi doprowadzić się do orgazmu- swoja droga chłopak jak na swoje 20 lat wiedział co zrobić z językiem&#8230;.po kilkunastu minutach usłyszałam jej zduszone jęki. Siedzieliśmy jeszcze trochę na łóżku, zartowalismy, Artur mówił, ze idzie za chwile do Majki, miał ochotę, żeby tym razem ktos jego zadowolil oralnie. Aneta zastanawiała się głośno, czego zażyczy sobie Łukasz.<br />
- Jeszcze z nim nie spalam, ciekawe co nasz Lukaszek wymyśli&#8230;<br />
CDN</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/wczasy-z-anetka-cz-3/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podleśna 9</title>
		<link>http://pornoblog.mojacipka.pl/podlesna-9/</link>
		<comments>http://pornoblog.mojacipka.pl/podlesna-9/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Oct 2009 13:18:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
				<category><![CDATA[Erotyczne opowiadania]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://pornoblog.mojacipka.pl/?p=173</guid>
		<description><![CDATA[Obecnie, poranek.
Powrót do domu, po długiej nieobecności, zawsze wywołuje wiele emocji. Moja trwała siedem lat. Jeszcze na studiach dostałem propozycję wyjazdu do Stanów na staż. Wielka szansa &#8211;  z której skwapliwie skorzystałem &#8211;  rozdzieliła mnie z rodziną na taki właśnie czas. Od jakiegoś czasu jednak czułem potrzebę powrotu do Polski i rodziny. Przyleciałem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Obecnie, poranek.<br />
Powrót do domu, po długiej nieobecności, zawsze wywołuje wiele emocji. Moja trwała siedem lat. Jeszcze na studiach dostałem propozycję wyjazdu do Stanów na staż. Wielka szansa &#8211;  z której skwapliwie skorzystałem &#8211;  rozdzieliła mnie z rodziną na taki właśnie czas. Od jakiegoś czasu jednak czułem potrzebę powrotu do Polski i rodziny. Przyleciałem trzy dni temu – nikt z rodziny o tym nie wiedział, taka niespodzianka – i prosto z lotniska obrałem kierunek na dom. Mówiąc dom, mam na myśli, małą (około dwanaście tysięcy mieszkańców) miejscowość, oddaloną od Warszawy o jakieś czterdzieści kilometrów.<br />
Powrót do domu będzie teraz, kojarzył mi się też, z rozmiękniętymi od pocałunków policzkami i obolałymi od ściskania dłońmi i ramionami. Entuzjazm rodziny w witaniu mnie trwał całe trzy dni. Nie powiem i ja się wzruszyłem widząc po takiej rozłące rodziców, starszą siostrę z mężem i młodszego brata, w końcu za kilka miesięcy kończę trzydzieści lat. Cholera, człowiek poważnieje, robi się bardziej sentymentalny. Nie założyłem własnej rodziny. Powodów było wiele, przede wszystkim brak czasu, po drugie wolałem krótkie niezobowiązujące znajomości. Zresztą – najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny – wróciłem i teraz mogę się rozejrzeć za właściwą kandydatką.<br />
Tak więc, po trzech dniach intensywnych powitań, obudziłem się wcześnie, umyłem, złapałem coś na ząb i wyszedłem pooddychać świeżym powietrzem i pozaglądać w stare kąty. Zacząłem od naszej ulicy. Mieszkamy na ulicy Podleśnej pod numerem dwudziestym trzecim.<span id="more-173"></span> To sam koniec miasteczka &#8211; od tyłu, domy po naszej stronie ulicy sąsiadują z niewielkim, ale dosyć gęstym laskiem, od którego oddziela ich wąska ścieżka. Zielona, przyjemna okolica. W sam raz, dla dzieciaków, a przecież to tu właśnie spędziłem swoje dzieciństwo, a potem czas szkoły średniej. Teraz idąc ulicą wciągnąłem głęboki haust powietrza, delektując się nim. Rozglądając się bacznie, doszedłem do wniosku, że pewne rzeczy nie zmieniają się nigdy. Numer dziewiętnasty – państwo Hajny – trawnik jak zwykle idealnie przycięty, pani Dutkiewicz trwa w swoim kiosku odkąd sięgam pamięcią, pod numerem jedenastym – państwo Tomczakowie – zawsze co rano, zawsze spóźnieni, zawsze w biegu wyjeżdżają z domu. Kolejny dom – numer dziewięć. Mur z żółtawego piaskowca, a za nim ładny, beżowy dom z brązowym dachem.<br />
Dopadła mnie fala gorących wspomnień. Bardzo gorących. Spojrzałem na drugą stronę ulicy. Sklep Jaroszów, z przylepionym do niego barem, który otwierano znacznie później. Kupiłem sobie zimne piwo, usiadłem na ławie przed zamkniętym barem i ponownie spojrzałem na dom oznaczony numerem dziewięć.<br />
Ze sklepu doleciały mnie słowa znanej piosenki:<br />
„…wspomnienia palą mnie jak słońce, wspomnienia jak lawa gorące…” &#8211; bardzo adekwatne słowa. Tak, niektóre wspomnienia nadal wywołują silne emocje i przyjemne mrowienie na skórze. Rozsiadłem się wygodnie i zanurzyłem w nich.<br />
Dwanaście lat temu, początek czerwca.<br />
W ogrodzeniu, na tyłach naszego domu, była furtka. Zamknięta na kłódkę i bardzo rzadko używana. Tej soboty jednak jakimś nieznanym sposobem kłódka zniknęła a furtka była uchylona. Ramzes – nasz wilczur – postanowił właśnie zrobić sobie spacer i poszukać grzybów w pobliskim lasku. Zadanie sprowadzenia go do domu przypadło mi, co oczywiście wzbudziło we mnie poczucie krzywdy, ponieważ to nie ja byłem winny pozostawienia otwartej furtki. No, ale cóż, mamy wspaniałą matkę i jej prośbom nie należało odmawiać.<br />
Skrzywdzony i rozłoszczony przedzierałem się przez las, widząc przed sobą jedynie koniec psiego ogona ginący między kolejnymi krzakami.<br />
- Ramzeees! – krzyknąłem między drzewa. –<br />
Oczywiście, żadnego odzewu.<br />
- Ramzees, głupi bydlaku! Wracaj do domu!<br />
Zgarnąłem z twarzy kolejną porcję pajęczyn i potknąłem się o wystający z ziemi korzeń. Po chwili oglądałem runo leśne w pozycji horyzontalnej. Powtórzyłem kilka razy ulubione słowo Polaków i podniosłem, otrzepując z leśnych brudów. Spojrzałem w stronę, gdzie ostatnio widziałem psa. Nie było go tam oczywiście.<br />
- Twoja sprawa jeśli chcesz być bezdomny. – mruknąłem do siebie.<br />
W tym momencie usłyszałem dziwny zduszony jęk dobiegający, gdzieś z boku. Rozejrzałem się wokoło. Nic. Drzewa, krzaki jak to w lesie. Aha, jeszcze mur. Odgłosy powtórzyły się, teraz byłem pewny, że dobiegają zza muru. Ich intrygujące brzmienie poruszyło moją ciekawość.<br />
Wszystkie domy na Podleśnej, które sąsiadowały z lasem, oddzielała od niego wąska ścieżka. Wszystkie &#8211; oprócz jednego &#8211; którego ogrodzenie, w postaci muru z żółtawego kamienia, wdzierało się do lasu bezpośrednio. W tym właśnie miejscu byłem, rozpoznałem je i wiedziałem kto mieszka po jego drugiej stronie. Bardzo interesująca kobieta.<br />
Ewa Rylska. Trzydziestopięcioletnia autorka trzech książek i artykułów w kolorowej kobiecej gazecie. Nieprzeciętna uroda i urok osobisty. Lekko kręcące się na końcach włosy, w kolorze orzecha laskowego, wesoło błyszczące, soczyście niebieskim blaskiem oczy, mały pieprzyk nad prawym kącikiem, skorych do uśmiechu ust. Nienaganna, szczupła figura, jakiej nie powstydziłyby się młodsze o kilkanaście lat dziewczyny. Kształtne, krągłe <a href="http://mojecycki.eu">piersi</a> – duże, ale nie przesadnie – które, szczególnie w cieplejsze pory roku, odsłaniała, niewiele pozostawiając wyobraźni. Tyle jeśli chodzi o urodę.<br />
Intrygującą czyniło jednak tę kobietę co innego. Tutaj pora na krótką dygresję o materiale ludzkim zgromadzonym w małych mieścinach. Małe miejscowości mają swoja specyficzną atmosferę. Tu każdy wie o wszystkich wszystko, a czasem nawet więcej. Wie to każdy, kto mieszka lub mieszkał w takim miejscu. Pełno tam plotek i różnych barwnych opowieści. W jednym końcu miasteczka ktoś „puści bąka”, a w drugim już wiedzą, że zrobiłeś kupę. Trzeba nauczyć się z tym żyć, albo przenieść do większego miasta. Inaczej się nie da.<br />
W naszym miasteczku Ewa Rylska miała status rozwiązłej rozpustnicy i była tematem numer jeden wszelkich plotek. Jeśli tylko nie wydarzyła się jakaś katastrofa lub inne arcyważne wydarzenie. Dwa krótkie małżeństwa, dwa bardzo szybkie rozwody, zero dzieci, tysiące podejrzeń i pomówień. Matematyka przemawiała przeciwko niej.<br />
Miejscowe „stateczne” gospodynie domowe z największą rozkoszą, gdyby mogły rozpaliły by na rynku stos i patrzyły jak „nienasycona ladacznica” zamienia się w zwęglony skwarek. Przybite codzienną rutyną i obowiązkami, zazdrościły pani Ewie jej luźnego sposobu bycia, wolności i radości oraz czerpania z życia co najlepsze, bez żadnych zahamowań. Tak przynajmniej tłumaczyła kiedyś mojej siostrze mama. Porządne panie z naszego miasteczka, podejrzewały Rylską o spanie z większością tutejszych mężczyzn, co ciekawe, każda wierzyła, ze akurat jej mąż jest w nielicznej grupie, która się wdziękom rozpustnicy nie poddała. Mężczyźni natomiast żywo przytakiwali swoim żonom, ale gdy odwracały głowy ochoczo spoglądali na wdzięki pani Ewy.<br />
Ona natomiast &#8211; świadoma tego co się o niej mówi w miasteczku &#8211; śmiała się z tego, z uśmiechem witając, mijające ja na ulicy kolejne panie, czym wzbudzała jeszcze większą ich złość i frustrację. Wiedziała, że im również wiele można by zarzucić, ale one robiły to w wielkiej tajemnicy, stwarzając pozory i żyjąc nimi, w przeświadczeniu, że są ideałami. „Każdy ma prawo żyć po swojemu, tym bardziej jeśli nikogo nie krzywdzi.” – tłumaczyła nam mama. Byliśmy jedną z nielicznych rodzin, która przyjaźniła się z Rylską. Zawsze lubiłem pełną nieodpartego uroku sąsiadkę z drugiego końca ulicy.<br />
Teraz stałem pod murem jej posesji i zastanawiałem się co mogą oznaczać dziwne odgłosy za murem. Miałem wielką ochotę to sprawdzić, ale dopadły mnie wątpliwości. Podsłuchiwanie nie jest raczej chlubnym zajęciem, a tym bardziej, że miałbym to zrobić osobie, którą lubię. Mój dylemat trwał dobrą chwilę, ale, że w wieku niespełna osiemnastu lat poczucie winy bardzo często przegrywa z młodzieńczą ciekawością, toteż z każda chwilą byłem coraz bardziej zdecydowany, żeby sprawdzić co się dzieje po drugiej stronie muru. W końcu ciekawość całkowicie pokonała moje wątpliwości.<br />
Wykonanie tego co zamierzałem nie było niczym specjalnym dla wysportowanego nastolatka, ale tutaj rzecz okazała się jeszcze prostsza. Tuż przy murze rósł potężny dąb, którego jedna z grubszych gałęzi wychodziła za mur, na ogród Rylskiej. Gdy byłem już na górze, okazało się jeszcze, że koniec konaru ginie w kępie ogrodowych krzewów i drzewek, dzięki czemu można było być zasłoniętym i obserwować zza ściany zieleni, co się dzieje w domu.<br />
Z głową w środku kępy krzaków, opędzając się z rozmaitych żyjątek, wyjrzałem w stronę domu. Około sześciu metrów ode mnie była tylna ściana domu, z dużym i wysokim prawie na całą kondygnację, łukowatym oknem. Pokój za nim musiał być sypialnią, o czym świadczyło wielkie łoże stojące na jego środku.<br />
Niestety, moja ciekawość została zaspokojona tylko w niewielkim stopniu, z bardzo prozaicznego powodu. Spóźniłem się, ale i tak czułem jak serce przyśpiesza, gdy patrzyłem w stronę domu.<br />
Na łóżku leżały &#8211; zwrócone tyłem do okna &#8211; dwa nagie ciała. Jedno, choć w większości zasłonięte należało z całą pewnością do Ewy Rylskiej, drugie do kompletnie nieznanego mi mężczyzny. Jedno co mogłem powiedzieć o nim to, że miał włosy czarne jak węgiel, był dobrze zbudowany, opalony jakby wrócił prosto z Karaibów i miał zarośnięty tyłek. Rękę oparł na biodrze pani Ewy i szeptał jej coś do ucha. Trwało to jeszcze małą chwilę, po czym oboje zastygli bez ruchu. Poczekałem kilka minut, by się upewnić, czy sytuacja się nie zmieni, ale wszystko wskazywało na to, że zasnęli. Zapewne znużeni tym, czego nie udało mi się podejrzeć. Byłem trochę zawiedziony, pomimo to moja wyobraźnia zaczęła pracować na wysokich obrotach, podsuwając mi co chwila nowe obrazy pani Rylskiej bzykającej się w coraz to bardziej wymyślnych pozycjach z czarnowłosym facetem.<br />
Zawiedziony czy nie, postanowiłem nie sterczeć dalej bez sensu w lesie. Między drzewa wkradał się mrok. Byłem tuż przed naszą furtką, gdy poczułem coś wilgotnego i szorstkiego na dłoni. Drgnąłem wystraszony. To był Ramzes, któremu najwyraźniej znudziło się samotne bieganie po lesie. Radośnie machał ogonem i lizał mnie po ręku.<br />
Dwanaście lat temu, środek lipca.<br />
Reputacja. Niektórzy się nią przejmują, inni wcale. Ewa Rylska zdecydowanie należała do tych drugich, nie pomyślałaby jednak, że to właśnie swojej reputacji zawdzięczała moje zainteresowanie jej osobą. Po pamiętnym wieczorze, kiedy Ramzes uciekł do lasu, a ja szukając go, trafiłem na zakończenie sceny łóżkowej pani Ewy i czarnowłosego osiłka, postanowiłem poobserwować  uroczą mieszkankę naszej ulicy w nadziei na kolejne, tym razem pełne seanse.<br />
Przekonałem się, że w dni powszednie spokojnie można dać sobie spokój z podglądaniem. Od poniedziałku do piątku, codziennie, wcześnie rano Rylska wyjeżdżała do pracy, wracając późno. Dopiero piątkowy wieczór był granicą, po której można było liczyć na więcej. Weekendy pani Ewa często spędzała w męskim towarzystwie i pomimo opinii „rozwiązłej”, wciąż był to ten sam facet z włosami w kolorze węgla. Tydzień po wydarzeniu z Ramzesem  mieliśmy wizytę dziadków, wiec nie wypadało opuścić rodziny w takiej sytuacji. Później byłem dwa tygodnie z kumplem na Mazurach, a gdy wróciłem to okazało się, że pani Ewa wyjechała na tydzień. Ostatni weekend przepadł zaś z powodu pogody, od dziesięciu dni z nieba lały się strugi deszczu. Minęło więc półtora miesiąca, zanim mogłem ponownie usiąść na gałęzi dębu i podejrzeć zabawy sąsiadki z jej kochankiem.<br />
***********************************************************************<br />
Od półgodziny siedziałem na niewygodnej gałęzi, czując jak puchnie mi tyłek i zastanawiałem czy przypadkiem dzisiaj nie przyszła im ochota na <a href="http://pornobaza.pl"><strong>sex</strong></a> w łazience lub kuchni. Zważywszy na moje poświecenie (odciski na pośladkach), byłoby to bardzo niefortunne. Dodatkowo moje nozdrza drażnił wszechobecny zapach świeżo skoszonej trawy. Powoli zaczęło mnie dopadać zdenerwowanie.<br />
Właśnie rozważałem w myślach opuszczenie stanowiska i spędzenie soboty w towarzystwie kumpli, gdy w pokoju za wielkim oknem zabłysło żółtawe światło kinkietów. W drzwiach stanęła Rylska w rozpiętym szlafroku pod którym miała tylko dolną część bielizny, całując namiętnie Czarnowłosego. On z kolei miał na sobie tylko bokserki i… krawat, luźno zwisający z szyi. Nie przerywając pocałunku pani Ewa chwyciła za wiszący na mężczyźnie ozdobny kawałek materiału i niczym rasowego ogiera pociągnęła za sobą w głąb pokoju.<br />
Usiadła na brzegu łóżka, jej spojrzenie jawnie zachęcało Czarnowłosego do przejścia na kolejne etapy igraszek. Nie trzeba go było specjalnie do tego zachęcać, jego duże dłonie wprawnym ruchem zrzuciły z ramion pani Ewy szlafrok i zagarnęły jej piersi od spodu. Usta kochanków wpiły się w siebie, z zachłanną czułością poddawali swoje ciała pieszczotom rąk.<br />
Wlepiłem wzrok w szklaną tafle okna i z zapartym tchem obserwowałem iskrzącą pożądaniem scenę. Wiedziałem już, że to co widzę i zobaczę jeszcze, w pełni zrekompensuje mi ból zdrętwiałego tyłka. Dziwną suchość w ustach próbowałem pokonać przesuwając językiem po wargach. Niewiele to pomagało, ale powtarzałem to co chwila.<br />
Czarnowłosy opadł przed Rylską na kolana i wprawnym ruchem pozbawił ją majtek, po czym jego głowa zniknęła między jej udami. Pani Ewa odchyliła głowę do tyłu i z przymkniętymi oczami, poddała się zadawanej jej pieszczocie, palcami przesuwając po czuprynie kochanka. On tymczasem z coraz większym zapałem pieścił szparkę Rylskiej, o czym świadczyły coraz bardziej energiczne ruchy jego głowy.<br />
Powietrze w pokoju, zapewne po sufit wypełnione podnieceniem musiało uchodzić przez uchylone okno prosto w moją stronę, bo poczułem je na własnej skórze, niczym ukłucia mikroskopijnych igieł. Strużka potu spływała mi z karku, po plecach, wdzierając się pod spodnie. Nie mogłem uwierzyć, że siedzę tu i patrzę jak ta wyjątkowa kobieta wije się w objęciach Czarnowłosego. Gdybym potrafił spojrzeć sobie w oczy, na pewno w tej chwili dostrzegłbym w nich zachwyt.<br />
Tymczasem pani Ewa chwyciła mężczyznę za krawat i pociągnęła do siebie, tak, że przewrócił się na łóżko obok niej. Przewrócił się na plecy, a ona pochyliła nad nim oplatając jego boki nogami. Końcem języka zaczęła przesuwać po jego bujnie zarośniętym torsie i brzuchu. Szybko pozbawiła faceta bokserek i wzięła w dłoń sterczącego członka.<br />
Facet nie popisał się jednak, przybierając pozycje tak, że nie mogłem zobaczyć jak Rylska robi mu „laskę”. Widziałem tylko burzę jej włosów unoszącą się i opadającą, pomiędzy męskimi nogami, dopychaną przez niego ręką w dół. Wiedziałem, że poznałem kolejny talent pani Ewy, którego dowodem była wykrzywiona w grymasie zadowolenia twarz Czarnowłosego.<br />
W głowie zahuczało mi z podniecenia, skronie pulsowały a wcześniejsze mrowienie przerodziło się w dreszcz. Widok Rylskiej z rozkosznym zaangażowaniem obciągającej pałkę, nie pozwalał być obojętnym. Czułem jak mój członek z coraz większą siłą napiera na materiał spodni.<br />
Pani Ewa i jej facet zakończyli tymczasem francuski etap swoich igraszek i zbliżali się do finału. Rozciągnięta na łóżku Rylska rozchyliła szeroko nogi a jej kochanek wsunął się między nie i zadarł je do góry, opierając sobie na ramionach. Jedno niezbyt silne pchnięcie i czubek jego penisa wsunął się w szparkę pani Ewy. Kolejne były coraz mocniejsze i po każdym sztywny i nabrzmiały pal zanurzał się coraz głębiej. Zza okna słychać było powtarzające się , z coraz większą częstotliwością jęki. Mężczyzna wbijał się teraz w Rylską z wielka siłą, jej tyłeczek przesuwał się pod wpływem uderzeń, piersi rozrzucone na boki falowały nieregularnie. Dłonie pani Ewy zaciśnięte w pięści na materiale prześcieradła, potargały go niemiłosiernie. Po chwili jej ciałem, wygiętym w łuk targnął spazm i ostatnim przeciągłym jękiem, powitała spełnienie. Czarnowłosy z wysiłkiem wymalowanym na twarzy pchnął jeszcze kilka razy potężnie, a potem wyciągnął członka, chwycił w dłoń i wystrzelił strumieniem spermy na leżącą przed nim Rylską.<br />
Obserwując ich wysiłki, podniecenie podniosło temperaturę mojego ciała tak, że paliło mnie od środka, jakby ktoś wlał we mnie wrzątek. Gdy poruszyłem się, aby ulżyć trochę uciskanym przez gałąź częściom ciała, poczułem w kroczu mokre ciepło. Spojrzałem i sam do siebie w duchu się roześmiałem. Miłosna gra tocząca się za oknem tak mnie pochłonęła, że przeoczyłem moment, gdy mój członek wystrzelił na dowód wielkiego podniecenia.<br />
Kochankowie leżeli zadowoleni i zmęczeni na wielkim łożu i chłonęli przeżyte przed chwilą uniesienie. Postanowiłem zostawić ich sam na sam z tym stanem i opuściłem się po drzewie na dół.<br />
Wracając do domu, wypuściłem koszulkę na spodnie, żeby choć częściowo zasłoniła plamę w okolicach rozporka. Byłem bardzo zadowolony i nie żałowałem, że pomimo pewnych moralnych oporów, zdecydowałem się na podglądanie, mieszkającej kilka domów dalej sąsiadki.<br />
Przed północą &#8211; leżąc już w łóżku &#8211; cały czas w głowie miałem sceny podejrzane kilka godzin wcześniej. Nawet sen nie wyzwolił mnie od nich.<br />
Dwanaście lat temu, koniec sierpnia.<br />
Cały dzień zbierało się na deszcz.. Chciałem przed nim zdążyć, żeby spotkać się z przyjaciółmi. Mieliśmy razem jechać do Warszawy zabawić się. Tydzień temu skończyłem osiemnaście lat, impreza była bardzo udana i wszyscy postanowiliśmy, że ten wesoły nastrój trzeba podtrzymać jak  najdłużej. Byłem już prawie za progiem, gdy usłyszałem głos mamy. Od kilku dni chorowała, co sparaliżowało funkcjonowanie domu. No cóż, jeszcze chwilę mogę jej poświęcić<br />
- Słucham, mamo? – rzuciłem od progu jej pokoju.<br />
- Marcin, taty nie ma a twoje rodzeństwo też gdzieś zniknęło. – zaczęła mama. – Wiem, że chciałeś już wyjść, ale musisz to na parę minut odłożyć.<br />
- Co się stało? – starałem się nie być rozczarowany. W końcu mamy najlepszą matkę na świecie.<br />
- Dwa dni temu dzwoniła do mnie Ewa Rylska, że wraca jutro rano. Prosiła, żeby zrobić jej małe zakupy i zajrzeć do domu. – powiedziała mama. – Tata był rano w jej domu i sprawdził wszystko. Zakupy zrobiła twoja siostra, ale nie ma ich kto zanieść. Jak będziesz szedł do kolegów, wstąp proszę do Rylskiej i zostaw je.<br />
- Dobrze. – zgodziłem się bez wahania, bo rzeczywiście było mi po drodze.<br />
- Aha, synku… jak możesz to pozamykaj u niej okna, które rano tata otworzył, żeby przewietrzyć dom, dobrze? – dodała mama z uśmiechem.<br />
- Pewnie.<br />
- Zakupy są w kuchni, a klucze do domu Rylskiej są na półce w przedpokoju. Tylko nie zgub ich na imprezie. – wyjaśniła mi mama.<br />
- Jasne.<br />
Pomachałem mamie i zabierając ze sobą co trzeba wybiegłem z domu.<br />
Podleśna dziewięć. Otwierałem furtkę z lekkim podekscytowaniem. Ostatnie wydarzenia w moim życiu związane z osobą Ewy Rylskiej wprowadzały mnie w taki stan, gdy widziałem ją na ulicy lub, gdy coś mi się z nią  kojarzyło. Wąska ścieżka z płaskich kamieni prowadziła prosto do drzwi frontowych. Stojąc przy nich usłyszałem muzykę dolatującą z wnętrza domu. Pot wstąpił mi na czoło. Oczami wyobraźni zobaczyłem złodziei myszkujących w środku. Zebrałem się w sobie i przekręciłem klucz w zamku. Może to ojciec rano zapomniał wyłączyć radio? Ostrożnie, krok za krokiem wszedłem do środka po korytarzu i stanąłem w otwartych drzwiach kuchni. Zamurowało mnie zupełnie. Jak na filmach rysunkowych, oczy wyszły mi z orbit a szczęka opadła z wielkim hukiem. Już wiedziałem, dlaczego w pustym domu słychać dźwięki muzyki.<br />
Gospodyni domu stała pochylona, szukając czegoś w jednej z dolnych szafek. To oczywiście nie powód, żeby być w szoku. Ma prawo być w swoim domu, ale była ubrana jedynie w błękitny, cienki i wyjątkowo krótki szlafroczek. Jego długość w połączeniu z pozycją w jakiej stała powodowała, że miałem cudowny widok na jej zgrabne nogi i gołą pupę. Trwała tak dobrą chwilę, a ja starałem się nie oddychać. Stojąc w progu jej kuchennych drzwi przypominałem bardziej słup soli, niż Marcina Małachowicza – zamieszkałego kilkaset metrów dalej.<br />
- Dzień dobry, Marcin. – jej przywitanie wyrwało mnie z odrętwienia. – Nie wiesz, że nieładnie jest się tak przyglądać kobiecie, zwłaszcza tak ubraną?<br />
Odruchowo próbowałem się wycofać podczas, gdy ona poprawiała szlafrok.<br />
- Zaniemówiłeś? – w jej oczach tliła się wesołość.<br />
- Nii…e, tylko…, dzień… dobry. – wstyd plątał mi język.<br />
- No, nareszcie przemówiłeś.<br />
Czułem jak nogi uginają się pode mną.<br />
- Ja… naprawdę… nie wiedziałem… i bardzo… przepraszam. – jąkałem się strasznie.<br />
- Wiem, wiem, miałam być dopiero jutro, ale znajomy, który miał mnie przywieźć zmienił czas wyjazdu, więc jestem. – wyjaśniła, uśmiechając się do mnie. – Powinnam zadzwonić do twojej mamy, ale komórka mi padła w podróży, a po przyjeździe byłam tak zmęczona, że musiałam się przespać.<br />
Kiwnąłem głową, że rozumiem.<br />
- Dopiero co się obudziłam, wzięłam prysznic i miałam dzwonić do was, jak tylko zjem. – ciągnęła dalej wyjaśnienia. – Jestem  strasznie głodna.<br />
- Rozumiem. Jeszcze raz bardzo przepraszam. – udało mi się powiedzieć.<br />
- Za co? – padło krótkie pytanie.<br />
- Jak to? No za to, że… no, przecież… pani wie. – znów wróciło mi się jąkanie.<br />
- Aaa, za to. –zaśmiała się. – Nie ma za co, przecież dla ciebie to żadna niespodzianka.<br />
Tym stwierdzeniem zbiła mnie zupełnie z tropu i odebrała resztki, kołatającej się gdzieś odwagi.<br />
- Nie… rozumiem. – wydukałem.<br />
- Przestań. – kolejny uśmiech. – Przecież jesteś moim fanem.<br />
„Kurde, o  co jej chodzi?” – pomyślałem i zrobiłem głupią minę.<br />
- Marcin, bo przestanę mieć o tobie dobre zdanie. – powiedziała.<br />
- Ale, ja naprawdę nie wiem…<br />
- Dobrze, podpowiem ci – mur, drzewo, okno… trzeba więcej czy nie?<br />
 Nie znam wszystkich odcieni czerwieni, ale ten który teraz miałem na twarzy, był z pewnością, czerwieńszy i ciemniejszy od koloru buraka. Wzrok wbiłem w terakotę, z nadzieją, że się rozstąpi, a ja będę mógł się zapaść ze wstydu pod ziemię.<br />
- To… pani… wiedziała? – to jąkanie, chyba mi zostanie na zawsze, przez tą rozmowę.<br />
- No cóż. – mrugnęła do mnie łobuzersko okiem. – Tak.<br />
Właśnie się przekonywałem jak bardzo można stopniować wstyd.<br />
- To dlaczego nic pani z tym nie zrobiła? – zdobyłem się na pytanie.<br />
- A co miałam zrobić? – mówiąc to, zaczęła smarować kromki chleba masłem. – Iść do twoich rodziców na skargę? To nie w moim stylu, a po drugie…<br />
Na chwilę zawiesiła głos.<br />
- A po drugie, miałam im powiedzieć co porabiałam, gdy mnie podglądałeś? – uśmiechnęła się znowu do mnie. – Wiem, że twoi rodzice lubią mnie, co nie jest zbyt popularne w naszej mieścinie, ale ta opowieść akurat mogłaby się im nie spodobać. Jak sądzisz?<br />
- Myślę, że tak. – westchnąłem.<br />
- No właśnie. Jest jeszcze jeden powód, ale on zostanie moją słodką tajemnicą. – jej głos ociekał słodyczą. – Z biegiem lat przekonasz się, że kobiety są… bardzo tajemnicze. – zachichotał sama do siebie.<br />
Na dzisiaj miałem dość wstydu i przypomniałem sobie o kumplach. Ciekawe czy wciąż na mnie czekają?<br />
- Jeszcze raz bardzo przepraszam, ale ja już chyba pójdę. – stwierdziłem z ulgą, że zaraz się uwolnię.<br />
Zrobiła minę jakby sobie coś przypomniała.<br />
- Marcin, ty chyba niedawno miałeś osiemnaste urodziny, prawda ? – zapytała niespodziewanie.<br />
- Tak. Tydzień temu. – potwierdziłem.<br />
Zdjęła czajnik z gazu i zalała nią zawartość kubka. Gotowe kanapki postawiła na stole.<br />
- Na pewno chcesz już iść? – spytała.<br />
- Tak. – tego byłem pewny jak cholera.<br />
Wskazała palcem za okno.<br />
- Zobacz jak się rozpadało.<br />
Rzeczywiście, za oknem deszcz lał się z nieba potokami. Totalna ulewa.<br />
- Mimo to chyba pójdę. – wolę moknąć, niż przeżuwać kolejne porcje wstydu.<br />
Rylska zasłoniła rolety w oknie i stwierdziła.<br />
- Jak chcesz. Możemy jeszcze chwilę pogadać, zrobię ci herbaty, może zjesz ze mną. – znów uśmiechała się do mnie. – Strasznie nie lubię jeść sama.<br />
- Ale…<br />
- Dobrze, przestań już z tym wstydem. – powiedziała stanowczo. – Przecież, w końcu podobało ci się to co podejrzałeś, prawda?<br />
Przezornie wolałem milczeć.<br />
- Nie chcesz to nie mów, jak i tak wiem swoje. – w oczach migotały jej wesołe ogniki. – Uważam, że w twoim wieku zainteresowanie, hmm…tymi sprawami jest rzeczą naturalną.<br />
Wciąż milczałem.<br />
- Uznaję, że to upokorzenie, które masz wypisane na twarzy jest wystarczającą karą. – powiedziała. – I zapomnijmy o sprawie, dobrze?<br />
- Dobrze. – wyszeptałem, zgadzając się z radością na jej warunki.<br />
- To co, napijesz się herbaty? – spytała. – Przeczekasz chociaż największy deszcz.<br />
Zgodziłem się. Nieśmiało zrobiłem kilka kroków na środek kuchni.<br />
- Śmiało, siadaj przy stole! – zachęciła mnie gospodyni.<br />
Usiadłem naprzeciwko niej. Musiałem zaangażować całą siłę woli, żeby nie patrzeć w dekolt pani Ewy, który przez to, że szlafrok poprawiła dosyć niedbale, więcej odsłaniał niż zasłaniał. Nie bardzo mi to jednak wychodziło, więc podniosłem do ust kubek, żeby ukryć za nim zmieszanie.<br />
- Poczęstuj się kanapkami. – zaproponowała Rylska.<br />
- Nie. Dziękuję. – wydusiłem z siebie.<br />
Za to ona sięgnęła po następny kawałek chleba. Piersi prawie wyskoczyły jej przy tym z szlafroka. Wiedziałem, że nie powinienem tam zaglądać, ale nie potrafiłem się powstrzymać. Cholera, w końcu jestem facetem – młodym jeszcze – ale facetem. Gdzie się miałem patrzeć? Na kolekcję filiżanek na półeczce po prawo?<br />
Zauważyła moje zainteresowanie jej biustem, uśmiechnęła się delikatnie i wsunęła ostatni kawałek kanapki do ust. Na różowych wargach zostały resztki chleba. Przesunęła powoli po nich językiem, żeby je stamtąd zabrać.<br />
- Chciałbyś ich dotknąć? – zapytała ni stąd ni zowąd.<br />
Przyznaję się bez bicia – nie załapałem o co chodzi. Widocznie moja mina wskazywała na to, bo zapytała ponownie:<br />
- Chciałbyś dotknąć moich piersi?<br />
Gdyby teraz przez jej mieszkanie przebiegło stado słoni, moje zdziwienie byłoby chyba mniejsze, niż po tym co usłyszałem.<br />
- Coo? – zdziwiłem się elokwentnie.<br />
- Marcin, jak będziesz się tak dziwił co chwila, to się rozmyślę i nic z tego nie będzie. – powiedziała puszczając do mnie oczko.<br />
- Pani… sobie ze mnie…żartuje, tak? – w powietrzu zawisło moje pytanie.<br />
- Nie. – usłyszałem krótką odpowiedź.<br />
„Cholera jasna, o co tu chodzi. Podpuszcza mnie czy co?” – kołatało się w mojej głowie.<br />
-  Dlaczego pani mi to robi? – zapytałem żałośnie.<br />
Znów zaśmiała się serdecznie, bez złośliwości.<br />
- Co ci robię? Chcę być dla ciebie miła. – stwierdziła. – Widzę, że nie spuszczasz wzroku z moich piersi, więc chyba masz ochotę na bliższy kontakt z nimi. To wszystko, naprawdę.<br />
- Więc pani, naprawdę nie żartuje sobie ze mnie? – wciąż nie dowierzałem.<br />
Chyba miała dość moich wątpliwości, bo rozchyliła poły szlafroka tak, że prawie cały jej biust znalazł się na wierzchu.<br />
- Poczekam pięć sekund. Jeśli nie wierzysz w to co mówię, nic nie rób, a ja za chwilę je schowam. – wyjaśniła mi pani Ewa.<br />
Nie mogłem na to pozwolić. Moja drżąca dłoń powoli zbliżała się do obnażonej piersi. Dotknąłem ją delikatnie, dwoma palcami. Serce na krótką chwilę przestało mi bić, zamknąłem oczy, „ Zaraz je otworzę i będę w swoim pokoju, to tylko sen” – pomyślałem. Kiedy podniosłem powieki, pani Ewa dalej była przede mną, rzeczywista jak diabli, a raczej jak anioł. Chwyciła moją dłoń za nadgarstek i poruszyła nią tak, że cała znalazła się na jej piersi.<br />
- Nie bój się. – powiedziała cicho i ściągnęła ze mnie koszulkę.<br />
Zacząłem przesuwać dłonią po jej cycuszkach. Jej złocisto-brzoskwiniowa skóra była delikatna jak jedwab. Poczułem mrowienie w opuszkach palców.<br />
- Śmielej! – usłyszałem zachętę.<br />
Moja druga dłoń wylądowała na lewej piersi. Bardziej odważnie zacząłem gładzić te rozkoszne wzgórza, które tak często, ukryte w dekoltach, budziły moją ciekawość. Chwyciłem w palce sutki, zacząłem je pocierać. Rylska zadrżała delikatnie, prawie niezauważalnie. To zachęciło mnie do większych starań. Pieściłem ją coraz mocniej i śmielej. Po chwili pani Ewa zsunęła szlafrok ze swoich ramion tak, ze zatrzymał się na jej biodrach.<br />
- Spróbuj ustami! – szepnęła.<br />
Tym razem serce zaczęło mi walić jak oszalałe. Nie mogłem uwierzyć, że ta piękna, dojrzała kobieta siedzi teraz naprzeciwko mnie, prawie naga i zachęca, żebym mocniej ją pieścił.<br />
Pochyliłem się i moja twarz znalazła się o centymetry od jej cycuszków. Zagarnąłem je od spodu i przesunąłem po jednym językiem. Skóra pani Ewy pachniała egzotycznymi owocami. Z każdą sekundą znikały resztki moich obaw i poczynałem sobie coraz śmielej. Mój język zapamiętale kreślił tajemnicze wzory na cudownych piersiach a jego koniec muskał nabrzmiałe sutki.<br />
Czułem jak po całym ciele rozlewa mi się przejmujący dreszcz podniecenia, w głowie  szumiało jak w ulu, pomimo uczucia pustki. Nieprawdopodobne stało się faktem i rozsadzało mnie od środka radosnym uniesieniem.<br />
Rylska przerwała nagle moje pieszczoty, podniosła się i stojąc przede mną rozwiązała pasek szlafroka. Cienki materiał zsunął się po jej zgrabnych nogach, tworząc wokół jej stóp błękitną plamę.<br />
Po raz któryś z kolei zatkało mnie. Jej figura wyglądała tak, jakby była dziełem rzeźbiarskiego mistrza. Stała teraz przede mną naga, a w jej oczach migotał blask zadowolenia.<br />
- Poczekaj! – nakazała mi cicho.<br />
Strącając talerz i jeden z kubków, zwinnie wdrapała się na stół i usiadła na nim. Górną część ciała odchyliła do tyłu, podparła rękami i rozchyliła szeroko ugięte w kolanach nogi. Mój wzrok padał prosto na jej wygolone krocze, z małą kępką ciemnych włosków. Poniżej nich różowiły się płatki jej rozkosznej dziurki.<br />
- Myślę, że wiesz co robić. – mrugnęła do mnie łobuzersko. – Widziałeś przez okno.<br />
Nie umiem policzyć, po raz który tego dnia zarumieniłem się ze wstydu. Nie przeszkodziło mi to jednak w kontynuowaniu naszej zabawy. Sprawy zaszły za daleko i przestałem myśleć o tym co będzie za chwilę, jutro albo pojutrze. Liczyło się teraz, tu i z nią.<br />
Rozchyliłem delikatnie palcami różowe płatki i wsunąłem między nie palec. Kątem oka zauważyłem, że Rylska przymknęła oczy i przygryzła dolną wargę zębami.<br />
Wsunąłem palec głębiej, oplotła go ciepła wilgoć. Pani Ewa westchnęła cicho, a potem uśmiechnęła się, widząc jak przytykam palec do nosa, racząc się zapachem jej intymności. Z lekką dumą stwierdziłem że, moje pieszczoty muszą sprawiać uroczej sąsiadce przyjemność, bo z wyrazem zadowolenia, przerwała mi te zabiegi i docisnęła głowę do swojego krocza. Tym razem zabrałem się za to szybko, pozbyłem się już do końca, wstydu i zażenowania. Pozostało tylko zdziwienie, dlaczego ona robi to ze mną, ale przecież zasadniczo była to rzecz mało ważna, wobec faktu, że to się dzieje.<br />
Dlatego moje palce bez skrępowania rozchylały płatki a koniec języka drażnił je pieszczotą To był pierwszy raz, kiedy poczułem w ustach intymny smak kobiety. Nie zapomnę tego do końca życia. Pieściłem płatki powoli, by po chwili zwiększyć tempo, a potem ssać i lizać głęboko, wnętrze szparki. Czułem jak ciało Rylskiej reaguje na moje starania, wygina się co chwila w łuk. Jak dłońmi potęguję przyjemność, ugniatając nimi swoje piersi. Całe ciało paliło mnie z podniecenia i rozkoszy, pot strużkami spływał po kręgosłupie, by wdzierać się pod gatki i łaskotać mój tyłek. W głowie miałem pulsowało mi niczym na dyskotece. Nie mogłem opanować drżenia rąk, nogi miałem jak z waty i tylko chyba udom pani Ewy, zawdzięczałem, że jeszcze trzymam pion. Minęło kilka chwil i z moich lędźwi wystrzelił strumień ciepłej spermy. Wszystkie doznania uleciały, było mi lekko i przyjemnie, a jednak zawstydziłem się, że stało się to za wcześnie.<br />
Rylska widząc moje zakłopotanie, znów posłała mi swój serdeczny, boski uśmiech i powiedziała:<br />
- Nie przejmuj się. Wszystko było super. &#8211; głos jej lekko drżał.<br />
- Ale&#8230;<br />
- Wiem, ale nie martw się to nie koniec. &#8211; puściła do mnie oczko.<br />
Jak dla mnie rewelacja. Po tym co się stało, mogę tu zostać na zawsze.<br />
Zeszła ze stołu i przeciągnęła.<br />
- Nawet dobrze mi to zrobi. Trochę tu było niewygodnie. &#8211; stwierdziła.<br />
Stałem zdezorientowany, nie bardzo wiedząc co mam robić, gdy złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Weszliśmy na schody, patrzyłem na jej nagi tyłeczek bujający się rozkosznie przy wchodzeniu na górę i czułem się szczęściarzem. Taki widok bije na głowę wszystkie panoramy, pejzaże i urocze zakątki. Wprowadziła mnie do sypialni.<br />
Alicja miała swoją drugą stronę lustra, teraz ja miałem swoją drugą stronę okna. Spojrzałem w jego stronę. „Ciekawe, czy teraz właśnie ktoś siedzi na moim dębie i czeka z zapartym tchem na pikantne sceny” &#8211; przeleciało mi przez głowę. Uśmiechnąłem się do swoich myśli.<br />
Pani Ewa postanowiła nie próżnować. Usiadła na brzegu łóżka i powiedziała:<br />
- Ściągnij slipy i chodź do mnie!<br />
Lekko zawstydzony pozbyłem się gatek i podszedłem do niej. Wzięła w dłoń mojego lepkiego od nasienia członka i zaczęła go pieścić, długimi pociągłymi ruchami dłoni. Zadrżałem. Po chwili poczułem, że pałka mi sztywnieje. Wyrwałem się na chwilę z rąk Rylskiej i położyłem na łóżku obok niej. Wolałem tak, przynajmniej nie stałem jak sierota.<br />
Przekręciła się na bok i zabrała do pracy z powrotem. Tym razem jednak pomagała dłoniom ustami. Znów wpadłem w sidła podniecenia. Ciało rozpalone pieszczotami z kuchni natychmiast odpowiedziało potężnym dreszczem rozkoszy, gdy język sąsiadki trącał czubek mojego penisa i przesuwał po całej jego długości. Z gardła wydobył mi się dziwny jęk, gdy wepchnęła sobie w usta czubek członka a palcami zaczęła ugniatać moje jądra. Miałem wrażenie, jakby każdy skrawek mojego ciała czuł rozkosz oddzielnie, przez co było jej o wiele więcej.<br />
Pani Ewa wysunęła sztywniejącego coraz mocniej członka z ust, by zaraz włożyć go z powrotem. Powtarzała to, aż moja pała, cała znalazła się w jej ustach. Jądra zatrzymały się na jej brodzie. Wytrzymała tak chwilę a ja czułem jak  rośnie w jej ustach. Powoli zacząłem tracić kontakt z rzeczywistością. Zmysły zdominowane rozkoszą odbierały coraz mniej tego, co działo się wokół nas.<br />
Poczułem, że mój fiut doszedł  do granicy swoich możliwość. Gdy Rylska wyjęła go ust sterczał niczym armata. Nie był wielki, ale wstydzić też nie miałem się czego. Nawet pani Ewa wymruczała cicho:<br />
- Hmm, nieźle.<br />
Podniosła się na łóżku i kucnęła nade mną . Sufit zawirował mi przed oczami, miałem wrażenie, że zawali się zaraz na mnie, razem z gustownym żyrandolem. Nie mogłem uwierzyć w to, co za chwilę się stanie. Usta piekły mnie straszliwie, zapomniałem oddechu. Drżałem cały na zewnątrz i w środku. Nowy, potężna dawka podniecenia opanowała mnie od koniuszków palców po czubek głowy.<br />
Rylska też była rozpalona podnieceniem. Policzki zaróżowiły się jej mocno, oczy żarzyły się żądzą. Pod palcami czułem, że drżała, nie tak wprawdzie jak ja, ale wyczuwalnie. Przytrzymała dłonią mojego członka i powoli opuściła się na niego. Gdy jego czubek wsunął się w nią, pokój wokół mnie przestał istnieć. Jakby łóżko unosiło się w elektryzującej, pełnej podniecenia i żądzy przestrzeni. Liczyło się tylko to, co czuję. Wyłączyłem inne zmysły.<br />
Była wilgotna, pełna lepkich soków. Wsuwałem się w nią coraz mocniej, a ciało wysyłało do głowy kolejne fale rozkoszy, które o mało nie rozsadzały mi głowy.<br />
Poczułem, że opadła na mnie całkiem. Ugięła nogi w kolanach i klęcząc oplotła nimi moje boki. Ciało odchyliła do tyłu, zapierając się rękoma na łóżku, obok moich kolan. Poczułem niewielki ruch jej bioder, spazm rozkoszy szarpnął moje lędźwie. Każdy kolejny ruch jej bioder był mocniejszy. Po chwili i moje dołączyły do tego tańca. Nasze ciała poruszały się bardzo zgodnie, coraz szybciej i mocniej. Jej piersi falowały w ich rytmie, podrygując niczym galareta. Zagarniając je, zacisnąłem na nich dłonie.<br />
Przez tą chwilę czułem się jakbym był panem świata. Cudowna, niezwykle piękna kobieta, której urodę często podziwiałem spotykając na ulicy, pieprzyła się ze mną zapamiętale i najwyraźniej sprawiało jej to przyjemność. Naprawdę, czego więcej może chcieć od życia osiemnastoletni chłopak, w którego ciele szaleją hormony. W tym momencie wydawało mi się, że mam wszystko &#8211; po prostu życie mnie rozpieszcza.<br />
Tymczasem tyłeczek pani Ewy zaczął wykonywać niezbyt regularne ruchy. Na twarzy miała grymas rozkoszy, niewidzące przez podniecenie oczy były przymknięte a z rozchylonych ust, co chwila wydobywały się głośne jęki. Po chwili poczułem jak nachyla się do przodu i wpija palce dłoni w mój tors, powodując bolesne szczypanie. Szarpnęła dupcią jeszcze kilka razy i zwierając pośladki, zamarła w ekstazie. Trwało to chwilę, a potem z powrotem zaczęła kręcić tyłeczkiem. Miałem wrażenie, że mój członek za chwilę rozpuści się w jej sokach, tak było ich dużo. Głośne mlaśnięcia dawały zna, o każdym kolejnym ruchu naszych bioder.<br />
Upłynęło kilka sekund i poczułem, że nadchodzi mój finał. Zebrane w lędźwiach strumienie nasienia, napłynęły do sztywnego penisa i wystrzeliły po chwili z wielką mocą. Rylska najwyraźniej wyczuła ten moment, bo podniosła dupcię i moja pała wyskoczyła z <a href="http://sexiamatorki.pl">cipki</a>. Kolejne salwy spermy wybuchały na jej kroczu, udach i brzuchu. W głowie pojawiły się fajerwerki. Feeria niespotykanych doznań. Ostatnie krople nasienia sączyły się z czubka mojego członka.<br />
Ekstaza. Euforia. Spełnienie.<br />
Z przylepionego do potarganego prześcieradła mojego ciała uleciało całe napięcie. W powietrzu unosił się zapach <a href="http://sexhub.pl"><strong>sex</strong></a>u. Leżeliśmy oboje bez słowa, obok siebie, kontemplując przeżyte uniesienie. Czułem jak zamykają mi się powieki. Rozkosz, pożądanie i podniecenie opuszczały mnie, ustępując miejsca snu. Jak przez mgłę usłyszałem słodki szept:<br />
- Wszystkiego najlepszego.<br />
Gdy się obudziłem, z radosną ulgą stwierdziłem, że wciąż jestem w sypialni Rylskiej. Cienka i delikatna kołdra przyjemnie drażniła moje nagie ciało. Spojrzałem na zegar. Jego wskazówki pokazywały, że za około dwadzieścia minut wybije północ. „Gdzie jest pani Ewa?&#8221; – przemknęło mi przez głowę.<br />
Jakby słyszała, że myśli o niej i wyłoniła się zza drzwi. Stanęła, opierając się o ścianę, w ręku trzymała kieliszek, wypełniony do połowy bursztynowym płynem. Znów miała na sobie szlafrok, w którym ją zastał po wejściu do domu. Tym razem jednak był założony dokładnie i zakrywał dokładnie to co trzeba. No, prawie dokładnie.<br />
Uśmiechnęła się do niego, setny chyba raz tego dnia.<br />
- Podobał ci się prezent? – zapytała.<br />
- Podobał!? – w moim głosie przebijał entuzjazm. – Mało powiedziane… to było jak… szóstka w totka.<br />
- Ooo, przyjemne porównanie. Umiesz mówić komplementy. – zaśmiała się. – Nie strać tej zdolności, przyda ci się to w kontaktach z kobietami. A, i cieszę się, że tak ci się podobało.<br />
Otworzyłem usta by jeszcze coś dodać, ale przerwała mi mówiąc:<br />
- Jak chcesz to skorzystaj z prysznica, a potem proponowałabym, żebyś już poszedł.<br />
- Ale…- chciałem coś dodać.<br />
- Ale co?<br />
- Myślałem, że trochę jeszcze u pani zostanę. – zrobiłem minę zbitego psa.<br />
- To nie jest dobry pomysł. – stwierdziła Rylska. – Aha, jeszcze jedno… gdy będziemy gdzieś tylko we dwoje, to proszę mów mi po imieniu, „proszę pani” po tym co się stało trochę głupio brzmi.<br />
- Ale, to nie wypada. – zdziwiłem się.<br />
- A to co zrobiliśmy wypada? – zachichotała. – Mów mi po imieniu i tyle, a teraz zrób ze sobą porządek i zmykaj!<br />
- Mogę panią… to znaczy ciebie jeszcze o coś zapytać? – powiedziałem nieśmiało.<br />
- Nie musisz, wiem o co chcesz spytać. – odpowiedziała. – Odpowiedź brzmi… nie.<br />
- Ale, jak to…? Dlaczego…? – próbowałem coś wskórać.<br />
- Po prostu. Nie i już. – padła stanowcza odpowiedź okraszona na osłodę uśmiechem. – To był jednorazowy wyskok. Taki mój kaprys. Twój urodzinowy prezent.<br />
- Ale…<br />
- Żadnego ale… i nie wracajmy już do tego. – powiedziała Ewa. – Chyba, że pamięcią. Ok.?<br />
Nie mogłem się z tym pogodzić, ale pokiwałem głową na zgodę.<br />
Pół godziny później szedłem Podleśną, skąpaną tylko w słabym świetle latarni do domu, w myślach przeżywając każdą sekundę mojego spotkania z Rylską. Policzek wciąż palił mnie po  pocałunku, jaki złożyła na nim na pożegnanie. Przez kilka najbliższych dni chodziłem otumaniony, tym co się wydarzyło między mną a Ewą.<br />
Półtora tygodnia później Rylska wyjechała na rok do Niemiec, zostawiając mnie całego w żalach i pretensjach do całego świata, bo liczyłem na to, że jednak zmieni zdanie, co do naszych, kolejnych schadzek. Niestety, choć pozostaliśmy przyjaciółmi – kolejnych „razów”, nigdy już nie było.<br />
Obecnie, poranek, nieco później.<br />
Wspomnienia zaprowadziły mnie pod znajomy dąb. Gdy skończyłem wspominać, rozejrzałem się i stwierdziłem, ze stoję koło niego. Nie miałem już osiemnastu lat, a jednak wdrapałem się na drzewo i zająłem pozycję do podglądania – jak dawniej.<br />
Dom i ogród nie zmieniły się wcale. Przyzwyczajenia Ewy też – okno było nie zasłonięte i uchylone. Wszystko wskazywało na to, że w środku nikogo nie ma. Zamyśliłem się.<br />
Trwało to kilka minut, gdy rozległ się dźwięk dzwonka w moim telefonie. Wyciągnąłem go z kieszeni, prawie przepłacając to upadkiem z drzewa i odebrałem.<br />
- Cześć. Słyszałam, ze wróciłeś. – jej głos poznałbym wszędzie. Dalej ociekał słodyczą<br />
- Cześć Ewa. – odpowiedziałem.<br />
- I to ja pierwsza mam do ciebie dzwonić, co? – w jej głosie słyszałem wesołość. – Jeszcze do tego po to, żeby nakryć cię na podglądaniu.<br />
- Ty… ty… &#8211; nie mogłem dokończyć zdania, bo ogarnął mnie śmiech.<br />
Spojrzałem w stronę okna. Stała tam i machała do mnie ręką. Niewiele się zmieniła, wciąż była bardzo atrakcyjna, pomimo, że do pięćdziesiątki brakowało jej tylko trzy lata.<br />
- Nie siedź tam, bo dostaniesz odcisków na tyłku. – usłyszałem jej wesoły głos. – Gdy cię zobaczyłam na tym drzewie Tarzanie, wstawiłam wodę, więc złaź stamtąd i wpadnij na herbatę.<br />
- Jasne. – zgodziłem się śmiejąc.<br />
- Aha, daruj sobie dzwonienie do furtki. Wejdź przez ogród jak już tam jesteś. – stwierdziła, mrugając do mnie okiem.<br />
Po chwili dzwoniłem do drzwi jej domu.<br />
- Otwarte! – usłyszałem głos zza nich.<br />
Wchodząc zastanawiałem się, czy Ewa też tak dobrze jak ja pamięta tamten wieczór, dwanaście lat temu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://pornoblog.mojacipka.pl/podlesna-9/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

