Pamiętna środa
Wszedłem do ciotki załamany, lekko rzuciłem plecak na podłogę przy drzwiach. Dwie godziny wcześnie przeżyłem swój pierwszy raz i poniosłem klęskę, parę ruchów wystarczyło, aby uciekać z powodu braku gumy z wnętrza Eli – mojej starszej o rok koleżanki z liceum, z którą ostatnio kręciłem. Jakoś nie chciała poczekać kilku chwil na moje dojście do siebie… trudno. Ciotka, jak to w czerwcowe ciepłe popołudnie, siedziała w domu w zwiewnej sukience, przez którą widać było majtki i nie widać było biustonosza, ale docenianie tego faktu nie było mi teraz w głowie. Wróciła z pracy kilkanaście minut temu i zdążyła tylko się przebrać w coś, w czym po domu wygodniej się poruszać i zjeść jakiś, najprawdopodobniej odgrzany, obiad sądząc po świeżym brudzie na talerzu widzianym z przedpokoju w zlewozmywaku i braku garnków w polu widzenia.
- Cześć – bąknąłem.
- Cześć, jednak jesteś? – powiedziała pytająco ciotka.
- Czemu jednak?
- Tata ci nic nie mówił?
- Nie…
- Bo rozmawiałam z nim dzisiaj i przez niego chciałam cię poprosić o wymianę opon w rowerze. Przebiła się gdzieś – kiwnęła głową w stronę koła – kupiłam od razu dwie nowe, bo i tak obie są już łyse. Ale… – zawiesiła na moment głos – mówił, że jedziesz w góry i wracasz dopiero w niedzielę wieczorem. (więcej…)