Pierwszy raz… z Majką…
Z Majką znam się od trzech lat – czyli od pierwszej klasy gimnazjum. Na początku nie zwracałem na nią uwagi – w moich oczach była zwykłą, przeciętną gimnazjalistką. Z czasem jednak piękniała – a może to ja zacząłem uważać ją za ideał? Sam nie jestem zbyt piękny, może dlatego ona naszą znajomość uważała (a przynajmniej ja tak myślałem) za czysto koleżeńską. Czasem co prawda widziałem, jak na mnie spogląda – uznawałem to jednak za jakiś zbieg okoliczności.
Wszystko zmieniło się w pewien mroźny dzień – prawie dokładnie trzy miesiące temu. Wstałem – jak to w środy – kilka minut przed siódmą. Później poranna toaleta, śniadanie, sprawdzenie jakiś informacji w Internecie i do szkoły. Ten dzień był dla mnie dość szczególny – na polskim przewidziany był bowiem sprawdzian z lektury, który w dużej mierze decydował o ocenie na semestr. Test miał odbyć się na czwartej lekcji. Gdy „przyszło co do czego”, nasza polonistka zadecydowała, że, aby zapobiec ściąganiu – rozsadzi nas według własnego mniemania. I traf chciał, że ja usiadłem obok… Majki! Sprawdzian okazał się (przynajmniej dla mnie) banalny.
Moja towarzyszka z ławki miała jednak z nim pewne kłopoty (pomimo tego, że jest jedną z najlepszych uczennic w klasie), dlatego też poprosiła mnie o pomoc. „Razem” udało nam się rozwikłać problemy, a na przerwie Majka powiedziała mi magiczne słowo – „Dziękuję”. Po sprawdzianie była już tylko jedna lekcja – biologia. Po dzwonku sala błyskawicznie opustoszała – wszyscy poszli do szatni, a chwilę później na dwór. Gdy już miałem wracać do domu, zaczepiła mnie Majka.
- Słuchaj, czy mógłbyś mnie odprowadzić do domu? Mam do Ciebie pewną sprawę – powiedziała.
- Oczywiście, nie ma problemu – odparłem.
Po 15 minutach, gdy doszliśmy, w miłej atmosferze, do jej domu, chciałem się pożegnać.
- No, to ja już będę leciał.
- Poczekaj, może wstąpisz na herbatę? Na dworze taki mróz, chociaż się rozgrzejesz – szczególnie zaakcentowała to ostatnie słowo – dopiero później się dowiedziałem dlaczego.
- Okej, to chodźmy.
Okazało się, że w domu nikogo nie było – Majka była jedynaczką, a rodzice akurat byli w pracy.
- Wrócą pewnie koło północy – jak zwykle – powiedziała trochę smutno
- Hehe, no to chata wolna – zażartowałem
Uśmiechnęła się.
- To jak, rozbierz się, a ja zrobię Ci herbaty – zaproponowała.
Usiadłem i czekałem. Po 5 minutach przyszła, przynosząc mi herbatę – jeszcze gorąca – odłożę na biurko, później wypijemy – stwierdziła i usiadła obok mnie, obejmując.
- Co robisz? – spytałem.
- Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć… Bardzo mi się podobasz!
- Ekhh… – nie wiedziałem co powiedzieć – Majka! Ja ciebie też! Jesteś przepiękna!
Zaczęliśmy się całować. Trwało to – przynajmniej dla mnie – w nieskończoność. Gdy jednak dobiegło to końca, Majka zaczęła mnie rozbierać. Najpierw pozbyłem się bluzy, później koszulki i spodni. Zostałem w samych majtkach.
- Teraz twoja kolej – powiedziała.
Zrzuciłem z niej sweter, T-shirt i jeansy. Została w samym staniku i stringach. Spojrzałem na biustonosz i spytałem:
- Nie wiem czy mogę…
- Oczywiście – przecież ma być po równo.
Zdjąłem stanik i mnie… zamurowało. Duże, chociaż nie ogromne – i bardzo dobrze – piersi, równiutko przylegające do siebie – po prostu coś cudownego. Myślałem, że nie wytrzymam.
- No cóż, trzeba się tobą zająć – rzekła Majka.
Zrzuciła ze mnie majtki i zaczęła bawić się moim – stojącym już na baczność – „ptaszkiem”.
- Czy możesz… – zacząłem
- Zrobić ci loda? – spytała – No pewnie.
Wystarczyło kilka pociągnięć i eksplodowałem. Takiej dawki nasienia jeszcze nigdy z siebie nie uwolniłem. Majka trochę połknęła, większość jednak spłynęło na jej brzuch.
- Uważaj bo ubrudzisz sobie majteczki! – sprytnie powiedziałem, po chwili zdejmując je z mojej kochanki.
To co widziałem było wprost cudowne. Piękna cipka bez najmniejszych śladów włosów – taka, jakie najbardziej lubię. Szybko „wziąłem się do roboty”. Złapałem Majkę za piersi, przez chwilę je pieszcząc. Mój mały szybko znów gotowy był do akcji. Szybko wszedłem do jej cipki, energicznie posuwając w górę i w dół. Kilka kropelek krwi poleciało na łóżko. Była dziewicą. To był jej pierwszy raz. Gdy już byliśmy blisko, spytałem:
- Mogę w środku?
- Możesz. Dzisiaj mam niepłodne dni.
Ucieszyłem się. Szybko przeżyłem kolejny orgazm – tym razem kilka razy mocniejszy od poprzedniego. Pewnie dlatego, że razem ze mną szczytowała Majka. Razem jęczeliśmy w niebogłosy. Gdyby nie to, że mieszka w domu jednorodzinnym, pewnie zlecieliby się tutaj wszyscy sąsiedzi.
Musiałem chwilę odsapnąć. Zadzwoniłem do rodziców, że „trochę się spóźnię”. Przy okazji wziąłem prysznic. Podobnie jak Majka. Mówiąc inaczej: wzięliśmy ten prysznic razem. Przy okazji cały czas pieszcząc się. Gdy skończyliśmy i ubrałem się, chciałem się pożegnać. Majka jednak wyprowadziła mnie z błędu.
- Nie idź jeszcze. Jestem cholernie napalona.
Rzuciła mi się na szyję. Nagusieńka, jaką ją Pan Bóg stworzył. Zaniosłem ją do pokoju, położyłem na łóżku. Sam się na niej położyłem. Zaczęliśmy się całować. Trwaliśmy tak przez dobre pół godziny.
- To co, jeszcze raz? – spytałem.
- No pewnie – odparła z niesamowitym przejęciem w głosie
Zdjąłem koszulkę i spodnie. Później pozbyłem się majtek. Nie wszedłem w nią od razu. Najpierw postanowiłem poszukać innych miejsc dla mojego małego. Wsadziłem go między jej piersi. Majce się to spodobało. Zaczęła ugniatać swoje piękne cycuszki. Szybko dostałem orgazmu.
- Więcej nie dam rady. To już dzisiaj ostatni raz.
- Trudno – powiedziała trochę zawiedziona – Ale ja nadal jestem gotowa.
Szybko zabrałem się do „penetracji” jej łona. Nie robiłem tego jednak szybko, a powoli. Po to, aby ten dzień trwał jak najdłużej. Najpierw w ruch poszedł język. Odchyliłem jej wargi sromowe, pieściłem łechtaczkę. Gdy już miała dochodzić przerwałem. Powiedziałem, że muszę na chwilę do łazienki. Zasmuciła się. Jednak po chwili powiedziała:
- Masz 5 minut – miało to zabrzmieć jak groźba – efektu jednak nie udało jej się uzyskać.
Wróciłem, trochę na przekór, po ośmiu. Majka – już chyba trochę zdenerwowana założyła stanik i stringi. Szybko jednak pozbyłem się zbędnych rekwizytów. Rzuciłem ją na łózko. Zacząłem lizać jej piersi. Po chwili wróciłem do cipki. Była niesamowicie wilgotna – nie trudno się zresztą dziwić – po takich przygodach. Później w ruch poszły palce. Najpierw jeden, później drugi. W końcu dostała orgazmu. I to jak silnego. Trysnęła sokami prosto na mnie. Jęczała głośno, mało co nie popękały ściany.
- No to ładnie. Teraz będziesz musiała mnie wyczyścić – powiedziałem.
Nie trzeba było dużo czekać. Od razu zabrała się do lizania. Po niecałej minutce byłem czysty. Poczułem nowy przypływ sił. Złapałem ją za ręce i wszedłem w nią. Znów wystrzeliłem. Prościutko do niej. Leżeliśmy tak jeszcze przez chwilę, namiętnie się całując. Później trochę porozmawialiśmy, cały czas będąc nagimi. Gdy na zegarze wybiła dwudziesta, pożegnałem się z nią.
- Majeczko, tego dnia nie zapomnę do końca życia. Kocham cię jak cholera – powiedziałem.
- Ja też nie zapomnę. Kocham cię – odparła.
Od tamtej pory jesteśmy razem. I wiem, że Majka jest „tą” osobą. Tą, z którą chcę przeżyć całe swoje życie.